Premier odwołał Szeremietiewa

Anna Marszałek, Rzeczpospolita, dn. 2001.07.12

Premier Jerzy Buzek odwołał w środę rano Romualda Szeremietiewa. W warszawskiej prokuraturze przesłuchano natomiast asystenta wiceministra obrony – Zbigniewa Farmusa. Dzisiaj zapadną decyzje o jego ewentualnym aresztowaniu.

Podczas przeszukania w sejfie syna Farmusa – Miłosza, również pracującego w MON, znaleziono pęki kluczy do wszystkich pomieszczeń departamentu, zaplombowanych przez Żandarmerię Wojskową po sobotnim artykule w „Rzeczpospolitej”. W sejfie było także kilkadziesiąt tysięcy złotych, ułożonych w równych paczkach.

Zbigniewa Farmusa zatrzymano we wtorek na promie do Szwecji. W akcji brały udział śmigłowiec Marynarki Wojennej i samolot rozpoznawczy typu „Bryza”. Ostatnią noc Farmus spędził w areszcie śledczym w Warszawie. Wczoraj po południu został przesłuchany w prokuraturze i ponownie przewieziony do aresztu.

– W czwartek zapadną decyzje, czy zostaną mu przedstawione nowe zarzuty i czy prokuratura wystąpi do sądu o jego aresztowanie – powiedziała „Rz” Małgorzata Dukiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

– Prokuratura powierzyła śledztwo Urzędowi Ochrony Państwa – wyjaśniła prokurator Dukiewicz. Prokuratorzy oraz oficerowie UOP przeszukali m.in. mieszkania i domy, w których przebywali Farmus i jego syn, oraz ich gabinety w budynku MON w Warszawie przy al. Niepodległości. Trwają także przesłuchania świadków, którzy mogą wnieść coś nowego do sprawy.

W sobotniej „Rzeczpospolitej” napisaliśmy, że Farmus w imieniu wiceszefa MON Romualda Szeremietiewa żądał łapówek od koncernów zbrojeniowych oraz że mimo braku certyfikatu miał wgląd w tajne dokumenty.

W poniedziałek na polecenie ministra sprawiedliwości Stanisława Iwanickiego wszczęto śledztwo w sprawie korupcji w MON. Dzień później prokuratura przedstawiła Farmusowi zarzuty bezprawnego zapoznawania się z tajemnicami państwowymi i ukrywania tajnych dokumentów.

Minister sprawiedliwości Stanisław Iwanicki ujawnił, że Zbigniew Farmus dysponował czterema paszportami. Jak się dowiedzieliśmy, oprócz paszportu kanadyjskiego i polskiego Farmus mógł mieć także paszport turecki i niemiecki. W Turcji asystent Szeremietiewa był nawet na stałe zameldowany.

Szef MON Bronisław Komorowski zapytany, jak to możliwe, że w jego resorcie pracował na eksponowanym stanowisku człowiek o kilku obywatelstwach, odparł, iż „odpowiedzialność bierze za to osoba powołująca”.

Szeremietiew jeszcze we wtorek zapewniał, że jego asystent jest w Polsce i stawi się na każde wezwanie prokuratury. Tymczasem – jak ustaliły wojskowe służby specjalne – już od godz. 18 w poniedziałek był on na promie do Szwecji. We wtorek minister Iwanicki nakazał zatrzymanie Farmusa.

Do jego zatrzymania Polska wykorzystała przewidziane w prawie morza „prawo pościgu”. Prawo morza mówi, że na pełnym morzu statek podlega jurysdykcji państwa bandery, czyli w wypadku promu „Rogalin” – państwa Bahamy. Zgodnie z „prawem pościgu” uprawnione organy danego państwa mogą zatrzymać podejrzanego o przestępstwo, jeśli na pokładzie statku obcej bandery opuścił wody tego kraju. Można to jednak zrobić tylko na pełnym morzu, czyli na wodach eksterytorialnych.


Po zatrzymaniu Farmusa Red. Marszałek doniosła „Cztery paszporty Farmusa: polski, kanadyjski, niemiecki i turecki”. W tekście artykułu pisała: „Jak się dowiedzieliśmy, oprócz paszportu kanadyjskiego i polskiego Farmus mógł mieć także paszport turecki i niemiecki. W Turcji asystent Szeremietiewa był nawet na stałe zameldowany.” Prokuratura potwierdziła, że Farmus miał dwa paszporty – co było powszechnie znane – polski i kanadyjski i nigdy nie miał „stałego zameldowania” w Turcji. Informacje na temat paszportu skorygowano w komunikacie PAP, ale „Rzeczp.” tego nie odnotowała, a po pewnym czasie nawet zapewniała, że Farmus miał także paszport szwedzki – piąty? Dziennik twierdził, że Farmus uciekał do Szwecji bo miał szwedzki paszport?


Wszelkie prawa zastrzeżone © Romuald Szeremietiew.          Wojsko polskie, MON, Minister Obrony Narodowej