Sztuka Obrony Państwa

Środki obrony militarnej

Sprawą o podstawowym znaczeniu dla państwa polskiego jest zbudowanie systemu obronnego RP gwarantującego stan trwałego bezpieczeństwa narodowego. Takiego systemu Polska ciągle nie ma.

W spadku po Układzie Warszawskim pozostał nieprzydatny dla państwa polskiego, ofensywny system militarny PRL. Niestety, wraz z koniecznymi zmianami miały miejsce także działania nieracjonalne (likwidowano związki taktyczne i garnizony na „ścianie wschodniej”, zdewastowano infrastrukturę wojskową – koszary, lotniska, rozwiązywano dobrze zorganizowane i sprawne wojska, np. desantu morskiego, saperów).

Mimo podjętych decyzji o kierunkach polityki obronnej państwa, (Założenia polskiej polityki bezpieczeństwa.. Polityka bezpieczeństwa i strategia obronna RP, 1992 r.), nie zrobiono zbyt wiele dla stworzenia systemu obronnego III RP. Brak widocznych działań w tworzeniu Narodowego Systemu Obrony Państwa jest zastępowany zapewnieniami, że bezpieczeństwo militarne Polsce zapewni członkostwo w NATO. Uzyskanie członkostwa w tym sojuszu ma zasadnicze znaczenie dla bezpieczeństwa Polski. Trzeba jednak przypomnieć, że podstawą współpracy sojuszniczej będzie to, co Polska dobrowolnie i z własnej inicjatywy wniesie do NATO. A więc potencjał i sprawność obronną, a nie obecną bezbronność.

Przyczynę zaniedbań w budowie siły obronnej III RP należy upatrywać w braku świadomości zagrożeń i niedostatkach wiedzy z zakresu obronności. Widoczny jest też brak wiary w zdolność zapewnienia skutecznej obrony militarnej. O ile brak wiedzy charakteryzuje ośrodki polityczne, to brak wiary w siłę Polski cechuje także kadrę zawodową Sił Zbrojnych RP. Badania socjologiczne wskazują, że aż 95 % ankietowanych oficerów WP na pytanie: „czy Polska jest w stanie samodzielnie przeciwstawić się ewentualnym zagrożeniom militarnym?” udzieliło odpowiedzi – „nie”. (Olszewski R., Weryfikacja poglądów na odstraszanie militarne, „Myśl Wojskowa”, nr 2/1996). Ten brak wiary we własne siły jest niestety dostrzegalny także w gremiach kierowniczych MON (Do NATO marsz, „Rzeczpospolita” z 21.04.1995 r.). W przypadku wojskowych to przekonanie może być następstwem wiedzy pobieranej w okresie PRL. LWP, satelickiej armii, dowództwo sowieckie narzuciło taktyczno-operacyjne spojrzenie na wojnę. Strategia była zastrzeżona dla wojskowych w ZSRR. W akademiach wojskowych Związku Sowieckiego uczono ofensywnych metod walki wpajając przekonanie, że zwycięstwo będzie pochodną przewagi sił, tj. trzeba mieć więcej czołgów, samolotów, dział od przeciwnika. Dowódca, nauczony takiej kalkulacji na polu walki może sądzić, że obecne Wojsko Polskie nie ma szans zwycięstwa w przypadku konfliktu zbrojnego z silnym przeciwnikiem. Zdaje się, że podobny, „materiałowy” punkt widzenia na obronność, jest kultywowany przez niektóre ośrodki na Zachodzie.

Nie będzie można wyeliminować obecnego braku wiary we własne siły bez innego (nowego), spojrzenia na problem militarnej obrony Polski. Jeżeli to nie nastąpi, osoby zajmujące się obronnością (politycy i wojskowi) nie będą w stanie określić jakie środki obrony zapewnią realizację celu politycznego RP: zachowania suwerenności, niepodległości i integralności terytorialnej państwa.

Przegląd klasyki strategii oraz politologii wskazuje, że źródłem podstawowym przy wyborze środków obrony jest doświadczenie historyczne. Sun Tzu pisał (Sztuka wojenna, Warszawa 1994.) – „ponad wszystko czczono rzeczy sprawdzone działaniem czasu”. N.Machiavelli radził (Książe, Rozważania, Warszawa 1993) „książe powinien zapoznać się z historią i z czynami wielkich ludzki z przeszłości, zbadać, jak rządzili się oni na wojnie, dotrzeć do przyczyny ich zwycięstw oraz porażek, by tych ostatnich uniknąć, a w pierwszych im dorównać.” Napoleon jednoznacznie wskazywał na historię jako źródło swej wiedzy wojskowej. Natomiast F.Skibiński (Rozważania o sztuce wojennej, Warszawa 1972.), stwierdził, że „historia i tylko historia może być podstawą do zdobywania wiedzy w dziedzinie dowodzenia w skali operacyjnej i strategicznej”. Uważał, iż analiza precedensów historycznych prowadzi do wyodrębnienia zasad sztuki wojennej o tak ogólnym charakterze, że zachowują one ważność w każdej epoce historycznej, w każdym studium rozwoju technicznych środków walki i wobec każdej nowej postaci wojny.

Rozważając poglądy na temat obronności głoszone w Polsce trzeba stwierdzić, że jak dotąd mamy próby naśladowania silniejszych (np. USA), lub pseudo kontynuację „doktryny” Układu Warszawskiego (tzw. „obrona manewrowa”). Można odnieść wrażenie, że ciągle aktualny jest zarzut Tadeusza Kościuszki z 1800 r.: „Polacy mają wadę ślepego naśladowania co skutkiem jest małego myślenia i rozważania rzeczy”.

Wciąż niezrealizowane są postulaty utworzenia systemu obrony terytorialnej, chociaż analiza przebiegu współczesnych nam wojen i konfliktów zbrojnych daje wiarygodne podstawy do oceny przydatności w Polsce zarówno regularnej jak i nieregularnej formy walki zbrojnej. Zapowiadana jest kolejna redukcja armii. Tłumaczenie tego posunięcia mizerią budżetową jest w istocie rzeczy mało wiarygodne. Redukcje nie poprawiły stanu finansów MON. Nie dały więcej pieniędzy na zakupy uzbrojenia i sprzętu. Nie poprawiły bytu kadry zawodowej, ani stanu obronności państwa. Jak dotąd czynniki państwowe, odpowiedzialne za stan obronności, nie potrafiły podjąć merytorycznej debaty w tych kwestiach.

W powszechnej świadomości Polaków, ukształtowanej pamięcią o minionych wojnach i powstaniach, wszelkie działania służące obronie państwa kojarzą się z wysiłkiem, który zwykle owocował klęską. Przygotowania do obrony są niejako preludium tej klęski. Politycy, zdając sobie sprawę z tego stanu świadomości, uspokajają społeczeństwo zapewnieniami, że „Polsce nic nie zagraża”. Pojawia się więc wątpliwość co do celowości i sensu przygotowań obronnych. Tymczasem takie podejście do obrony militarnej jest sprawdzoną drogą do utraty niepodległości. To zaniedbania i opóźnienia, a nie przygotowania do obrony, prowadziły do przegranych wojen i powstań. Aby zagwarantować krajowi bezpieczny i trwały rozwój konieczne jest stosowanie starej rzymskiej zasady: si vis pacem para bellum (jeśli chcesz pokoju, gotuj się do wojny). Bowiem, jak pisał marsz. J.Slessor, (Strategia Zachodu, Warszawa 1958.) – „polityka zagraniczna bez siły jest bezsilna”.

Współczesne państwo polskie powinno realizować potrzeby jednostek ludzkich i całej wspólnoty narodowej – określanych pojęciem interesu narodowego. Jego istota, wg politologów, sprowadza się do zapewnienia jak najdłuższego trwania „więzi społecznych”, „tożsamości narodowej”, „wartości społecznych” i „idei pomyślności”. Interes narodowy Polski można sprowadzić do:

  • zabezpieczenia przed agresją;
  • zachowania suwerenności i niepodległości państwowej;
  • zachowania i wzbogacania tożsamości narodowej;
  • podnoszenia standardu życia wszystkich obywateli;
  • utrzymania stabilności politycznej w kraju i jego zewnętrznym otoczeniu.

„Celem strategicznym obrony RP jest zachowanie suwerenności, niepodległości i integralności terytorialnej państwa” – czytamy w ”Założeniach polskiej polityki bezpieczeństwa”. Termin „obrona” zajmuje tam słusznie pierwszoplanowe miejsce. Nie widać jednak, aby miało to wyraźne konsekwencje w działalności organów państwowych.

Arena międzynarodowa jest przestrzenią, na której spotykają się interesy różnych państw. Gdy są one zbieżne, dochodzi do współpracy i wspólnych działań. Równie często mamy zderzenia interesów, co prowadzi do konfliktów i wojen. W realizacji celów polityki zagranicznej państwa kierują się racją stanu, tj. potrzebą zapewnienie bezpieczeństwa narodowego. Jest ona rozumiana jako zdolność narodu do ochrony jego wartości wewnętrznych przed zagrożeniami zewnętrznymi. Wyraża się w zasadzie o pierwszeństwie interesów państwa przed innymi normami. Współcześnie, coraz częściej jest odrzucany pogląd, że „cel uświęca środki”. Jednak nie można całkiem zapomnieć o stwierdzeniu Napoleona, że rządy dotrzymują słowa tylko wtedy, gdy jest to dla nich korzystne, lub gdy są do tego zmuszone. Respektowanie nadrzędnej roli racji stanu RP w stosunkach z innymi państwami ma podstawowe znaczenie dla realności i skuteczności polskiej polityki bezpieczeństwa narodowego.

Inną cechą charakterystyczną dla stosunków międzynarodowych jest ciągła walka państw o przetrwanie oraz ochronę i promocję własnych interesów. Cechę tą, właściwą nie tylko społeczności międzynarodowej, zwięźle ujął Seneca: vivere militare est (życie jest walką). Marsz. J. Piłsudski mówił: „historia jest ciągłą walką sił” oraz : „kto siły nie ma, ten się w historii nie liczy”. Adolf Bocheński (Historia i polityka. Wybór publicystyki, Warszawa 1989), nazwał walkę państwa o przetrwania „troską i walką o wzrost sił narodowych” tj. także gospodarki, kultury, siły zbrojnej. W tym kontekście warto przypomnieć słowa Jana Pawła II: „wolności się nie posiada, wolność się stale zdobywa”.

Wniosek: Istotą funkcjonowania państwa w środowisku międzynarodowym jest ciągła walka o jego przetrwanie oraz stworzenie dogodnych warunków do życia i rozwoju społeczeństwa w oparciu o własne siły narodowe i takie współzależności międzynarodowe, które państwo potrafi zdobyć i nad którymi utrzyma wpływ.

Można uznać za brak wyobraźni zapewnienia, że w ciągu najbliższych 8 – 10, a nawet 15 lat, nie będzie zagrożeń dla bezpieczeństwa Polski. Nie tak dawno amerykański politolog, F. Fakuyama, ogłosił „koniec historii” twierdząc, że wojen nie będzie. Wkrótce historia dała o sobie znać w licznych konfliktach zbrojnych, w tym także nad Zatoką Perską. Futurologia, która miała przewidywać przyszłość, i tym razem zawiodła. I nie ma w tym niczego dziwnego, skoro nie przewidziała także upadku komunizmu i ZSRR.

Jak napisał gen. A.Beaufre (Wstęp do strategii. Odstraszanie i strategia, Warszawa 1968.): „przyszłość jest nie do odgadnięcia, gdyż zawiera w dużym stopniu elementy przypadkowości, zależy jednak w pewnej mierze od rozumu i woli ludzi.” Dlatego: „zmienność sytuacji i niemożność przewidywania stawiają przed budowniczym systemu obrony niezwykle trudny problem. Jest on tym trudniejszy, że w każdej epoce istnieje ustalona prawda, dowiedziona w sposób naukowy przez proroków i chwilowych przywódców, ale bardzo rzadko potwierdzona przez życie. Natomiast regułą jest zaskoczenie wynikające z zaistnienia czynnika nieprzewidzialnego nawet dla agresora, który wybiera moment i środki”. Gen. Beaufre zaleca, aby odrzucić bierną postawę wobec wydarzeń: co się stanie? zastępując ją twórczym: co powinniśmy robić? Innymi słowy należy tworzyć system obronny w sposób umożliwiający stałe wykonywanie manewru dostosowującego do nowego położenia, bez konieczności gruntownych zmian w jego założeniach.

Wracając do polskiej rzeczywistości musimy stwierdzić, że sprawy obronności wyglądają ciągle źle. Nie ma uaktualnionej ustawy o obowiązku obronnym. W nowej konstytucji w istocie zdeprecjonowano rolę i znaczenie sił zbrojnych oraz kwestie obronności. Do tego część polityków, jak można sądzić, nie rozumie roli wojska w okresie pokojowym, chociaż armia nie utraciła swego znaczenie w stosunkach międzynarodowych. W Niemczech stwierdza się (Naumann K., Bundeswehra w świecie przełomu, Berlin 1994.), że „w dzisiejszym świecie siła wojskowa odgrywa inną rolę, ale nie mniej ważną, gdyż to właśnie środki militarne stanowią ultima ratio w zapobieganiu konfliktom ([…]) sił zbrojnych nie można zastąpić innym środkiem, nadal pozostają one instrumentem polityki bezpieczeństwa ([…]) tylko to państwo, które może się chronić i bronić, jest w stanie kształtować politykę”.

Bez zdolności do skutecznej obrony militarnej państwo jest skazane na upadek. Dlatego obrona militarna Polski nie może być improwizowanym zrywem podejmowanym dopiero w obliczu agresji. Jest ona podstawą trwałości państwowości polskiej umożliwiającą realizację pozostałych funkcji państwa w polityce zagranicznej i wewnętrznej.

Państwo stara się zapewnić sobie zewnętrzne warunki bezpieczeństwa zawierając różnego rodzaju układy, sojusze i koalicje. Historia jednak uczy, że ryzykownym jest opieranie bezpieczeństwa państwa jedynie na pomocy z zewnątrz, rezygnując z własnej siły.

Clausewitz (O wojnie, Warszawa 1958) omawiając przyczyny upadku Polski w XVIII w. pisał: „gdyby Polska była państwem zdolnym do obrony, te trzy mocarstwa nie przystąpiłyby tak łatwo do jego rozbioru, mocarstwa zaś najbardziej zainteresowane w utrzymaniu Polski, jak Francja, Szwecja i Turcja, mogłyby współdziałać zupełnie inaczej celem jej utrzymania. Żądać jednak, aby utrzymanie jakiegoś państwa było troską tylko sił zewnętrznych, to doprawdy zbyt wiele.” W konkluzji stwierdzał, iż „obrońca w ogólności więcej może liczyć na pomoc z zewnątrz niż nacierający. Będzie on mógł tym pewniej na to liczyć, im ważniejsze jest jego istnienie dla wszystkich innych, to znaczy im zdrowszy i silniejszy jest jego stan polityczny i wojskowy”.

Współpraca z innymi państwami w zakresie obrony militarnej jest niezbędna dla bezpieczeństwa kraju. Trzeba jednak pamiętać o zmienności (zawodności) polityki sojuszników. Aby poważnie myśleć o sojuszu należy przede wszystkim posiadać potencjał cenny w punktu widzenia sojuszników. W tym przypadku jest to Narodowy System Obrony Państwa, obejmujący nowoczesne siły zbrojne i cały układ pozamilitarny System sprawnie kierowany i dowodzony zgodnie z przyjętą doktryną obronną (strategią), zapewniający także wzmocnienie bezpieczeństwa wszystkich członków sojuszu w razie konfliktu zbrojnego. Dysponując własnymi narodowymi środkami obrony, zaczynając od wojsk operacyjnych, a kończąc na masowej obronie terytorialnej i ewentualnych działaniach nieregularnych, możemy zagwarantować Polsce zachowanie podmiotowej roli w sojuszu obronnym

Polscy politycy i wojskowi wiele robią dla stworzenia gwarancji bezpieczeństwa państwa starając się o uczestnictwo w sojuszu wojskowym NATO. Jednocześnie jednak nie robi się zbyt wiele dla tworzenia własnych, narodowych zdolności obronnych, chociaż w NATO zdolności obronne każdego z państw (narodowa obrona kraju) są podstawą funkcjonowania całego sojuszu. Takie zachowanie osłabia atrakcyjność Polski jako państwa aspirującego do członkostwa w NATO.

W tworzeniu systemu bezpieczeństwa narodowego Polski po pierwsze musimy wiedzieć jakich środków militarnych może użyć agresor chcąc podporządkować sobie państwo polskie. Pokonanie Polski (Clausewitz: „obezwładnić państwo”) będzie oznaczało osiągnięcie przez agresora trzech celów:

  • Zniszczenie (obezwładnienie) polskich sił zbrojnych.
  • Opanowanie (zajęcie, kontrolowanie) terytorium Polski.
  • Złamanie woli władz i całego społeczeństwa do obrony niepodległości, suwerenności i integralności terytorialnej RP.

Zasadniczym środkiem właściwym dla osiągnięcia celów agresji są wojska operacyjne – czyli mobilny, ofensywny komponent sił zbrojnych umożliwiający wykonanie uderzenia na siły obrońcy i wtargnięcie na jego terytorium dla obezwładniania i rozbicia obrony w jednej, lub kilku bitwach (operacjach) walnych – generalnych. (Bitwa walna lub generalna jest to walka sił głównych toczona z całym wysiłkiem o istotne zwycięstwo [Clausewitz], lub bitwa o wielkim znaczeniu, [Mała Encyklopedia Wojskowa]). Założenia strategii ofensywnej opierają się na dążeniu do stworzenia i wyzyskania przewagi (ilościowej, jakościowej, sytuacyjnej) przy zastosowaniu czynnika inicjatywy i zaskoczenia. Pozwala to najeźdźcy, po możliwie najszybszym rozbiciu sił obrony, opanować terytorium zaatakowanego państwa, okupować je i narzucić własne warunki polityczne lub system rządów.

Dążeniem agresora jest, aby obrońca – zwykle słabszy – przyjął jego strategię prowadzenia wojny. Przystąpił do obrony podobnymi sposobami walki (regularne bitwy), np. dążąc do rozstrzygnięcia konfliktu przy pomocy jednej bitwy walnej – generalnej. Przyczyną wielu błyskotliwych zwycięstw były błędy obrońców, którzy przeciwstawiali się napastnikowi stosując podobną strategią i środki walki. Zdarzało się też, że silniejszy agresor (okupant) ponosił klęskę, jeżeli broniący się naród potrafił znaleźć „właściwe środki” obrony. Konflikty i wojny, które wybuchały po 1945 r. (Algieria, Wietnam, Afganistan, Czeczenia, Somalia, Chorwacja, Słowenia itd.) dowiodły, że nawet supermocarstwa doznają porażek i muszą wycofywać się z atakowanego (okupowanego) terytorium.

Dlatego po drugie, najważniejszym jest zrozumienie w jaki sposób można się bronić. Ta zasada została wyrażona w starej chińskiej dyrektywie (Sun Tzu): „zwyciężaj strategią strategię” wraz z innym założeniem: „sprawą najwyższej wagi w wojnie jest rozbicie strategii wroga, ([…]) najlepszą strategią w walce jest zniweczyć plany wroga”. Napoleon zalecał: „na wojnie obowiązuje ugruntowana maksyma – nigdy nie robić tego, czego nieprzyjaciel chce, i to z tego tylko powodu, że tak chce nieprzyjaciel”. Popularnym przykładem zastosowania powyższej dyrektywy jest reguła zawarta w ludowym powiedzeniu: „nie kop się z koniem”.

Obrońca powinien starać się maksymalnie przedłużać opór. Powinien uchylać się przed stoczeniem bitwy, w której przewaga agresora, spotęgowana atutami inicjatywy i zaskoczenia, mogłaby doprowadzić do szybkiego rozbicia sił obrony. Wymóg minimalizacji, a nawet eliminacji ryzyka w obronie państwa jest podstawowym założeniem, gdyż w dowodzeniu: „[…] podstawą jest umiejętność zapobiegania katastrofie. Umiejętność ta nie stanowi jeszcze gwarancji powodzenia, ale jej brak jest gwarancją klęski.” (Sawkin W., Podstawowe zasady sztuki operacyjnej i taktyki, Warszawa 1974).

Unikając walnej bitwy obrońca pozbawia agresora możliwości wyzyskania przewagi skoncentrowanej w zgrupowaniu uderzeniowym. Takie sposoby prowadzenia walk obronnych obserwowaliśmy w Wietnamie i Afganistanie, czy na terenie Czeczenii. Prowadzenie obrony państwa, wykorzystując przestrzeń, podejmując walki w różnych miejscach, stanowi zarazem spełnienie strategicznego postulatu rozproszenia sił przeciwnika. Rozproszenie, dekoncentracja sił agresora pozwala z kolei obrońcy -„być ogólnie słabszym, a mimo to stale operować przewagę – oto tajemnica sztuki wojennej i jej zadanie”. (Mossor S. Sztuka wojenna w warunkach nowoczesnej wojny, Warszawa 1986.) Oznacza równocześnie pozbawienie go inicjatywy i zaskoczenia, które przejmuje wtedy obrońca. Agresor, dysponując miażdżącą nawet przewagę liczbową, jakościową i materialną nie może jej wykorzystać. Nie ma opłacalnego celu do uderzenia (jakim byłyby siły obrony przyjmujące regularną bitwę jako formę operacji obronnej).

Doświadczenia z Wietnamu spowodowały, że w USA sformułowano regułę określaną jako doktryna gen. Powell’a: „mocno albo wcale”. Oznacza ona użycie sił zbrojnych USA uzależnione od pewności, iż konflikt można będzie rozstrzygnąć szybkim uderzeniem, wykorzystując przewagę techniczną.

Po trzecie, dla określenia środków właściwych do obrony Polski konieczne jest przyjęcie strategii odpowiedniej dla obrony państwa średniej wielkości przed napadem przeważających sił agresora. Podstawą skutecznej, właściwej strategii obronnej państwa jest umiejętne wykorzystanie, (wyzyskanie) atutów jakie daje obrona własnego terytorium. Dlatego Clausewitz podkreślał, że: „obrona jest silniejszą formą prowadzenia wojny ([…]) przewaga obrony (dobrze pojętej) jest bardzo duża – o wiele większa, niż się to na pierwszy rzut oka wydaje ([…]) pomoc okazywana przez teatr wojenny, jest oczywiście po stronie obrońcy ([…]) armia nacierająca zaczynając kampanię odrywa się od swego teatru wojennego i osłabia się przez to”. Przewaga obrony tkwi w tym, iż obrońca może przygotować i wykorzystać do walki z wojskami operacyjnymi najeźdźcy nie tylko własne wojska operacyjne, ale również te środki, których nie może wykorzystać napastnik.

Głównym problemem obrony militarnej Polski było i jest poszukiwanie takiej strategii obrony, która gwarantowałaby jej skuteczność w obliczu przewagi militarnej wielkich sąsiadów. Odwołując się do zasad sformułowanych przez Clausewitza, który wskazywał na środki będące „filarami” systemu obronnego można dla Polski wymienić:

  1. Duch i wolę obrony społeczeństwa polskiego. Powszechne, obronne przygotowanie w zakresie walki zbrojnej i szeroko rozumianej obrony cywilnej.
  2. Siły zbrojne, składające się z wojsk operacyjnych – mobilnej siły uderzeniowej i wojsk obrony terytorialnej – masowej siły obronnej, będącej także formą organizacji wojskowej społeczeństwa.
  3. Wiarygodną strategię obronną – przygotowanie, powszechnej obrony narodowej o charakterze działań obronno-zaczepnych. Zespalającą manewrowo-uderzeniowe działania wojsk operacyjnych z działaniami w masowej skali wojsk obrony terytorialnej oraz przygotowanego i obronnie zorganizowanego społeczeństwa, w formie działań regularnych i nieregularnych, połączonych z powszechnym oporem niezbrojnym.
  4. Działania nieregularne w masowej skali, jako podstawową formę walki wojsk obrony terytorialnej z przeważającymi siłami agresora, polegającą na unikaniu czołowego, frontalnego starcia z silniejszym przeciwnikiem oraz atakowaniu z zaskoczenia słabych elementów w ugrupowania wojsk przeciwnika, w jego infrastrukturze wojskowej – logistyce, komunikacji, dowodzeniu itd., przy maksymalnym wykorzystaniu walorów obronnych terenu.
  5. Wykorzystanie walorów obronnych oraz przygotowanie obronne terytorium realizowane w ramach Operacyjnego Przygotowania Obszaru Kraju do obrony.
  6. Pomoc innych państw – często określoną postanowieniami sojuszniczymi, dwu – lub wielostronnymi, w formie wsparcia politycznego i społecznego, restrykcji wobec agresora oraz dostaw uzbrojenia i środków zaopatrzenia, a także wspierających działań zbrojnych.

Wymienione środki właściwe dla obrony, ujęte w struktury organizacyjne i funkcjonalne, powinny stanowić siłę obronną Polski – właściwą siłę militarną dla obrony państwa, stanowiącą przeciwieństwo siły ofensywnej, tworzonej w celu wykonania uderzenia i wtargnięcia do innego państwa.

W tym kontekście sprowadzanie możliwości obrony militarnej Polski do stosunku sił i środków wojsk operacyjnych (Polski i sąsiadów), a formy obrony do bitwy walnej (generalnej), bądź też obrony manewrowej, jest przejawem braku zrozumienia potrzeb w zakresie strategii obrony militarnej III RP. Jest szkodliwe i groźne dla świadomości obronnej społeczeństwa i samego wojska. Posługiwanie się schematami doktrynalnymi Układu Warszawskiego – być może nieświadomie – pomniejsza możliwości obronne Polski. Nie daje właściwego zobrazowania sytuacji na szczeblu strategicznym. Z jednej strony mamy w Polsce kilkuset kilometrowe fronty i setki ważnych obiektów oraz rejonów do obrony, których nie osłonią wojska operacyjne. Z drugiej wielkie możliwości wykorzystania fundamentalnego dla obrony atutu własnego terytorium, rozwiniętych wojsk terytorialnych i przygotowanego do obrony społeczeństwa. Dopiero połączenie tych sił tworzy środki właściwe dla obrony państwa. Ich wykorzystanie i ujęcie w struktury organizacyjno-funkcjonalne

zapewnia obronę (wyzwolenie) państw (narodów) małej i średniej wielkości. Chroni przed agresją (okupacją) ze strony państw mających przewagę w ilości czołgów i samolotów, ale nie mogących przenieść na atakowane terytorium ani własnych wojsk obrony terytorialnej, ani poczynionych przygotowań fortecznych i obronnie zorganizowanej ludności.

Siła obronna Polski

Polska prowadziła dwie wielkie wojny narodowe w XX wieku. Pierwszą, zwycięską, w latach 1918-1921. Drugą, przegraną – „rozpoczętą” błyskawiczną klęską we wrześniu 1939 r., zakończoną utratą połowy terytorium państwowego i niepodległości w 1945 r.

W obu przypadkach Polacy nie mieli szans by poznać prawdę o tych wojnach. W świadomości społecznej zwycięstwo w wojnie z Rosją sowiecką sprowadzało się do „cudu nad Wisłą”. Było mało okazji by poznać racjonalne przyczyny wygranej. Z kolei propaganda klęski 1939 r. pozostawiła dość powszechny pogląd o niemożności i bezsilności obronnej Polski. W okresie PRL opinie o słabości Polski były elementem propagandy uzasadniającej konieczność „przyjaźni i sojuszu z ZSRR”.

Na emigracji, krytyczne oceny przygotowań obronnych i działań wojennych w 1939 r., m.in. raport komisji rządowej powołanej przez premiera W. Sikorskiego (Modelski J., Wojskowe przyczyny klęski wrześniowej, „Zeszyty Historyczne” nr 92, 93, 94, 95, Paryż 1990-91.), były o tyle utrudnione, że osłabiało je przekonanie, iż jest to polityczny odwet zwolenników gen. Sikorskiego na rządzącej przed wrześniem 1939 r. „sanacji”. Dyskusje w środowiskach emigracyjnych skupiały się zresztą głównie na aspekcie taktyczno-operacyjnym kampanii wrześniowej 1939 r. W mniejszym stopniu rozważano poprawność założeń polityczno-militarnych systemu obronnego II RP. Nieliczni historycy i publicyści zastanawiali się, czy Polska mogła mieć inną strategię, lepiej przygotować obronę i zapobiec klęsce państwa.

Głównym źródłem zwycięstwa w wojnie 1918-21 była przede wszystkim powszechna wola społeczeństwa polskiego obrony odzyskanej niepodległości. Polacy podjęli olbrzymi wysiłek obronny, szczególnie po wtargnięcia armii sowieckich na linię środkowej Wisły, pod Warszawę, a na południu pod Lwów i Zamość. Polska zdołała zmobilizować olbrzymie siły – prawie 1 350 000 żołnierzy. Przy czym ta armia nie zawiodła, chociaż była formowana w swojej masie z Polaków, wojskowych byłych armii państw zaborczych (z formacji POW i Legionów było ok. 50 tys. żołnierzy).

Jeżeli idzie o środki prowadzenia wojny – to obok skutecznego przeciwuderzenia znad Wieprza i zwycięskiej bitwy nad Niemnem, równie wielką rolę odegrały:

  • wymuszony ofensywą wojsk sowieckich, ale niezwykle sprawny, blisko 600 km odwrót polskich wojsk znad Dniepru (w tych ciężkich warunkach dobrym dowódcą okazał się gen. E.Śmigły-Rydz);
  • wykorzystanie walorów obronnych terytorium ówczesnej Polski (tj. błot poleskich do rozdzielenia wojsk bolszewickich, przestrzeni – dla rozciągnięcia wojsk agresora; obrony miast: Lwowa, Warszawy, Płocka, Włocławka);
  • działania obronno-zaczepne 5 Armii gen. W.Sikorskiego, w oparciu o umocnienia Modlina, przeciwko czterem armiom M.Tuchaczewskiego;
  • opór społeczeństwa wobec prób instalacji obcej władzy oraz jego współudział w „oczyszczaniu” terenu z rozbitych wojsk bolszewickich.

Wojna lat 1918-1921 jest przykładem pełnego wykorzystanie narodowych „środków właściwych dla obrony państwa”: (1) społeczeństwa, (2) licznej armii, (3) warunków terenowych oraz (4) regularnych i (5) nieregularnych form walki.

Za źródło klęski w 1939 r. można uznać dwie przyczyny ściśle ze sobą powiązane. Pierwsza, to oparcie założeń prowadzenia przyszłej wojny na doświadczeniach tylko jednej wojny (1918-21). Obowiązywał pogląd, że sposobem działania na przyszłym polu walki będzie manewr wojskami operacyjnymi. Nie dostrzegano, że manewr wykonywany słabymi i wolnymi związkami taktycznymi piechoty i kawalerii, w obliczu silnego i szybkiego wroga, nie może przynieść sukcesu. W wymiarze strategicznym, w warunkach pola walki 1939 r., siły zbrojne II RP nie nadawały się do prowadzenia skutecznych działań militarnych.

Drugą przyczyną był zawarty w 1921 r. sojusz polityczno-wojskowy z Francją. Państwo to było uważane za mocarstwo światowe, a sojusz z Francją był generalną i w istocie jedyną opcją strategiczną Polski. W miarę jak rosła potęga militarna Niemiec, władze RP coraz mniej liczyły na własne siły zakładając, że tylko dzięki współdziałaniu z Zachodem Polska może się obronić.

Te dwie przyczyny doktrynalne ukierunkowały przygotowania obronne II RP. Spowodowały, że utrzymywano w czasie pokoju wysokie stany tylko jednego, ofensywnego i drogiego środka obrony państwa – wojsk operacyjnych. Nie dostrzegano możliwości wykorzystania do celów obrony działań w oparciu o strategiczną korzyść obrony własnego terytorium (m.in. przez tworzenie obrony terytorialnej, rozbudowę umocnień, przygotowanie do prowadzenia działań nieregularnych w masowej skali). Ograniczono funkcje decyzyjne terytorialnych organów dowodzenia. Dowództwom Okręgów Korpusów przydzielono zadania administracji wojskowej. W ten sposób wyeliminowano możliwość wykorzystania DOK w obronie kraju.

Zmieniająca się sytuacja geopolityczna (zajęcie przez Niemcy Nadrenii, Austrii, Czech) powodowała, że, do wiosny 1939 r. nie było planów obrony przed agresją ze strony Niemiec. Także plan „Wschód”, wojny obronnej w przypadku agresji ZSRR, okazał się we wrześniu 1939 r. całkowicie nieprzydatny.

W Polsce dostrzegano potrzebę przygotowania obronnego własnego terytorium z wykorzystaniem korzyści strategicznych takiej obrony. Powstałe na przełomie 1937/38 „Studium planu strategicznego Polski przeciw Niemcom” gen. T.Kutrzeby i ppłk. S.Mossora realnie oceniało obietnicę pomocy francuskiej i wskazywało na konieczność „zagospodarowania” terytorium w ramach planu obrony kraju. Zalecano w nim wykorzystanie walorów obronnych i umocnienie terytorium oraz tworzenie „polskich oddziałów terytorialnych założonych z elementu miejscowego”. Pozytywnym choć bardzo ograniczonym i niestety spóźnionym działaniem było sporządzenie w 1937 r. planu modernizacji i rozbudowy sił zbrojnych. Powołano formacje Obrony Narodowej, które później okazały się bardzo skuteczne w walkach obronnych na terenach zurbanizowanych.

Jednak sojusz z Francją został przyjęty przez marsz. E.Rydza-Śmigłego za strategiczną podstawę polskiego planu obronnego. W przededniu września 1939 r. podstawowy imperatyw strategiczny Naczelnego Wodza sprowadzał się do założenia, że Polska „nie może dać się rozbić do czasu podjęcia przez Francuzów działań na froncie zachodnim ([…])”; dlatego polskie dowództwo uważało, że powinno: „uratować trzon armii za cenę strat terenu, wygrywać czas”.

Wobec braku umocnień i rozbudowanej obrony terytorialnej, wojska, które musiały obsadzić tereny przygraniczne, tzw. „masa operacyjna” – dywizje piechoty i brygady kawalerii – zostały rozciągnięte wzdłuż blisko 3000 km granicy z Niemcami (w tym 1000 km po rozbiorze Czechosłowacji). Polskiej dywizji piechoty przyszło wówczas bronić „zamiast regulaminowego pasa o szerokości 7 km, pas o szerokości 30 km” (Mossor). Były sytuacje, gdy dywizja dostawała do obrony pas szerokości 70 km. A przeciwnikiem były niemieckie dywizje pancerne i zmotoryzowane.

W ocenie zachodnich strategów polskie ugrupowanie wyjściowe było przesadnie rozproszone. Pozwalało na skuteczne uderzenia sił niemieckich. Odwody umieszczono w rejonach narażonych na atak sił niemieckich w pierwszych dniach wojny. Po przegranej bitwie granicznej polskie armie musiały podjąć manewr odwrotowy za linię Wisły. I chociaż przesadne są opinie, jakoby fronty zostały przerwane i całkowicie się rozpadły, to jednak odwrót pod bombami, przy stałej groźbie okrążenia przez wojska szybkie przeciwnika, nie mógł się powieść. Do tego zamiast oczekiwanej ofensywy sojuszników Polski na Zachodzie, 17 września 1939 r., na tyły broniących się wojsk polskich, uderzyły silne zgrupowania wojsk sowieckich.

Oceniając działania wojenne w 1939 r. według kryterium zastosowania środków właściwych do obrony państwa można stwierdzić, że w przygotowaniach obronnych prawie całkowicie pominięto wykorzystanie obronne własnego terytorium. Przygotowania wojenne oparto na manewrowo-uderzeniowym użyciu wojsk operacyjnych (piechoty i kawalerii) i na działaniu koalicjantów (Francji i Anglii). Zawiedli nie tylko koalicjanci, ale także obowiązujący w Polsce system wojskowy. Wojska operacyjne, przygotowywane do działań zaczepnych, znalazły się w beznadziejnym położeniu wobec przygniatającej przewagi liczebnej i technicznej wroga. Do tego musiały walczyć na nieprzygotowanym do obrony terytorium (Westerplatte, Hel, Węgierska Górka, Wizna, Mława, Modlin – były tylko odosobnionymi punktami (rejonami) w polskiej przestrzeni obronnej). Przestrzeń i długość frontu obrony – ok. 2000 km przy głębokości ok. 700 km – przekraczały wielokrotnie możliwości obronne polskich wojsk.

Najważniejszy „środek walki” – potencjał ludzki, został wykorzystany tylko w około 25% (zmobilizowano niewiele ponad 1 mln. żołnierzy z ok. 4 mln. przeszkolonych rezerwistów), a więc w stopniu mniejszym, niż w wojnie 1918-1921. W obronie terytorialnej (brygady i bataliony Obrony Narodowej) znalazło się zaledwie ok. 50 tys. żołnierzy, co stanowiło to nikłą część możliwości ludzkich II RP. Za błąd można też uznać wydatkowanie funduszy na zakup okrętów podwodnych, niszczycieli i bombowców – w ograniczonym zakresie przydatnych w obronie państwa, zamiast zakupu środków ppanc. i plot., których brakło wojskom do obrony przed czołgami i samolotami (mieliśmy zaledwie 1200 armat ppanc. i nieco ponad 200 armat plot.) Za pieniądze wydane na te środki ofensywne można było zakupić znaczną liczbę armat ppanc. i plot., produkowanych w zakładach zbrojeniowych na terenie Centralnego Okręgu Przemysłowego. (Istnieje jednak opinia, że okręty wojenne okazały się istotnym elementem siły państwa polskiego na uchodźstwie. Podobnie

wyszkoleni lotnicy stanowili kadrę Polskich Sił Powietrznych walczących u boku Aliantów. W perspektywie strategicznej (koalicyjnej) wydatki na okręty i bombowce mają swoje uzasadnienie.)

Mimo żywych tradycji działań nieregularnych (partyzanckich, wojny szarpanej, podjazdowej, urywczej, także POW i powstań na Śląsku i Wielkopolsce) nie doceniono tej formy walki w planie obrony Polski. Przygotowane przez Oddział II (wywiadowczy) SG WP dywersyjne „działania przyfrontowe” nie znalazły szerszego zastosowania. Dochodziło jedynie do wymuszonych sytuacjami bojowymi przypadków działań nieregularnych (np. 35 pp 9 DP w Borach Tucholskich). Do symbolu narodowego urosły działania oddziału mjr. H.Hubala-Dobrzańskiego. Do rozbicia tego 300-osobowego oddziału polskich partyzantów Niemcy zmuszeni byli użyć 8 tys. żołnierzy, tj. sił 27 razy większych (!). Ile wojska musieliby użyć Niemcy, gdyby w Polsce działało wiele takich oddziałów? W toku okupacji organizowano „od nowa” podziemne państwo, w tym i wojsko – Armię Krajową. Trzeba było przy tym korzystać w kadry „cichociemnych”, wyszkolonej do prowadzenia działań nieregularnych przez Anglików (sic!).

Brak umocnień obronnych, to kolejny istotny błąd w przygotowaniu obronnym. Zwykle usprawiedliwia się ten brak niedostatkami finansowymi. Tymczasem umocnienia pozycji mławskiej, na których 20 dywizja piechoty przez 4 dni powstrzymywała natarcie 4 dywizji niemieckich (w tym jednej pancernej) kosztowały ok. 1,2 mln. złotych. To oznacza, że za małe stosunkowo pieniądze Polska mogła stworzyć umocnienia, dzięki którym polska piechota mogłaby skutecznie powstrzymywać niemieckie czołgi.

Wyciągając wnioski z przeszłości stwierdzamy, że przy tworzeniu siły obronnej III RP chodzi o przygotowanie właściwych do obrony sił i środków militarnych – takich, jakie mają współcześnie normalne państwa: Niemcy, Szwajcaria, Szwecja, Norwegia, czy też USA. Siła obronna państwa polskiego – jak każdego z wymienionych wyżej – powinna być oparta na wykorzystaniu korzyści strategicznych obrony własnego terytorium. Należy przygotować ludność do uczestnictwa w obronie. Dziś zaledwie 15 % polskiej młodzieży odbywa szkolenie wojskowe – w Niemczech 75%, Finlandii 80%, Szwecji 95%. Zaniechano szkolenia studentów – przyszłej inteligencji. Publicyści, zajmujący się obronnością twierdzą, że w sztabach i dowództwach WP pokutują jeszcze koncepcje ofensywne, „pancerne”. Można by sądzić, że elity polityczne nie dostrzegają spraw o podstawowym znaczeniu dla bezpieczeństwa kraju.

Siły i środki militarne przygotowywane do uderzeń (w tym agresji) określa się mianem sił uderzeniowych (ofensywnych). Natomiast siła obronna państwa to rodzaj sił i środków militarnych przygotowanych do jego obrony. Te środki pozwalają stworzyć wystarczającą siłę do skutecznego odstraszania, bądź też odparcia ataku nawet wielokroć silniejszych sił uderzeniowych (ofensywnych) agresora.

Siłę obronną III RP, pamiętając o podstawowym wymogu współdziałania z siłami NATO i o ewentualności samodzielnej obrony, stanowić muszą:

  1. Wojska operacyjne, komponent uderzeniowy i mobilny sił zbrojnych – ograniczony (układem CFE) co do liczby środków i żołnierzy (wysoki stopień uzawodowienia). Powinne być zdolne do manewru na kierunki uderzenia agresora i wykonania przeciwuderzeń (kontruderzeń) lub wzmocnienia obrony.
  2. Wojska obrony terytorialnej – masowy, oparty na przeszkolonych rezerwach, komponent sił zbrojnych, mobilizowany i wykorzystywany do obrony rejonu zamieszkania żołnierzy uzbrojony w broń strzelecką, środki minerskie i nowoczesne przenośne granatniki, rakiety przeciwpancerne i przeciwlotnicze (np. polski „GROM” – odpowiednik słynnego „Stinger’a”). Wojska te muszą być zawczasu przygotowane m.in. do natychmiastowego – z chwilą wtargnięcia agresora – podjęcia działań nieregularnych w masowej skali.
  3. Przygotowanie obronne całego społeczeństwa, instytucji i zakładów do wsparcia wysiłku wojsk oraz ratowania ludzi, dobytku i środowiska przed skutkami wojny, katastrof technicznych i klęsk żywiołowych.
  4. Wykorzystanie i przygotowanie obronne terytorium. W tym do najpilniejszych zadań siły obronnej III RP należy zaliczyć :
    • tworzenie obrony terytorialnej (terytorialnych organów dowodzenia – z przekształconych WSzW, WKU w Rejonowe Sztaby Wojskowe, Rejonowe Komendy OT oraz wojsk obrony terytorialnej – zapoczątkowane 1 Brygadą OT – Gdańsk, 2 BOT – Mińsk Mazowiecki, 3 BOT – Zamość itd.);
    • zmianę charakteru zasadniczej służby wojskowej z długoterminowej 12-16 miesięcy (system prusko-carski) na przysposobienie obronne w szkołach i krótkoterminowe szkolenie podstawowe (2-4 miesiące) w jednostkach (ośrodkach) szkoleniowych OT;
    • podjęcie przez polski przemysł, przy współpracy z Zachodem (jak przed 1939 r. ze Szwecją), masowej produkcji nowoczesnych, przenośnych środków przeciwpancernych, przeciwlotniczych i przeciwokrętowych;
    • wstrzymanie procesu niszczenia i dewastacji infrastruktury wojskowej – szczególnie koszar w miastach – i zagospodarowanie jej przez wojska OT;
    • obsadę stanowisk dowódczych w Siłach Zbrojnych oraz kierowniczych w resorcie obrony przez oficerów (urzędników) wykształconych (przeszkolonych) w Polsce po 1989 r.

Do największych zagrożeń w tworzeniu siły obronnej RP można zaliczyć:

  • Zajmowanie stanowisk dowódczych (urzędniczych) przez oficerów (urzędników) bez pogłębionej wiedzy o obronie militarnej państwa (nie uczono tego na akademiach w ZSRR).
  • Sprowadzenie obrony militarnej Polski do koncepcji „małej, sprawnej armii zawodowej”. Obrona narodowa jest prowadzona przez „siłę zbrojną narodową” (Konstytucja 3 Maja 1891 r.), „armię narodową” (Napoleon). Żadne państwo świata nie opiera swej obrony na armii zawodowej, chociaż w okresie pokojowym są armie posiadające formacje zawodowe lub żołnierzy zawodowych.
  • Katastrofalny stan wyszkolenia wojskowego młodzieży i brak szkolenia wojskowego studentów.
  • Dalsze preferowanie wojsk i środków ofensywnych (wojsk operacyjnych).
  • Groźba wydatkowania – pod naciskiem politycznym – funduszy na zakup za granicą środków ofensywnych, w istocie nieprzydatnych w obronie naszego państwa, np. większej liczby samolotów zamiast tysiąckrotnie tańszych rakiet.
  • Lekceważenie czynnika ludzkiego w obronie państwa – jako najważniejszego „środka” obrony militarnej Polski.

Ważnym zadaniem w skali państwa jest przekonanie społeczeństwa o celowości działań na rzecz obronności i wychowanie młodego pokolenia w atmosferze zrozumienia tych potrzeb i patriotycznego obowiązku służby dla Ojczyzny. W tym zakresie państwo, szczególnie MON, powinny prowadzić celową działalność zmierzającą do:

  • pozyskania na rzecz obronności osób i ośrodków cieszących się autorytetem społecznym,
  • wdrożenia różnorodnych działań natury informacyjnej popularyzujących wojsko i obronność,
  • utwierdzenie i propagowanie w społeczeństwie postaw patriotycznych, służby, ofiary i obowiązku,
  • wspieranie związków i organizacji o charakterze obronnym, szczególnie wśród młodzieży.

Zagadnienie obronności kraju wymaga pilnego uregulowania. Wymaga też uwolnienia tej sfery od walki politycznej i sporów wynikających z wahań koniunktury politycznej i ambicji polityków. Warto podkreślić, że Polska, tak jak każde suwerenne państwo, musi mieć jedną, ogólnopaństwową politykę bezpieczeństwa narodowego. Każdy obywatel naszego kraju, bez względu na jego osobiste przekonania polityczne, musi przyznać, że bezpieczeństwo Polski jest sprawą naczelną. Wiele razy przekonywaliśmy się, że dla wrogów nasze przekonania polityczne i zróżnicowanie poglądów nie miało żadnego istotnego znaczenia. W więzieniach i obozach nazistowskich i sowieckich znajdowali się zwolennicy lewicowych i prawicowych poglądów jeżeli tylko okazali się polskimi patriotami. Warto o tym pamiętać, gdy dziś, po odzyskaniu suwerenności rozważamy kwestię polityki obronnej, strategii, roli i znaczenia wojska oraz stosunku sił politycznych i całego społeczeństwa do obronności.

Obrona militarna Polski, przygotowana i funkcjonująca w czasie pokoju, jest swego rodzaju narzędziem do tworzenia, kształtowania, kreowania przyszłości państwa polskiego. Zlekceważenie przygotowań obronnych było i będzie głównym źródłem utraty suwerenności, możliwych klęsk i tragedii. Stan taki jest niebezpieczny dla przyszłości Polski i Europy. Innymi słowy przygotowania obronne są konieczną inwestycją dla zapewnienia bezpiecznej przyszłości przyszłym pokoleniom Polaków. Obrona militarna tworzy podstawową i największą wartość jaką państwo winno dać swym obywatelom – bezpieczną przyszłość. Tego właśnie zabrakło w 1939 r.

(jesień 1998)


Wszelkie prawa zastrzeżone © Romuald Szeremietiew.          Wojsko polskie, MON, Minister Obrony Narodowej