NATO ciągle potrzebne

Szef rosyjskich komunistów Gienadij Ziuganow proponował Polakom, aby rezygnowali z opcji zachodniej i zbudowali własne mocarstwo. Oczywiście przyjazne i współpracujące z Rosją.

W czasie niedawnej wizyty w Brukseli uczestniczyłem w spotkaniu z ambasadorem Rosji. Z rozmowy wynikało, że Rosja chce decydować o poczynaniach NATO i stara się i członkostwo w Unii Europejskiej. Jednak według pana ambasadora, to co ma być dobra dla Rosji, jest złe dla Polski. Radzi on nam, aby Polska zrezygnowała ze starań o członkostwo w NATO i UE. – Jeżeli oprzecie się o Rosję – mówił pan ambasador – to Polska będzie mocarstwem, taką „Francją Wschodu”.

Być może zapomniał, że Francja jest kłopotliwym sojusznikiem dla USA. Nie przypuszczam, aby chciał widzieć Polskę w roli kłopotliwego sojusznika Rosji. 28 marca br. „Życie Warszawy” wydrukowało list M.. Suskina, Rosjanina,” przyjaciela Polski” – jak o sobie napisał. Pan Suskin ofiarował Polakom Litwę, Białoruś, Ukrainę, Węgry, Mołdawię i Rumunię jako tereny, na który Polacy mogą zbudować Federację Polską. Ta Federacja powinna zawrzeć sojusz z Federacją Rosyjską i odwrócić się od Zachodu, który Polaków tyle razy zdradzał. Autor tego rewelacyjnego pomysłu zapewnia, że reprezentuje siebie „i nie tylko”. Można więc zapytać, czemu wobec tego wcześniej nie przekonał prezydentów Łukaszenki i Jelcyna o konieczności włączenia Białorusi do „polskiej federacji”? Wygląda to więc na pomysł godny Jana Zagłoby, który królowi Szwecjo proponował Niderlandy. Można by też zapytać, dlaczego ten pomysł wyglądający niczym żart wymyślony na 1 kwietnia drukuje bezkrytycznie polska gazeta?

Akcja Wyborcza Solidarność opowiada się twardo za opcją zachodnią. Widzimy gwarancje naszego bezpieczeństwa w sojuszy Północnoatlantyckim i szanse na zapewnienie rozwoju Polski dzięki współpracy w ramach zjednoczonej Europy. Program dawnej opozycji antykomunistycznej, dziś przyjęty także przez SLD i PSL, nie buzi zastrzeżeń w polskim społeczeństwie

Tym bardziej warto skorygować pewne wątki wypowiedzi p. Mariana Piłki, który na łamach „Życia” (3 IV) wezwał Polaków do „budowania własnej siły”. Autor wypowiedzi twierdzi, że uzyskanie pomocy z UE jest „raczej złudne”, a i samo NATO może okazać się mało wiarygodne jako gwarant bezpieczeństwa Polski. Alternatywą ma być zbudowanie własnej siły, czyli „przekroczenie obecnego poziomu dochodu narodowego Niemiec”, co może nastąpić „po 21 latach”. (Niemcy w tym czasie będą stały w miejscu?).

Lider ZCHN twierdzi, że „słabość sąsiadów wywołuje agresję” i dlatego namawia nas do budowania silnego państwa. Nie ulega wątpliwości, że własna siła, sprawna gospodarka i dobrobyt obywateli to naczelne cele polityki każdego państwa, w tym także państwa polskiego. Są to sprawy niekonntrowersyjne. Nie można się jednak zgodzić z krytyką linii polskiej polityki zagranicznej. Pan Piłka wystąpił bowiem nie tylko jako lider ZCHN, ale także jako wiceprzewodniczący AWS. Wydaje się więc konieczne wyrazić obawę, że jego wypowiedź kłuci się z linią polityczną AWS w sprawach zagranicznych.

Polacy nie mogą zapomnieć Jałty i zdrady Zachodu, który pozostawił nas i całą Europę Środkową na łasce zbrodniczego komunizmu. Nie zapominajmy jednak, że w bliższej nam pamięci musi pojawić się Zachód wspierający „Solidarność” i nasz ruch ku wolności. Bez postawy Zachody, zwłaszcza polityki Ronalda Reagana i Margaret Thatcher, narzucone Rosji rywalizacji i bankructwa ZSRR, nie byłoby także naszego sukcesu i wolnej Polski. Warto pamiętać, że może być Zachód „jałtański” i może być Zachód „prosolidarnoścowy”. To ten drugi Zachód zaprasza nas do NATO.

Nic mi nie wiadomo, aby wartość obronna tego sojuszu znaczenie art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego, gwarantującego członkom paktu bezpieczeństwo według zasady: jeden za wszystkich, wszyscy za jednego, uległa deprecjacji. To prawda, że Zachód zabiega o dobre stosunki z Rosją. Widzi w niej przyszłego partnera i sojusznika obawiając się wzrostu potęgi Chin i ekspansji świata islamu. Nie musi to jednak oznaczać zagrożenia interesów Polski. Zachód chce utrwalenia demokracji w Rosji. Nie chce zaszkodzić politykom rosyjskim, którzy według Zachodu zapewniają Rosji rządy demokratyczne. Ale fakty mogą być inne. Procesy zachodzące w Rosji mogą zakończyć się innym rezultatem. Sytuacja na wschodzie Europy jest daleka od stabilności. Rosja, z nikłymi tradycjami demokratycznymi, obciążona imperialnym myśleniem z wieloma kłopotami wewnętrzni może dryfować w kierunku dyktatury i totalitaryzmu. Jestem przekonany, że ten czynnik został uwzględniony w centrach decyzyjnych Paktu Północnoatlantyckiego I dlatego przywódcy największych państw NATO twardo oświadczają, że rozszerzenie sojuszu nastąpi. Obejmie ono – mamy nadzieję – przede wszystkim Polskę.

Znamienne jest zainteresowanie USA i innych państw pozycją i losem Ukrainy Niepodległa Ukraina, należąca do rodziny wolnych narodów oznacza istotne osłabienie imperialnej pozycji Rosji. Dlatego Polka w NATO, nasze silne związki z Ukrainą, zacieśnienie współpracy europejskiej to szansa zachowania naszej suwerenności i naszego bezpieczeństwa. Potencjał Polski będzie zapewne ustępował potencjałowi Niemiec i Rosji. Mamy mniejsze zasoby, terytorium i mniejszą liczebność ludności.

To jednak wcale nie oznacza, że musimy się ciągle bać sąsiadów. Silny sąsiad staje się groźny tylko wtedy, gdy naczelną zasadą jego polityki jest agresja, zwłaszcza militarna. Silny sąsiad posiadający demokratyczne rządu, respektujący prawa człowieka i zasady regulujące stosunki międzynarodowe nie budzi obaw. Kanada jest wielokroć słabsza od Stanów Zjednoczonych Ameryki. Belgia jest słabsza od Francji, a Dania od Niemiec. Wszystkie te państwa są demokratyczne i mają dobre stosunki. W 1939 r. Polskę zaatakowały nazistowskie Niemcy i sowiecka Rosja, które były wrogiem demokracji. To był całkowicie inny „silny sąsiad” niż obecnie demokratyczne Niemcy i – miejmy nadzieję – w przyszłości demokratyczna Rosja. Polska otoczona przez kraje wolne i rządzone demokratycznie to perspektywa, dla której warto pracować W tym upatruję szansą Polski na rozwój i bezpieczny byt. Dlatego nie zgadzam się z p. Piłką, że „obecna polityka polska musi przeorientować swoje priorytety”.

(kwiecień 1997)


Wszelkie prawa zastrzeżone © Romuald Szeremietiew.          Wojsko polskie, MON, Minister Obrony Narodowej