Sprostowanie do artykułu „F-16 Falcon – rarytas czy bubel?”

W „Trybunie” ukazał się artykuł pani Marty Romańczuk i pana Eugeniusza Januły, pt. „F-16 Falcon – rarytas czy bubel?” ze znamiennym podtytułem „Polak przed szkodą i po szkodzie… głupi”.

W artykule rzetelnie i ze znawstwem przedstawiono oferty złożone przez koncerny lotnicze w MON po ogłoszeniu przetargu na zakup samolotu wielozadaniowego. Jak doszło do wyboru F-16 i mizerię tzw. offsetu, czyli kompensacji naszego wydatku miliardów dolarów na ów samolot.

Autorzy piszą: „polscy politycy, wśród których dominującą rolę w tych sprawach odgrywał niejaki Romuald Szeremietiew, już otwarcie i głośno popierali zakup nowych F-16.” Pomijając drobiazg, że określenie „niejaki Romuald Szeremietiew” jest niezbyt eleganckie, muszę przypomnieć jakie było moje stanowisko w sprawie zakupu. Otóż uważałem, że Polska nie powinna kupować samolotu „schodzącego” z uzbrojenia. Proponowałem przystąpienie do programu JSF (F-35), wówczas, podobnie jak dziś autorzy artykułu uważałem, że kupić powinniśmy aparat, który będzie wchodził na uzbrojenie. Oczywiście wiedziałem, że opcje francuska i szwedzka, biorąc pod uwagę cenę następcy („Rafale” lub „Eurofighter”), w konfrontacji z ceną JSF, to wybór droższy. Problemem było jak przetrwać zanim JSF trafi do Polski. Trzeba było już wycofać Migi-21, a „dwudziestek dziewiątek” było malutko. Proponowałem więc na ten okres wypożyczyć dwie-trzy eskadry używanych F-16 w USA (używanych F-18, niewątpliwie lepszych od ‘szesnastek”, nie było). Alternatywą było też pożyczenie/kupienie pewnej liczby Mig-29 na Ukrainie. Kiedy ogłosiłem ten pomysł, to zdaje się p. Januła w „Trybunie” mnie skrytykował.

Premier Buzek podjął decyzję, że kupujemy samolot –przekonany przez koncern Lockheed Martin jakie ogromne korzyści odniesiemy z offsetu. Po tej deczyzji powiedziałem, że jakość offsetu zdecyduje o wyborze samolotu.

Autorzy artykułu piszą, że wybrano F-16 i że offset jest marny. Jednak wymieniają tylko moje nazwisko sugerując, że to zapewne moja sprawka. Sugestia artykułu była tak silna, że na portalu onet.pl jeden dyskutant komentujący tekst „Trybuny” (~kniprode, 27.04.2006) napisał: „A może warto sprawdzić zagraniczne konta pana Szeremietiewa?”

Może i warto sprawdzić te konta, tylko czyje? Otóż autorzy artykułu słowem nie wspomnieli kto ten offset negocjował. Był nim wiceminister Gospodarki Szarawarski z SLD. Za wykonanie umowy offsetowej odpowiadał prof. Kleibner, późniejszy doradca prezydenta Kaczyńskiego. Jednak umową offsetową zajmował się on będąc ministrem w rządach premierów Leszka Millera i Marka Belki. Na czele komisji kupującej samolot stał pierwszy zastępca szefa MON, był nim min. Janusz Zemke zastępca Jerzy Szmajdzińskiego. To więc w tym czasie: „koncern Lockheed Martin ze swoim F-16 został sam na placu boju, po prostu narzucił swoje warunki (choć starano się zachować pozory przetargu)”. No i warto by „kogoś” spytać dlaczego: „co najmniej połowa z offsetowego kontraktu nie jest nie tylko zainwestowana, ale nawet konkretnie wynegocjowana.”

Od lipca 2001 r. byłem już ściganym przez prok. Kapustę za „korpucję” -przypomnę co na ten temat pisał tyg. NIE w artykule red. Dariusza Cychola „Głupota NIE i desant lotniczy”. Więc nawet gdybym chciał popełnić niecny czyn zakupu F-16 to nie miałem na to szans.

A skoro o offsecie wspominamy. Może by autorzy wyjaśnili czytelnikom „Trybuny” jakie to rządzące ugrupowanie polityczne w marcu 2002 r. zmieniło ustawę o offsecie? No i kto jest tym przywołanym w podtytule artykułu głupim, chyba jednak nie jest nim „niejaki” Szeremietiew?


Wszelkie prawa zastrzeżone © Romuald Szeremietiew.          Wojsko polskie, MON, Minister Obrony Narodowej