Obrona Polski – pytania i wątliwości

(Na marginesie „Założeń Rządowego Programu Modernizacji Sił Zbrojnych RP na lata 1998-2012”)

We wrześniu 1997 r. odbyły się wybory parlamentarne i powstała koalicja, która wyłoniła rząd premiera Jerzego Buzka. Akcja Wyborcza Solidarność, główna część rządzącej obecnie koalicji, w czasie kampanii wyborczej prezentowała własny program w zakresie obronności. Zapowiadano m.in. zbudowanie Narodowego Systemu Obrony Państwa (NSOP), a w jego ramach Sił Zbrojnych RP składających się z dwu komponentów: wojsk operacyjnych i wojsk Obrony Terytorialnej (OT). Zapowiadano wdrożenie koncepcji obronnej nazywanej „Obroną Powszechną”. W związku z tym proponowano skrócenie obowiązkowej służby wojskowej, odbywanej w siłach OT, do 3 miesięcy i profesjonalizację wojsk operacyjnych, gdzie służyliby żołnierze zawodowi (ochotnicy). W umowie koalicyjnej AWS-UW zapisano utworzenie NSOP, rozbudowę wojsk OT oraz wdrożenie procesu skracania obowiązkowej służby wojskowej.

Rząd AWS-UW otrzymał w spadku po rządzie premiera Włodzimierza Cimoszewicza „Założenia Rządowego Programu Modernizacji Sił Zbrojnych RP na lata 1998- 2012”. Ten dokument koalicji SLD-PSL jest dziś podstawą planowanej modernizacji armii, a także zakupów uzbrojenia i sprzętu dla Sił Zbrojnych RP. Czy rząd premiera Buzka może zrealizować „Założenia…” poprzedniego rządu nie łamiąc zobowiązań wyborczych AWS?

Państwo jest organizacją powołaną do obrony swych obywateli, ich życia, wolności i dobytku. Musi gromadzić siły i środki stosownie do zagrożeń, które mogą przyjść z zewnątrz. Ma obowiązek zapobiegania zagrożeniom. Powinno je skutecznie eliminować. Państwo jest powołane do obrony własnej niepodległości i suwerenności. W okresie II wojny światowej naród polski utracił niepodległość. Po 1944 r. powstał satelicki twór państwowy, zależny od ZSRR – PRL. Od września 1939 r. musiało upłynąć 50 lat zanim Polska odzyskała wolność. Po 1989 r. społeczeństwo polskie odbudowuje odzyskane z trudem własne państwo. A więc rozważanie problemu w jaki sposób i jakimi środkami państwo polskie może zagwarantować bezpieczeństwo swych granic, terytorium i obywateli ma nadal podstawowe znaczenie. Czy realizacja programu przyjętego przez rząd premiera Cimoszewicza zapewni Polsce bezpieczeństwo?

Państwo polskie istniejące przed 1939 r. miało pozycję, którą można określić jako mocarstwo regionalne – kurs polityki zagranicznej II RP w istocie decydował o losie Europy Środkowej. (Istnieje umotywowany pogląd, iż sojusz Warszawy z Berlinem miałby istotny i niekorzystny dla Aliantów wpływ na przebieg II wojny światowej). Dziś III RP odgrywa istotną rolę w procesie stabilizacji regionu Europy Środkowej i Wschodniej. Prof. Zbigniew Brzeziński, w pracy o strategii USA (ZSRR – USA, Plan Gry) wskazał tzw. państwa osiowe, które wielkie mocarstwa chcą opanować i dzięki temu decydować o polityce światowej. Polska, wg Brzezińskiego, jest państwem osiowym w Europie. Z tego powodu zarówno Niemcy jak i Rosja chciały ją sobie podporządkować. Stąd stan bezpieczeństwa Polski ma wpływ na bezpieczeństwo sąsiadów Polski: Białorusi, Czech, państw bałtyckich, Słowacji, Ukrainy i całego regionu Europy Środkowej i Wschodniej. Dlatego znaczenie obronności (siły) RP ma nie tylko polskie, narodowe, odniesienia.

II RP dysponowała znaczną liczbą ludności, jednym z większych w Europie terytorium, sporym potencjałem gospodarczym i liczącymi się w świecie siłami zbrojnymi (Wojsko Polskie oceniano jako jedną z największych armii lądowych świata). Mimo to państwo polskie w stosunkowo krótkiej kampanii (1 IX – 6 X 1939) poniosło klęskę militarną będącą wstępem do klęski politycznej w 1945 r. Jako wytłumaczenie tej katastrofy podawano ogromną przewagę materialną Niemiec i ZSRR. Niewątpliwie agresorzy mieli zdecydowanie więcej żołnierzy, czołgów, samolotów i dział. Czy jednak rzeczywiście o klęsce Polski zdecydowała tylko siła agresorów – nazistowskich Niemiec i sowieckiej Rosji? I dalej: skoro dziś ponownie będzie w Polsce mniej samolotów, czołgów i żołnierzy niż ma ich Rosja, Ukraina lub Niemcy, czy to oznacza znowu klęskę militarną w przypadku niekorzystnej dla nas zmiany koniunktury politycznej w Europie?

1. Zwycięstwo słabszej strony

Każdy obserwator konfliktów zbrojnych, bez trudu dostrzeże, że w przeszłości były wojny, gdy silny militarnie napastnik przegrywał. Przedstawiona w Biblii walka, w której Dawid kamieniem wyrzuconym z procy pokonał silniejszego Goliata znalazła swoje liczne odwzorowania w historii wojen. Wiele razy siła agresora (okupanta) ustępowała w obliczu determinacji i skutecznego oporu broniących się. Historia sztuki wojennej podsuwa liczne przykłady dowódców, którzy dysponując słabszą materialnie armią potrafili obronić swój kraj – pokonać nieprzyjaciela. Jednym z nich był marsz. C.Mannerheim, który obronił Finlandię przed agresją sowiecką (lata 1939-40 i 1944 r.). Mamy bliższy przykład skutecznej walki partyzantów algierskich z kolonialnymi wojskami francuskimi, czy też afgańskich Mudżachedinów stawiających opór interwencyjnej armii sowieckiej, a także walczących z Rosjanami Czeczenów. Dowodem potwierdzającym skuteczność działań słabszej materialnie strony w wojnie z mocarstwem jest charakterystyczny dla XX wieku rozpad imperiów kolonialnych, ostatnio upadek ZSRR i powstanie dużej liczby suwerennych i niepodległych państw.

Istnieje specyficzna dziedzina wiedzy, nazywana sztuką wojenną, która uczy jak zwyciężać w konfliktach zbrojnych. Właściwe zastosowanie reguł tej sztuki w obronie powoduje, że strona słabsza militarnie może odnieść sukces. Jest to uzależnione od właściwego wykorzystania sił, środków, sposobów i form walki zbrojnej w starciu z silniejszym militarnie napastnikiem.

Zasady sztuki wojennej można odnaleźć w opisach wielkich zwycięstw, w opracowaniach strategów i znawców dziejów militarnych. Jednak dość często przywódcy polityczni i dowódcy wojskowi nie potrafią zastosować tych zasad stosownie do warunków i okoliczności czasu, w którym przychodzi im działać. A istotą strategii – jak zauważył gen. A.Beaufre – jest „… szybsze (niż przeciwnik) zrozumienie zmian zachodzących w sposobach prowadzenia wojny …”.

Naczelną zasadę sztuki wojennej sformułował w starożytnych Chinach Sun Tzu:„… sprawą najwyższej wagi w wojnie jest rozbicie strategii wroga”. Według Napoleona, należy zawsze postępować odmiennie, niż chce nieprzyjaciel. Nawet, jeżeli nie wiemy do końca jakie są plany i zamierzenia wroga i dlaczego chce on takich, a nie innych naszych zachowań.

Napastnik na ogół zamierza w szybkiej i krótkiej kampanii, najlepiej w jednej walnej bitwie, rozbić siły obrońcy, aby następnie okupować i podporządkować sobie zaatakowany kraj. Z tego powodu broniący się powinien unikać generalnej bitwy. Powinien raczej podejmować tysiące drobnych starć oraz walk by doprowadzić do rozproszenia sił agresora i osłabienia siły jego natarcia. W konsekwencji zaś powinien doprowadzić do „ugrzęźnięcie” armii wroga – wciągnąć jego siły w długotrwały i wyczerpujący konflikt. Metodą sprawdzoną i użyteczną w takich działaniach słabszej strony jest m.in. prowadzenie walk nieregularnych, partyzanckich. (Polskie podziemie w czasie II wojny światowej wiązało siły równe 30 dywizjom i tych wojsk Niemcy nie mogli użyć na głównym froncie). Obrona na całym terytorium państwa – przestrzenna, a nie liniowa – nie pozwala przeciwnikowi na pełne i skuteczne wykorzystanie przewagi liczebnej i technicznej w jednym miejscu (np. w ilości wojska, samolotów i czołgów). Obrońcy, atakując w wielu miejscach, posługując się lekkimi i skutecznymi, (tanimi), przenośnymi środkami walki, (współcześnie przeciwpancernymi i przeciwlotniczymi), są zdolni niszczyć drogie uzbrojenie ofensywne agresora i zadawać mu dotkliwe straty materialne.

2. Właściwe środki obrony

Dla zrealizowania skutecznego militarnie zamiaru obronnego konieczne jest zastosowanie właściwych środków obrony. W klasycznym dziele gen. C.Clausewitza O wojnie wśród środków obrony państwa wymienia się: (a) wojska operacyjne – mobilne formacje przeznaczone do ataku, które w obronie można przeciwstawić siłom napastnika podejmując kontratak. Ponadto jednak obrońca może zastosować środki, którymi nie będzie dysponował napastnik. Może wykorzystać (b) atut własnego terytorium i (c ) przygotować obronnie teren, obsadzić go masowymi (d) wojskami obrony terytorialnej (krajowej). Zapewnić tym wojskom (e) wsparcie ze strony własnej ludności. W razie konieczności także podjąć (f) masowe działania nieregularne. W konsekwencji opór będzie trwał i obrońcy mogą doczekać (g) uruchomienia pomocy zewnętrznej – jeżeli zaatakowane państwo było uczestnikiem sojuszu militarnego. Biorąc pod uwagę możliwości obrony Clausewitz uważał ten rodzaj działań zbrojnych za „silniejszą” formą walki od ataku.

Wymienione wyżej środki tworzą siłę obronną państwa, która jest przeciwieństwem siły uderzeniowej (ofensywnej, agresywnej, ekspedycyjnej) państwa stosującego przemoc militarną w stosunkach międzynarodowych. Sile uderzeniowej agresora, składającej się wyłącznie z wojsk operacyjnych, państwo broniące się może przeciwstawić siłę obronną, w której wojska operacyjne (element uderzeniowy) stanowią tylko jeden z jego fragmentów (niekoniecznie najsilniejszy). Próby obrony państwa przy pomocy wojsk operacyjnych, stawiających opór w regularnych bitwach, gdy siły atakujące przeważają (a tylko w takim przypadku dochodzi do agresji), prowadzą obronę do klęski. Przykładem stosowania początkowo nieodpowiednich, a następnie właściwych środków obrony był najazd szwedzki na Polskę w połowie XVII w. W początkowym okresie wojny strona polska usiłowała w regularnych bitwach pokonać agresora, który dysponował najlepszą w owym czasie armią uderzeniową w Europie. W drugim okresie wojny, już po opanowaniu znacznej części kraju przez

wojska szwedzkie, Polacy podjęli masowe działania nieregularne. Walki oddziałów dowodzonych przez S.Czarnieckiego, J.Lubomirskiego, działania „partii” szlacheckich i chłopska „wojna szarpana” wycieńczyły siły Szwedów, a w następstwie doprowadziły do odparcia najazdu i zwycięstwa Polaków.

3. Rola manewru

Władze II RP uważały, że bezpieczeństwo kraju jest uzależnione od pomocy militarnej (ofensywy) sojuszników Polski na Zachodzie. Dziś podobnie uważa się, że zasadniczą i jedyną w istocie gwarancją bezpieczeństwa Polski będzie pomoc militarna Zachodu. Wprawdzie sojusz NATO szczęśliwie różni się na korzyść od sojuszy wojskowych Polski z Anglią i Francją, jednak pozostał dawny model myślenia – bez Zachodu nie damy rady.

Polskie dowództwo w 1939 r. postawiło siłom zbrojnym zadanie: nie dać się rozbić prowadząc wojnę obronną i dotrwać do odciążającej ofensywy z Zachodu. Było to niezwykle trudne – gen. T.Kutrzeba nazwał decyzję polskiego dowództwa „niewykonalnym rozkazem”. Jedynym w istocie środkiem obrony były wojska operacyjne. Biorąc pod uwagę długość granic oraz ilość ośrodków i rejonów wymagających obrony doszło do znacznego rozproszenia tych sił. Ułatwiło to atak stronie niemieckiej.

Dzisiaj zastanawiamy się w jakim rejonie Polski będziemy zdolni do skutecznej obrony, gdyby doszło do konfliktu zbrojnego na granicach RP. Wielu znawców zagadnień militarnych na Zachodzie twierdzi, że w takim przypadku linia obrony będzie przebiegała na Wiśle, a najprawdopodobniej na Odrze i Nysie. Dla Polaków taka wizja obrony kraju nie może być zbyt zachęcająca. Jednak ten scenariusz obrony może być wysoce prawdopodobny pamiętając o tym co zapisano w „Założeniach Rządowego Programu..”, gdzie brak wojsk terytorialnych oraz innych przygotowań do obrony, np. w sferze pozamilitarnej. Wydaje się, że po ewentualnym zrealizowaniu planu modernizacji sił zbrojnych przyjętym przez rząd koalicji SLD-PSL polskie dowództwo będzie musiało bronić dużego stosunkowo terytorium za pomocą dywizji wojsk operacyjnych, których nie będzie zbyt wiele. W takim przypadku albo większości terytorium RP nie będzie bronione, albo posiadane siły trzeba będzie rozproszyć chcąc osłonić ważniejsze rejony i obiekty. W pierwszym przypadku spełni się scenariusz obrony na linii Odry, w drugim będziemy mieli powtórzenie sytuacji z 1939 r.

Sprawą ogromnie wątpliwą była przyjęta w 1939 r. koncepcja prowadzenia wojny manewrowej. Przeciwnik panował w powietrzu i dysponował wojskami szybkimi (pancerne i zmotoryzowane). Polski manewr siłami słabszymi i wolniejszymi (piechota i kawaleria) nie mógł przynieść sukcesu. Tylko dobrze przygotowana obrona, oparta o umocnienia, przeszkody naturalne i na terenach zurbanizowanych, mogła skutecznie zatrzymać ofensywę szybkich i silnych pancerno-motorowych zgrupowań wojsk niemieckich. W polskim planie obrony (Plan „Zachód”) sprawą zasadniczą był czas (długość) oporu. Od tego zależała ewentualna pomoc Francji i Anglii. Wydaje się pewnym, że im dłuższa byłaby obrona przed niemieckim najazdem, tym większa szansa na uruchomienie pomocy Zachodu. Można ponadto sądzić, że powstrzymanie natarcia niemieckich wojsk w rozbudowanych rejonach umocnionych na terenie Polski (gdyby one istniały), miałoby wpływ na zachowanie ZSRR. Decyzja sowiecka o agresji w dniu 17 września 1939 r., była poprzedzona informacjami wywiadowczymi upewniającymi, że ofensywy na Zachodzie w planowanym terminie nie będzie i… objawami widocznej klęski wojsk polskich.

W okresie Układu Warszawskiego „ludowe” WP przygotowywano do „ciężkich” operacji manewrowych na Zachodzie, w których miały uczestniczyć wielkie ilości czołgów i samolotów armii bloku sowieckiego. Dziś, po upadku tego bloku i w warunkach państwa niepodległego pojawił się problem obrony własnych granic. I widzimy, że ponownie wraca koncepcja obronnej wojny manewrowej. Wobec szczupłości własnych wojsk proponuje się manewrowe działania obronne nielicznymi, mobilnymi siłami operacyjnymi („lekka operacja manewrowa”). Jakie szanse może mieć tak pomyślana obrona? Można sądzić, że nieprzyjaciel będzie chciał sparaliżować obronę Polski przy pomocy środków napadu powietrznego i uderzeń wojsk pancernych oraz zmechanizowanych. Nie można wykluczyć ataków sił desantowo-szturmowych, aeromobilnych, na liczne obiekty znajdujące się na terytorium RP. Należy więc przewidywać, że w obliczu takiego ataku polskie wojska operacyjne, biorąc pod uwagę ich wielkość oraz stan naszych systemów wczesnego ostrzegania i rozpoznania, siłę lotnictwa i wojsk WRE, a także możliwości obrony przeciwlotniczej i przeciwpancernej nie będą mogły odnieść zwycięstwa „lekko manewrując”.

W „Założeniach Rządowego Programu…” dostrzegamy, że jego twórcy jako zasadniczy (jedyny) środek obrony państwa, tak jak w 1939 r., widzą wojska operacyjne. Przygotowanie obrony kraju, zwłaszcza w wariancie „Obrony Powszechnej”, nie znalazło uznania w oczach autorów planu. Powstaje więc problem, czy w planowaniu obronnym Anno domini 1997 nie popełniono błędu z 1939 r.? Można bowiem wysnuć wniosek, że klęska Polski w 1939 była także rezultatem zastosowania nieodpowiednich środków do obrony państwa.

4. Wydatki na obronę

Warto w tym kontekście odnieść się do często podnoszonego argumentu słabości ekonomicznej II RP skoro i obecne państwo polskie nie ma zbyt wiele pieniędzy na wojsko. Nie ulega wątpliwości, że Polska nie mogła wydawać na swoją armię tyle pieniędzy, by konkurować z wydatkami zbrojeniowymi Stalina czy Hitlera.

Mamy ciągle dylemat – skąd wziąć pieniądze na wojsko? Należy jednak przypomnieć, że inaczej wydaje się pieniądze na armię, która ma być instrumentem agresji (siłą uderzeniową), a inaczej na siły przygotowywane do obrony państwa. Skuteczna obrona kosztuje znacznie mniej niż armia uderzeniowa (siła ofensywna). Słowa przypisywane Napoleonowi, który miał powiedzieć, że do prowadzenia wojny potrzeba trzech rzeczy: pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy, odnoszą się do wydatków na siły ofensywne. O tym, że słabsze państwo może skutecznie obronić się przed silniejszym przekonał się także Napoleon. Hiszpanie wydali mniej pieniędzy na armię, a mimo to na własnym terytorium pokonali wojska francuskie. Właściwe sposoby obrony i stosownie do tego wydawane racjonalnie pieniądze na odpowiednie środki obrony decydują o skuteczności przyszłych działań obronnych.

Z tego punktu widzenia zarówno w zakresie organizacji sił zbrojnych, w planowaniu i dowodzeniu, a także w wydatkach wojskowych II RP można wskazać błędne decyzje. Marsz. E.Śmigły-Rydz, Naczelny Wódz polskich sił zbrojnych w 1939 roku, przyznał po zakończeniu kampanii wrześniowej, że nie docenił znaczenia i roli lotnictwa oraz broni pancernej na polu walki. Podobną opinię wyraził także gen. Kutrzeba, który we wrześniu 1939 r. dowodził armiami „Poznań” i „Pomorze” w bitwie nad Bzurą. W ocenie niemieckiego dowództwa: „broń pancerna i lotnictwo – to klucz naszego (niemieckiego – RSZ) zwycięstwa. Gdyby Polska miała broń przeciwpancerną, to zwycięski pochód byłby niemożliwy”.

Polskie dywizje piechoty i brygady kawalerii, niedostatecznie uzbrojone w środki walki ppanc. i plot. musiały, korzystając w najlepszym przypadku z lekkich umocnień polowych, zmierzyć się z niemiecką bronią pancerną i lotnictwem. W polskich siłach zbrojnych było 1200 dział i około 3500 rusznic ppanc. (tzw. karabin Ur.), a ponadto część dział polowych 75 mm otrzymało celowniki panoramiczne i zostało przystosowanych do zwalczania czołgów. Dzięki temu polscy obrońcy zdołali zniszczyć około 1000 wozów pancernych wroga. Wojsko Polskie mogło jednak mieć więcej dział i dobrze przygotowaną w terenie obronę przeciwpancerną. W takim przypadku, skoro w warunkach zdecydowanie gorszych żołnierze polscy zdołali zniszczyć ponad 40%
sprzętu pancernego wroga, niemieckie dywizje pancerne i zmotoryzowane zapewne przestałyby istnieć. Wraz z tym uległaby istotnemu osłabieniu, a może nawet wyczerpaniu, siła ofensywna Wehrmachtu.

Plany współdziałania wojskowego z Francją (wspólny z wojskami francuskimi atak na Niemcy) powodowały, że zgodnie z podpisanym sojuszem i oczekiwaniami francuskich czynników rządowych Polska utrzymywała wysokie stany pokojowe wojsk operacyjnych. Było to znaczne obciążenie dla budżetu obronnego RP. Zamawiano i kupowano ofensywne rodzaje uzbrojenia, np. przed 1926 r. znaczną ilość samolotów we Francji, a także sporo okrętów wojennych, które w 1939 r. zostały szybko zniszczone lub musiały opuścić Bałtyk. Polska miała spore możliwości produkcji nowoczesnych środków walki plot. i ppanc. – rocznie 300 dział plot. oraz 1000 dział i ok. 2000 rusznic ppanc. Nie znaleziono wystarczających środków finansowych na tę broń. Tuż przed wybuchem wojny sprzedawano nowoczesne działka plot. do Anglii bowiem w ten sposób zarabiano pieniądze na ich zakup także dla WP. Ówczesnym decydentom zabrakło wyobraźni – co sami później przyznali – przy planowaniu obrony i stosownych do tego zakupów uzbrojenia.

5. Przygotowanie terenu do obrony

Przed 1939 r. przyjęto manewrową koncepcję prowadzenia działań wojennych za pomocą wojsk operacyjnych. Tym samym środki defensywne zeszły na plan dalszy. Uległa zmianie pozycja Okręgów Korpusu w strukturach dowodzenia wojskami. Ich rola została sprowadzona do spraw administracyjnych i mobilizacyjnych. Związki taktyczne znajdujące się na terenie poszczególnych DOK, a także środki obrony terytorialnej podporządkowano dowódcom wojsk operacyjnych. Podobne zależności między dowódcami wojsk operacyjnych, a okręgami wojskowymi proponuje się w „Założeniach…” rządu premiera Cimoszewicza. Okręgi wojskowe, (z obecnych czterech ma pozostać dwa), mają spełniać rolę administracyjno-mobilizacyjną. W razie wojny dowódcom wojsk operacyjnych (dwóch korpusów zmechanizowanych i jednego powietrzno-zmechanizowanego) będą podporządkowane siły znajdujące się na terenie okręgów, także Obrona Terytorialna. Jedyna różnica w stosunku do 1939 r. polega na tym, że wtedy było więcej DOK – okręgów wojskowych (dziesięć) i więcej związków wojsk operacyjnych (siedem armii). System dowodzenia obroną pozostał jednak ten sam – niewydolny w sferze założeń, a potem także w praktyce wojennej.

Nie uwzględniono w 1939 r. i nadal nie uwzględniają tego twórcy „Założeń…”, że najlepiej może bronić terenu dowódca, który jest z nim najbliżej i najmocniej związany. Przygotowane do obrony całe terytorium kraju daje związkom uderzeniowym w razie niepowodzeń schronienie i możliwość regeneracji sił. Co więcej, działania ofensywne (kontratak) można prowadzić dysponując odpowiednim zapleczem.

Niedocenionym elementem infrastruktury obronnej w Polsce przed wrześniem 1939 r. były fortyfikacje i umocnienia. Z dużym opóźnieniem przystąpiono do ich budowy. Prace te nie zostały zakończone do wybuchu wojny. Tymczasem państwa takie jak Niemcy i ZSRR, przygotowujące się do prowadzenia wojen agresywnych, łożyły znaczne środki także na rozbudowę umocnień. Niemcy i ZSRR (tzw. Linia Stalina) chroniły swoje granice z Polską fortyfikacjami chociaż Polska była państwem znacznie słabszym. Wydaje się, że obecnie także nie docenia się przygotowania terytorium kraju do obrony.

Przykładem właściwego przygotowania terytorium do obrony była np. Linia Mannerheima, zbudowana na granicy fińsko – sowieckiej. W oparciu o te umocnienia Finowie w 1939 r. odpierali ataki sowieckich czołgów i piechoty. Fortyfikacje fińskie były stosunkowo tanie i Polska – mimo innych warunków terenowych – mogła bez trudu stworzyć podobnie efektywne linie obrony. W czasie II wojny światowej rejonami naturalnie obronnymi, zwłaszcza w przypadku ataku czołgów, okazały się np. tereny zurbanizowane. Obrona Warszawy i Lwowa wskazuje, że strona polska, oddając wiele miast praktycznie bez walki, zaprzepaściła liczące się możliwości przedłużenia oporu. Wydaje się, że najlepszym wariantem walki byłoby skoncentrowanie wysiłku obronnego na umocnieniach obsadzonych oddziałami terytorialnymi, usytuowanych w rejonach zurbanizowanych – plan obrony w oparciu o „obozy warowne” z możliwością przeprowadzenia kontrataków związkami wojsk operacyjnych na siły niemieckie włamujące się w polskie linie obrony.

Dla takiego wariantu obrony należało zmobilizować możliwie wszystkich przeszkolonych rezerwistów (4 mln.), kierując ich przede wszystkim do jednostek obrony terytorialnej.

Przyjęta w 1939 r. koncepcja wykorzystania w walce obrony terytorialnej nie pozwalała na realizację obrony opartej o umocniony teren. Wojska operacyjne, stanowiące główny instrument obrony, pomieściły zaledwie 25% przeszkolonych rezerwistów – niecałe 3% społeczeństwa – ponad 1 mln. żołnierzy. We wrześniu 1939 r. tysiące przeszkolonych wojskowo mężczyzn zgłaszało się do jednostek domagając się broni. Wielu z nich nie miało możliwości, aby uczestniczyć w obronie kraju. Finlandia, organizując obronę w 1939 r., zmobilizowała 16% społeczeństwa (600 tys. ludzi) – w polskich warunkach podobna mobilizacja oznaczałaby armię 5,3 mln. Inne też były rezultaty walk w Finlandii i w Polsce. Agresor sowiecki stracił tam w zabitych i rannych 673 tys. żołnierzy – Finowie 68,5 W Polsce w 1939 r. straty niemieckie wyniosły w zabitych i rannych 45 tys., sowieckie około 8 – 10 tys., a polskie 200 tys..

Nasycenie terenu wojskiem i powszechność oporu zapewniają obrońcom możliwość zadania dużych strat stronie atakującej. Polska, rezygnując w 1939 r. z wykorzystania posiadanych zasobów materialnych i ludzkich w obronie, pozbawiała się tej możliwości. Pytanie: w jakim zakresie obecnie polskie dowództwo planuje wykorzystanie istniejących wyszkolonych rezerw i jaki jest system szkolenia rezerw dla potrzeb przyszłej obrony kraju? Czy ulegnie zmianie stan w którym szkoleniem wojskowym obejmuje się zaledwie 15% młodzieży męskiej i praktycznie nie szkoli się przyszłych oficerów i podoficerów rezerwy? Lektura „Założeń…” nie daje odpowiedzi na te pytania.

Przygotowanie systemu obrony współczesnego państwa polskiego wymaga wyciągnięcia stosownych wniosków także z wojny w 1939 r. Właściwe środki obrony militarnej państwa wraz z wykorzystaniem korzyści strategicznych atutu obrony własnego terytorium powinny zapewnić państwu polskiemu bezpieczeństwo. Powinny odstraszyć potencjalnych agresorów czyli osiągnąć ideał sztuki wojennej (strategii) i osiągnąć cel militarny (zapewnić bezpieczeństwo Polski) bez wojny.

„Założenia…”, w których w ogóle nie pojawia się termin „strategia” są pomysłem oderwanym od sztuki wojennej, doświadczeń wojennych, praktyki systemów wojskowych innych państwa. Polska powinna zbudować obronny system wojskowy, jakim współcześnie dysponuje każde normalne państwo. Oceniając istniejące możliwości można sądzić, że przy klarownej koncepcji działania i pewnym wysiłku w stosunkowo krótkim czasie można będzie stworzyć skuteczną obronę RP. Trzeba jednak dążyć do zmiany mentalność ludzi zajmujących się obronnością. Wyplenić istniejący nadal brak wiary w siłę Polski. Uzmysłowić jakie środki są nam potrzebne do obrony. Odrzucić relikty organizacyjne i koncepcyjne będące spadkiem m.in. po Układzie Warszawskim.

6. Członkostwo w NATO zobowiązuje

Chcemy być pełnoprawnym członkiem NATO. To członkostwo zobowiązuje nas do wysiłku gwarantującego naszym partnerom, że przyjęcie Polski do NATO wzmocni Sojusz Północnoatlantycki. Będzie to możliwe, jeżeli w Polsce stanie się faktem sprawny i skuteczny Narodowy System Obrony Państwa. Budowę NSOP zapisano – przypomnijmy raz jeszcze – w umowie koalicyjnej AWS-UW. Ten zapis trzeba realizować.

Dążąc do NATO pamiętajmy, że siłę obronną III RP stanowić muszą:

  • Wojska operacyjne, mobilny komponent uderzeniowy sił zbrojnych – wprawdzie ograniczony co do liczby środków i żołnierzy traktatem CFE-1, ale nowoczesny i z wysokim stopniem profesjonalizacji (uzawodowienia). Wojska te powinne być zdolne do stałej współpracy z siłami NATO oraz do wykonywania kontruderzeń wzmacniających obronę kraju w razie konieczności odpierania bezpośredniego ataku na RP z zewnątrz.
  • Wojska obrony terytorialnej, masowy, oparty na przeszkolonych rezerwach, komponent sił zbrojnych, mobilizowany i wykorzystywany do ochrony infrastruktury NATO, rozmieszczonej na terenie Polski oraz do ochrony i obrony rejonów zamieszkania żołnierzy. Żołnierze OT uzbrojeni w broń strzelecką i nowoczesne przenośne granatniki, rakiety przeciwpancerne i przeciwlotnicze muszą być zawczasu przygotowani do natychmiastowego – z chwilą wtargnięcia agresora – podjęcia działań, także nieregularnych, w masowej skali.
  • Przygotowanie całego społeczeństwa i wykorzystanie obronne terytorium kraju. W tym samorządów, instytucji i zakładów do wsparcia wysiłku wojsk oraz ratowania ludzi, dobytku i środowiska przed skutkami wojny, katastrof technicznych i klęsk żywiołowych. Należy też zmienić charakter zasadniczej służby wojskowej (pobór powszechny) z długoterminowej, 12-18 miesięcy, na przysposobienie obronne w szkołach i krótkoterminowe szkolenie podstawowe (2-4 miesiące) w jednostkach (ośrodkach) szkoleniowych OT. Trzeba wstrzymać proces niszczenia i dewastacji infrastruktury wojskowej – szczególnie koszar w miastach – i zagospodarować ją przez wojska OT. Polski przemysł powinien podjąć, przy współpracy z Zachodem, masową produkcję nowoczesnych, przenośnych środków przeciwpancernych, przeciwlotniczych i przeciwokrętowych. Trzeba też obsadzać stanowiska dowódcze w siłach zbrojnych oraz kierownicze w resorcie obrony oficerami (urzędnikami) dysponującymi stosowną (nowoczesną) wiedzą z zakresu obronności.

Obrona militarna Polski, przygotowana i funkcjonująca w czasie pokoju, jest także narzędziem w tworzeniu, kształtowaniu i kreowaniu przyszłości państwa polskiego. Polska – jak już wspomniano – jest państwem gwarantującym stabilizację w Europie Środkowej. Słabość (bezbronność) Polski jest zagrożeniem dla tej stabilności. Innymi słowy, przygotowania obronne to konieczna inwestycja dla zapewnienia bezpiecznej przyszłości przyszłym pokoleniom Polaków i nie tylko Polaków. Obrona militarna tworzy podstawową i największą wartość jaką państwo winno dać swym obywatelom – bezpieczeństwo. Tylko takie państwo polskie może być trwałym elementem bezpiecznej Europy. II RP nie miała zbyt wielu szans, aby osiągnąć stan trwałego bezpieczeństwa. III RP ma taką sposobność i musi ją wykorzystać.

Władze RP, wyłonione przez koalicję AWS-UW, decydując się na realizację programu modernizacji Sił Zbrojnych RP rządu premiera Cimoszewicza, muszą być przekonane, że projektowane w nim siły zbrojne zapewnią Polsce skuteczną obronę przy pomocy właściwych środków militarnych.

(grudzień 1998)


Wszelkie prawa zastrzeżone © Romuald Szeremietiew.          Wojsko polskie, MON, Minister Obrony Narodowej