Urząd skarbowy rozliczy Szeremietiewa

Bertold Kittel, Anna Marszałek, Rzeczpospolita, dn. 2001.10.11

Sąd przedłużył o kolejne trzy miesiące areszt Zbigniewowi Farmusowi, asystentowi byłego wiceministra obrony Romualda Szeremietiewa. Prokuratura Apelacyjna w Warszawie zamierza w najbliższym czasie przedstawić zarzuty niedopełnienia obowiązków pracownikom resortu obrony. Finanse byłego wiceministra ma natomiast zbadać urząd skarbowy.

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie korupcji w MON po publikacji w „Rzeczpospolitej” zatytułowanej „Kasjer z Ministerstwa Obrony” z 7 lipca bieżącego roku. Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, w śledztwie ustalono m.in., że Szeremietiew spisał umowę prywatnej pożyczki ze swoim asystentem Zbigniewem Farmusem, ale zarejestrował ją w urzędzie skarbowym dopiero po publikacji w „Rz”. W lipcu, udzielając nam wywiadu, jeszcze przed ukazaniem się tekstu, Szeremietiew twierdził, że pożyczył od Farmusa dwieście tysięcy złotych, a pożyczka została zarejestrowana w urzędzie skarbowym. Na umowie pożyczki została wpisana znacznie wcześniejsza data, dlatego też musiał zapłacić karne odsetki.

Zdaniem prowadzących śledztwo ani Szeremietiew, ani Farmus nie są w stanie wykazać źródła pochodzenia swojego majątku. Farmus deklarował, że nie posiada żadnego majątku, a oficjalne dochody nie pozwoliłyby mu na udzielenie swojemu szefowi tak dużej pożyczki. Rozliczeniem obydwu mają się zająć urzędy skarbowe.

Prokuratura zamierza też dokładnie sprawdzić działalność syna Zbigniewa Farmusa – Miłosza, który pracuje w MON, a od wybuchu afery jest na urlopie. Podczas przeszukań, które przeprowadzono w pierwszych dniach po naszej publikacji w szafie pancernej znajdującej się w zajmowanym przez niego gabinecie, znaleziono koperty z dużymi kwotami pieniędzy w różnej walucie. Na kopertach – jak się dowiedzieliśmy – widniały nazwy firm, od których najprawdopodobniej pochodziły pieniądze.

Jak się dowiedzieliśmy, dotychczas w śledztwie przesłuchano kilkudziesięciu świadków. Przedstawiciel jednego z zachodnich koncernów, który opowiedział „Rz” o żądaniu przez Farmusa stu tysięcy dolarów łapówki przy przetargu na haubice, potwierdził te informacje podczas przesłuchania w ambasadzie polskiej w RPA. Za zgodą tego świadka „Rz” przekazała prokuraturze jego dane i adres w dniu, w którym Farmus próbował promem przedostać się do Szwecji. Asystent Szeremietiewa został wówczas zatrzymany na pokładzie promu „Rogalin” przez komandosów z UOP i śmigłowcem przewieziony do kraju. Obecnie Farmus ma przedstawiony zarzut bezprawnego dostępu do tajnych dokumentów oraz dwa zarzuty zażądania łapówek od przedstawicieli firm handlujących bronią.

Romualda Szeremietiewa nie chroni już immunitet parlamentarzysty. Były poseł AWS z Radomia w ostatnich wyborach bez powodzenia kandydował do Senatu w okręgu białostockim z listy Forum Obywatelskiego Chrześcijańskiej Demokracji.



Marszałek pisała: Szeremietiew spisał umowę prywatnej pożyczki ze swoim asystentem Zbigniewem Farmusem, ale zarejestrował ją w urzędzie skarbowym dopiero po publikacji w „Rz”. W lipcu, udzielając nam wywiadu, jeszcze przed ukazaniem się tekstu, Szeremietiew twierdził, że pożyczył od Farmusa dwieście tysięcy złotych, a pożyczka została zarejestrowana w urzędzie skarbowym. I w następnym numerze (Rz. 12. 06.2002.): Okazało się, że pieniądze pożyczył od swojego najbliższego współpracownika i doradcy Zbigniewa Farmusa, a pożyczkę zarejestrował w Urzędzie Skarbowym dopiero po naszej publikacji.

Pożyczka została zarejestrowana w Urzędzie Skarbowym w styczniu 1999 r. (mam na to stosowny dokument US), artykuł dot. pożyczki ukazał się w lipcu 2001 r. a wiec trudno uznać, że pożyczkę rejestrowałem po ukazaniu się artykułu. W umowie są też określone terminy jej spłaty i ją spłacam.


Wszelkie prawa zastrzeżone © Romuald Szeremietiew.          Wojsko polskie, MON, Minister Obrony Narodowej