Szeremietiew odsunięty od przetargu na myśliwce

Zbigniew Lentowicz, Anna Marszałek, Andrzej Stankiewicz, Rzeczpospolita, dn. 2001.07.10

Jednocześnie dwie prokuratury, wojskowa i cywilna, prowadzą śledztwo w sprawie podejrzenia korupcji w Ministerstwie Obrony Narodowej. Romuald Szeremietiew został odsunięty od przetargu na samolot wielozadaniowy, a przedstawiciele rządu podkreślają, że komisja wybierająca myśliwce dla armii będzie pracować normalnie.

W poniedziałek przed południem z zawieszonym wiceministrem Romualdem Szeremietiewem spotkali się w Kancelarii Premiera szef MON Bronisław Komorowski i wicepremier Janusz Steinhoff. Rozmowy dotyczyły głównie przetargu na samolot wielozadaniowy.

Szeremietiew sugerował, że zamieszanie wokół jego osoby opóźni rozstrzygnięcie przetargu. Krzysztof Luft, rzecznik rządu, stwierdził, że opóźnienia w negocjowaniu rzeczywiście powstały, ale wtedy, gdy komisją przetargową kierował Szeremietiew. Tego samego zdania byli w poniedziałek wicepremier Janusz Steinhoff i szef MON Bronisław Komorowski.

Jerzy Buzek, do którego list otwarty wysłał w niedzielę Szeremietiew, nie spotkał się wczoraj z zawieszonym wiceministrem. Premier nie chciał też komentować jego listu otwartego. Tymczasem po spotkaniu ze Steinhoffem i Komorowskim, Szeremietiew wydał oświadczenie, że ma prawo wnosić, iż premier otrzymał jego wyjaśnienia w sprawie zarzutów „Rzeczpospolitej” i „uznał je za wystarczające”.

– To jest bardzo jednostronny opis tego spotkania, z którego przebiegu w żaden sposób nie można było wnosić, czy premier uznał za wystarczające wyjaśnienia ministra – odpowiedział Luft. Rzecznik rządu zaznaczył, że zdaniem premiera „jedynie śledztwo może i powinno jak najszybciej wyjaśnić zarzuty”.

A śledztwa rzeczywiście są prowadzone i to jednocześnie dwa. Wczoraj do budynku Ministerstwa Obrony pojechali prokuratorzy z Prokuratury Okręgowej w Warszawie, którzy mieli przejąć dokumentację związaną ze sprawami przedstawianymi przez „Rzeczpospolitą”. Chodziło m.in. o bezprawny wgląd w tajne dokumenty. W sobotnim artykule napisaliśmy o tym, że Zbigniew Farmus, asystent wiceministra Szeremietiewa, przez kilka miesięcy miał dostęp do tajemnic państwowych, w tym NATO, mimo że WSI mu tego dostępu odmówiły.

Jak poinformował rzecznik wiceministra major Andrzej Adamczyk, oficerowie i pracownicy biura Szeremietiewa nie zostali w poniedziałek wpuszczeni do pracy.

Jeszcze szybsza była prokuratura wojskowa. W niedzielę redakcję „Rzeczpospolitej” odwiedził przedstawiciel Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie z pismem do redaktora naczelnego informującym o wszczęciu śledztwa w sprawie korupcji w MON. Obie prokuratury chcą przesłuchać autorów tekstu.

Będzie nowy przewodniczący

Szeremietiew przestał być przewodniczącym komisji mieszanej, która negocjuje kontrakt. W najbliższą środę na wniosek Komorowskiego komisja wyłoni nowego przewodniczącego.

Oficjalne otwarcie przetargu na samolot wielozadaniowy nastąpiło 18 czerwca. Polska armia ma otrzymać 60 nowych myśliwców, za które podatnik do 2015 roku zapłaci, ostrożnie licząc 2, 5 – 3, 5 mld USD. Ostatecznie na placu boju pozostali Amerykanie, którzy proponują samoloty F-16 w najnowszej wersji CD, Szwedzi i Brytyjczycy oferujący samolot Jas-39 Gripen i Francuzi z Mirage 2000-5.

MON przewidywało, że do 13 lipca dwa zespoły wyłonione z komisji przetargowej i współpracujące z ekspertami ocenią oferty pod kątem technicznym i finansowym. Równocześnie od początku lipca trwały indywidualne spotkania i rozmowy członków komisji mieszanej z oferentami, które miały ułatwić uzupełnienie ofert. Termin zakończenia tej decydującej fazy przetargu zaplanowano na 13 sierpnia.

Farmus zawieszony

Wczoraj po południu rzecznik rządu Krzysztof Luft zwołał konferencję, podczas której poinformował m.in. ,że Zbigniew Farmus został zawieszony w pełnieniu obowiązków razem z Szeremietiewem.

Szeremietiew oświadczył wczoraj także, że „zważywszy na stan sprawy i toczące się postępowanie” postanowił „nie występować w środkach masowego przekazu”.

W sobotniej „Rz” przedstawiliśmy fragment stenogramu rozmowy z przedstawicielem zagranicznego koncernu. Jak wynika z jego wypowiedzi nagranej na taśmie, jesienią 1998 r. (w tekście błędnie pojawił się rok 1999) Zbigniew Farmus, asystent Szeremietiewa, żądał od niego 100 tysięcy dolarów łapówki za wygranie przetargu na haubice, wartego oczywiście 50 mln dolarów, a nie, jak przez pomyłkę napisaliśmy, 500 mln dolarów. WSI odmówiły Farmusowi dopuszczenia do tajemnicy. Szeremietiew ręczy za swojego asystenta, tymczasem sam w ciągu kilku lat dokonał inwestycji, na które nie ma pokrycia w dochodach.

Romuald Szeremietiew, jak dowiedziała się PAP, napisał do ministra sprawiedliwości Stanisława Iwanickiego list, w którym kwestionuje informacje podane przez „Reczpospolitą”.



Po ogłoszeniu przeze mnie zastrzeżeń co do dat rozmów nt. terminów przetargu i kosztów programu armato-haubicy Marszałek zmieniła swoja wypowiedź pisząc: W sobotniej „Rz” (10.07.2001.) przedstawiliśmy fragment stenogramu rozmowy z przedstawicielem zagranicznego koncernu. Jak wynika z jego wypowiedzi nagranej na taśmie, jesienią 1998 r. (w tekście błędnie pojawił się rok 1999) Zbigniew Farmus, asystent Szeremietiewa, żądał od niego 100 tysięcy dolarów łapówki za wygranie przetargu na haubice, wartego oczywiście 50 mln dolarów, a nie, jak przez pomyłkę napisaliśmy, 500 mln dolarów. Kłopot polega jedynie na tym, że nikt nie widział owej „nagranej taśmy”.

Wreszcie Marszałek wpierała swoje zarzuty autorytetem NIK. Najwyższa Izba Kontroli negatywnie oceniła przetarg. Raport NIK na ten temat objęty jest klauzulą tajności, gdyż dotyczy spraw stanowiących tajemnicę państwową. „Rz” ustaliła, że inspektorzy zarzucili MON naruszenie przepisów ustawy o zamówieniach publicznych oraz „nierzetelność w postępowaniu”. Chodzi m.in. o „przewlekłość procedur, braki w dokumentacji i nieczytelne kryteria oceny ofert”. Gdy kryteria wyłaniania zwycięzcy są niejasne, NIK zawsze ostrzega w raporcie, że taka sytuacja sprzyja korupcji. W raporcie NIK na temat przetargu na armato-haubicę nie ma żadnych zastrzeżeń NIK do postępowania przetargowego od momentu, gdy objąłem stanowisko w MON. Rezultat przetargu nie wywołał żadnych protestów i nikt nie podważał rzetelności rozstrzygnięcia.

Sprawa przetargu na armato-haubicę ujawniła się raz jeszcze a tekście „Polityczny parasol nad myśliwcem”, gdzie red. Marszałek donosiła, że „szef MON unieważnił przetarg dla firm konsultingowych, które miałyby zapewnić lukratywną obsługę prawną przyszłego wieloletniego kontraktu. Powodem była obecność wśród zgłoszonych firm tej, która doradzała przy kontrakcie na haubicę.” Tymczasem wśród firm ubiegających się o obsługę prawną kontraktu na samolot wielozadaniowy nie było żadnej firmy „która doradzała przy kontrakcie na haubicę”. Także dlatego, że w przypadku kontraktu na haubicę takiej firmy po prostu nie wybierano. Trudno także uznać za „lukratywną” obsługę prawną kontraktu samolotowego skoro na wszystkie czynności z tym związane, nie tylko prawne, Dowództwo Wojsk Lotniczych, a nie ja, dysponowało kwota 15 mln PLN. Firma konsultingowa mogłaby z tej kwoty uzyskać maksimum kilkaset tysięcy złotych.


Wszelkie prawa zastrzeżone © Romuald Szeremietiew.          Wojsko polskie, MON, Minister Obrony Narodowej