Patriotyzm i zdrada

Patriotyzm to miłość ojczyzny połączona z gotowością do poniesienia ofiar w jej obronie. Patriotą jest człowiek, który dla kraju jest gotowy narazić nie tylko własne interesy i bezpieczeństwo, ale ryzykować utratą życia.

Postawy patriotyczne sprawdzają się w czasach trudnych. W okresach wojny, niewoli, kiedy trzeba w warunkach skrajnych ochraniać dobra i wartości wyższe. Nie można nazwać patriotą kogoś, kto w zagrożeniu podejmuje współpracę z wrogiem, działa na szkodę ojczyzny i własnego narodu. Pojęcie kolaboranta, które pojawiło się w okresie II wojny światowej, nie pozostawia wątpliwości kogo możemy nazwać patriotą, a kto nim nie jest. Kto jest patriotą, a kto zdrajcą.

Bronisław Syzdek relatywizuje pojęcie patriotyzmu. Twierdzi, że patriotyzm co innego znaczył w 1944 r. i co innego obecnie. Usiłuje przekonać, że ludzie tworzący władzę ”Polski Ludowej” byli, w poważnej części, patriotami polskimi.

P. Syzdek mylił się. Patriotyzm w każdym okresie historycznym oznacza to samo – ojczyzna i naród są wartościami, którym patriota podporządkowuje interes własny, swego środowiska, grupy społecznej lub partii. Różne są formy wyrażania patriotyzmu, ale wspólna troska o dobro kraju. W naszym przypadku dobro Polski i Polaków. Dlatego polscy patrioci walczyli o niepodległość z zaborcami. Podejmowali działania czasem bez szans na powodzenie, chociaż moralnie uzasadnione. Czynili to z nadzieją, że ich następcy, w przyszłości pamiętając o poniesionych ofiarach, będą dążyć do wolności i zdołają odnieść zwycięstwo. Pamięć o minionym, tradycja narodowa mają dlatego podstawowe znaczenie dla patriotyzmu. Dzięki temu Polska w końcu odzyskała wolność w 1918 r. Podobnie pamięć o dramatycznych wydarzeniach II wojny światowej, o Powstaniu Warszawskim i bezskutecznym oprze polskiego podziemia przed sowiecką niewolą zaowocowała „Solidarnością” w 1980 r. i obecną III Rzeczypospolitą.

Twórcy komunizmu twierdzili, że „proletariusze nie mają ojczyzny”. Pojęcie takie jak patriotyzm, naród, ojczyzna był dla nich „burżuazyjnymi przeżytkami”. Ten stan uległ pewnej korekcie po powstaniu ZSRR. Lenin i Stalin doszli do wniosku, że odtąd „proletariat światowy” ma swoją ojczyzną, Związek Sowiecki. Dla komunistów jedynym dozwolonym patriotyzm był więc patriotyzm sowiecki, Polscy socjaliści, stojący na gruncie państwowości polskiej, współtwórcy II RP, zostali nazwani przez komunistów zdrajcami sprawy robotniczej, a PPS określono jako partię „faszystowską”.

Powołanie Polskiej Partii Robotniczej, Związku Patriotów Polskich, Polskiego Komitetu Wyzwolenia narodowego, a następnie Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej było działaniem zgodny z interesem ZSRR. Czy było może wyrazem polskiego patriotyzmu? Sposób rozumowania pana Syzdka sugeruje, że Polacy walczący z sowiecką agresją 17 września 1939 r., uwięzieni i zamordowani przez NKWD, walczący w płonącej Warszawie w 1944 r., pozbawieni pomocy, protestujący przeciwko zakusom Stalina na wolność i terytorium państwowe Polski, toczący w podziemiu beznadziejny bój z KBW i UB, to byli ludzie ślepi, nie umiejący rozpoznać nakazów patriotyzmu. P. Syzdek sugeruje, że w 1944 r. Cyrankiewicz, Gomułka i Jabłoński byli polskimi patriotami. Czy można coś takiego twierdzić dziś, w wolnej Polsce, gdy znamy rozmiar zbrodni popełnionych na Polakach przez Sowietów? Oszukiwanie się patriotów w gronie kolaborantów stalinowskiej Rosji zakrawa na ponury żart.

W 1944 r. każdy, kto współpracował z Sowietami, działał na szkodę Polski i nie zasługuje na miano polskiego patrioty. Komunizm był zbrodniczym oszustwem. Ideologia i hasła lewicowe mamiły naiwnych, a często stanowiły alibi dla zbrodniarzy. Dla PKWN sprawą najważniejszą było wykonanie poleceń Stalina. Ludzie stojący na czele „Polski Ludowej” byli często jednocześnie funkcjonariuszami sowieckiego państwa. Nawet konstytucja PRL została najpierw napisana po rosyjsku. W rzeczywistości stalinowskiej nie było miejsca dla polskiego patriotyzmu. Przekonał się o ty szybko Stanisław Mikołajczyk, Karol Popiel, Eugeniusz Kwiatkowski, płk Jan Rzepecki i gen. Stanisław Tatar oraz setki i tysiące Polaków, którzy usiłowali ułożyć stosunki z Rosją Stalinowską przy poszanowaniu suwerenności Polski. Tonie udało się także za sprawą ludzi, których p. Syzdek chce zaliczyć do grona polskich patriotów.

Nie odmawiam lewicy polskiej patriotyzmu. W 1944 r., W Polsce była także patriotyczna lewica. Ci ludzie, tak jak wszyscy polscy patrioci, bez względu na przekonani apolityczne, byli prześladowani przez sowieckich „patriotów” z PKWN. Lewicowym patriotą był Kazimierz Pużak, wybitny przywódca PPS, w „Polsce Ludowej” więzień zamęczony w Rawiczu. Byli patriotami działacze PPS-WRN, którzy nie chcieli „zjednoczenia” z PPR rozumiejąc, że oznacza to likwidację PPS, partii o pięknej patriotycznej tradycji. Zrobili to bez wahania tacy „socjaliści” jak Cyrankiewicz i jemu podobni. Był patriotą polityk PPS Tomasz Arciszewski, premier rządu RP na uchodźstwie i następnie polityczny emigrant. Byli patriotami Lidia i Adam Ciołkoszowie i Jan Kwapiński. Tacy ludzie lewicy byli prześladowani na równi z działaczami polskiej prawicy. Siedzieli w tych samych więzieniach i byli tak samo opluwani w komunistycznej propagandzie. Czyżby o tym p. Syzdek zapomniał?

W 1920 r. Polski zgodnie bronił Piłsudski, Daszyński, Witos, Korfanty, Haller, Dmowski i wielu patriotów o poglądach lewicowych i prawicowych. Po stronie agresora, który chciał Polsce odebrać wolność znaleźli się z własnego wyboru „socjaldemokraci” Dzierżyńskiego, Marchlewskiego i towarzysze. W 1944 r. polskimi patriotami byli przywódcy socjalistów – Pużak, narodowców – Bielecki, ludowców – Mikołajczyk i chadeków – Popiel. Nie byli nimi Bierut, Berman, Cyrankiewicz i Gomułka. Wśród wielu zbrodni komunistycznych jest też mord popełniony na polskiej patriotycznej lewicy. Uczynili to ludzie korzystający z sowieckiej pomocy i ochrony, zabiegający o łaski Stalina, umacniający „podstawy władzy ludowej” terrorem i przemocą. Pan Syzdek i jego koledzy, byli działacze PZPR, muszą wreszcie zdać sobie sprawę z tej oczywistej prawdy. Służba interesom obcego państwa, szkodząca własnej ojczyźnie i narodowi jest zajęciem haniebnym. Nie można jej niczym usprawiedliwić. Stefan Żeromski, pisarz związany z polską lewicą, w opowiadaniu „Na probostwie w Wyszkowie” stwierdził, że dla tych co sprowadzają obcy najazd na swoją ojczyznę nie powinno być piędzi ziemi na grób. Pisał tak o Marchlewskim, Konie i Dzierżyńskim.

Polska odzyskała wolność. Ludzie kierujący PZPR przez dziesiątki lat robili wszystko aby utrzymać PRL. Wiernie służyli Moskwie. PRL okazał się bankrutem, a PZPR została rozwiązana. Powstał Sojusz Lewicy demokratycznej i główna partia sojuszu Socjaldemokracja RP. Dla wszystkich, którzy nie zapomnieli o NKWD i UB, o strzałach w Poznaniu, na Wybrzeżu i w KWK „Wujek”, którzy pamiętają czym była partia komunistyczna i jaką rolę w dziejach Polski spełniła Rosja Sowiecka powstaje pytanie do jakiej tradycji nawiązuje SLD. Czy jest to tradycja PPS, Daszyńskiego, Pużaka, Ciełkosz, czy raczej SdKPiL Marchlewskiego i Dzierżyńskiego? Tekst p. Syzdka dowodzi, że wbrew prawdzie historycznej chce on nadać miano patriotów zdrajcom.

(sierpień 1996)


Wszelkie prawa zastrzeżone © Romuald Szeremietiew.          Wojsko polskie, MON, Minister Obrony Narodowej