Niech mnie wreszcie skażą lub uniewinnią

Jan Ordyński, Rzeczpospolita, dn. 2006.07.15

Były wiceminister obrony narodowej domaga się uchylenia tajności i szybkiego zakończenia swojego procesu

Śledztwo przeciwko Romualdowi Szeremietiewowi i jego asystentowi Zbigniewowi Farmusowi wszczęto po głośnej publikacji „Rz” pt. „Kasjer z Ministerstwa Obrony” z lipca 2001 r. Proces Farmusa dobiega końca i do przesłuchania pozostał jeden świadek, który – według naszych informacji – mieszka w RPA i nie kwapi się z przyjazdem do Polski. Na Szeremietiewie ciąży pięć zarzutów, w tym dwa o korupcję, a trzy o przekroczenie uprawnień. Prokurator uważa, że wiceminister obrony w rządzie Jerzego Buzka w 1998 r. wpłynął na przetarg na dostawę samochodów osobowo-ciężarowych dla MON, sugerując, że powinna go wygrać spółka Fiat Auto Poland. Miał za to dostać łapówkę – zniżkę 40 tys. zł na zakup samochodu Lancia Kappa.

Proces Szeremietiewa od września 2005 r. toczy się przy drzwiach zamkniętych. Nie wiadomo, kiedy się skończy. – Niech mnie wreszcie skażą lub uniewinnią – powiedział „Rz” w piątek po rozprawie b. wiceminister. Według Szeremietiewa w obecnym tempie proces potrwa jeszcze bardzo długo. Szeremietiew poprosił sąd o uchylenie tajności procesu – twierdzi, że jest niewinny i nie ma nic do ukrycia.


Mija szósty rok – czy z tym można coś zrobić?

We wtorek, 08.01.07. powiadomiono mnie, że wyznaczona na ten dzień rozprawa nie odbędzie się bo sędzia choruje. Zawirowało mi w oczach, serce zbuntowało się i trafiłem na kardiologię. Po kilku dniach wróciłem do normy z podwyższonym ciśnieniem. Kardiolog zalecił: unikać stresu.

Dziś, 15.01.br. adwokat zawiadomił mnie, że rozprawa wyznaczona na najbliższą środę nie odbędzie się bowiem przewodnicząca składu, pani asesor SR, jest nadal niedysponowana. Jednocześnie adwokata poinformowano, że w sądzie nie wiedzą kiedy proces zostanie wznowiony. (Jeżeli nie stanie się to w czasie najbliższych dwu miesięcy, to będzie wyznaczony nowy skład sądzący i proces ZACZNIE SIĘ OD POCZĄTKU!!!!).

Dziś na szczęście byłem uzbrojony w pigułki, które dostałem od lekarzy więc jestem w domu.

Sądząca mnie asesor, młoda osoba, jest w ciąży. Może więc być niedysponowana. Zastanawiam się jednak dlaczego ją wyznaczono do prowadzenia sprawy. Miała się ona toczyć bardzo wolno – dwa razy w miesiącu, po dwu świadków na rozprawie (świadków około 80), czyli proces trwałby parę lat. Dla wyznaczającego panią asesor do sądzenia mnie było oczywiste, że w czasie procesu ona urodzi i proces będzie przerwany, czyli trzeba będzie wyznaczyć nowy skład – a więc wcześniej zadbano, aby sprawa moja ciągnęła się latami.

Po protestach grup obywateli zorientowanych w sprawie proces nabrał jednak przyśpieszenia. Od listopada 2006 miało być sześć, osiem rozpraw w miesiącu, na każdej po czterech świadków. Wyglądało nawet, że w grudniu 2006 r. może zapaść wyrok. Ale w grudniu pani asesor pierwszy raz zaniemogła. W miesiącu była więc tylko jedna rozprawa. W styczniu miało być ich osiem, a jak DOTĄD dwu już nie było i nie wiem czy będą (kiedy?) następne?

Dr hab. Romuald Szeremietiew

sprawca podobno największej afery korupcyjnej w dziejach MON.


Wszelkie prawa zastrzeżone © Romuald Szeremietiew.          Wojsko polskie, MON, Minister Obrony Narodowej