Narodowe podstawy wiarygodności polskiego członkostwa w NATO

Wejście Rzeczypospolitej Polski do NATO euroatlantyckiej struktury bezpieczeństwa międzynarodowego jest historycznym sukcesem naszej polityki zagranicznej. Wzmocniliśmy własne zdolności obronne i włączyliśmy Polskę do grona państw tworzących strefę stabilizacji i pokoju w Europie. Ten sukces na tle doświadczeń polskich z czasu ostatnich dwustu lat ma tym większe znaczenie.

Nie może to jednak oznaczać beztroski w sprawach obronności. Bo chociaż zasadna jest wiara w pomoc NATO w przypadku zagrożenia wojennego, to opieranie całej konstrukcji bezpieczeństwa na pomocy innych państw jest szkodliwa. W przypadku NATO każdy z członków Sojuszu powinien pamiętać, że na pierwszym miejscu musi stawiać własne zdolności obronne. Siła NATO jest wypadkową siły jego członków. Słabość militarna jakiegoś kraju oznacza tym samym osłabienie Sojuszu. Taki też jest podstawowy nakaz wynikający z przyjęcie Polski do NATO – musimy zadbać o sprawny system obronny i zbudować nowoczesne siły zbrojne. Kto tego nie rozumie ten nie wie czym jest sojusz północnoatlantycki.

Niepokojącym objawem potwierdzającym brak zrozumienia czym jest NATO są nagłośnione w środkach masowego przekazu tezy w rodzaju, iż “NATO gwarantuje bezpieczeństwo Polsce”, wstąpienie do NATO zapewni Polsce bezpieczeństwo”, “NATO gwarancją bezpieczeństwa Polski”. Takie zapewnienia, w zderzeniu z powszechnie konstatowaną mizerią naszej obronności, grożą powtórzeniem starego błędu zaniedbania spraw wojskowych. Blisko 200 lat temu Helmut von Moltke, pruski feldmarszałek i jeden z najwybitniejszych strategów rozważając przyczynę upadku Polski stwierdził – “bieda temu narodowi, którego byt ma zależeć od układu, gwarancji, którego ona w swej sile nie posiada”.
Jan Nowak-Jeziorański znany orędownik wstąpienia Polski do NATO stwierdza jednoznacznie, że “Polska może liczyć na pomoc sojuszników tylko wtedy, gdy będzie chciała i mogła bronić się sama, jeżeli zdobędzie własne możliwości odstraszania” (“Wprost” z 19.07.1998 r.). W tym miejscu przypominają się słowa generała Clausa .von Clausewitza, który w swym klasycznym dziele “O wojnie” sformułował regułę: “obrońca w ogólności więcej może liczyć na pomoc z zewnątrz niż nacierający (agresor – przyp. R.Sz.). Będzie on mógł tym pewniej na to liczyć, im ważniejsze jest jego istnienie dla wszystkich innych, to znaczy im zdrowszy i silniejszy jest jego stan polityczny i wojskowy”. Warto również przytoczyć zalecenie cesarza Napoleona: “nie można bez narażania się (na poważne niebezpieczeństwo) wyprawiać wojska o 500 mil od własnego kraju. Polska winna raczej polegać na własnych siłach niż na pomocy cesarza. Jeśli dojdzie do wojny, powtarzam, że Polacy powinni uważać tę pomoc jedynie tylko jako wzmocnienie własnych zasiłków i środków działania”.

W okresie PRL kształt systemu wojskowego tego państwa był ustalany w Moskwie. Strategia była dziedziną zastrzeżoną dla sowieckich dowódców. Zadania w zakresie obronności określało kierownictwo ZSRR. Powstaje obawa, czy ludzie ukształtowani w tamtym systemie nie będą traktować Brukseli lub Waszyngtonu jako jedyne źródło wytycznych dla kształtu naszych sił zbrojnych i systemu obronności Polski? Pojawili się przecież egzegeci koncesji natowskich w naszym kraju, nie koniecznie o przeszłości komunistycznej, którzy z wielką pewnością pouczali, jakie powinno być nasze wojsko i co powinniśmy robić, aby NATO było z nas zadowolone. Było np. kilka głosów, że koncepcja tworzenia wojsk Obrony terytorialnej jest szkodliwa i sprzeczna z zamiarami NATO wobec naszego kraju. Taka postawa jest całkowicie sprzeczne z charakterem NATO opartym na zasadzie, że “każde państwo nadal odpowiada za własne potrzeby obronne. Poprzez zbiorowe działanie Sojusz umożliwia państwom członkowskim wzmocnienie swoich zdolności realizacji koniecznych celów narodowych” (NATO Vademecum, s. 107).

Dlatego wraz z przystąpieniem do NATO konieczna jest szeroka i stała działalność edukacyjna społeczeństwa ze szczególnym uwzględnieniem elit politycznych i wojskowych. Trzeba uświadomić wszystkim Polakom istotę, cele i zasady funkcjonowania Sojuszu. Należy pokazać szansę i eliminować złudzenia oraz mity, a także mobilizować władze państwa i społeczeństwo do wysiłków nad stworzeniem narodowej siły obronnej. Tylko ona będzie trwałą podstawą naszej wiarygodności sojuszniczej w NATO.

Szanse wzmocnienia zdolności obronnych Polski

Wbrew pozorom, największą szansą wzmocnienia zdolności obronnych Polski poprzez członkostwo w NATO nie jest wcale uzyskanie pomocy wojsk innych państw NATO w sytuacji zagrożenia. Tą szansą jest nadanie działaniom na rzecz bezpieczeństwa narodowego priorytetowej roli w poczynaniach władz państwowych i społeczeństwa polskiego. Tak jak to jest w innych państwach NATO. Musimy w procesie reform i transformacji państwa polskiego raz na zawsze wyeliminować samobójcze lekceważenie przygotowań obronnych. Brak tej troski w wojsko uczyniły Polskę w XVII i XVIII wieku “bezbronnym stepem… drogą publiczną dla obcych wojsk” (Clausewitz).

Lekkomyślne stwierdzenia niektórych polityków i publicystów: “Polsce nikt nie zagraża”, oraz zły stan armii i niski procent – 15 % – przeszkolonych wojskowo młodych Polaków (w RFN odpowiednio – 75 %, ponad 90 % w Finlandii, Austrii, Szwecji) mogą powodować obawę, czy wszyscy rozumieją potrzebę nakładów na obronę. Tymczasem bezsilność Polski byłaby tylko potwierdzeniem tych wszystkich głosów, które mówiły, że Polskę do NATO przyjmować nie trzeba. Byłoby też zagrożeniem dla bezpieczeństwa samej Polski jak i Europy. W środku Europy nie ma miejsca dla bezbronnej Polski. Wynika to z natury polityki międzynarodowej, co zwięźle ujął marsz. J. Piłsudski: “historia jest ciągłą walką sił i że kto siły nie ma ten się w historii nie liczy”. Jeszcze dosadniej określił potrzebę posiadania własnej siły polski historyk O. Balzer: “ma prawo do życia tylko to, co zdoła się obronić”.

W tworzeniu bezpieczeństwa narodowego kapitalną rolę odgrywają siły zbrojne, reprezentujące – jak to określił marsz. J. Piłsudski – siłę państwa. Chodzi więc o ostateczne odrzucenie tego, co Marszałek nazwał “iście polskim stosunkiem do wojska” sprowadzające się (w okresie przedrozbiorowym cele…: „pasujące” do obecnej rzeczywistości) do tego, że “w Polsce tymczasem wojsko właśnie nikogo nie obchodziło poza wojskowymi. Polska zajmowała się czym innym, wojskiem nie interesowano się specjalnie, a głównie nie było chętnych do płacenia podatków na wojsko”.

W państwach NATO odrzuca się naiwny i niebezpieczny pogląd, iż po zakończeniu konfrontacji Wschód-Zachód siła wojskowa ma tylko niewielkie znaczenie”. Zgodnie uznaje się, jak to ujął gen. K. Naumann, że “w dzisiejszym świecie siła wojskowa odgrywa inną rolę, ale nie mniej ważną, gdyż to właśnie środki militarne stanowią ultima ratio (ostateczny, decydujący środek) w zapobieganiu konfliktom”. Jako bezwzględną zasadę uznaje się, iż “polityka zagraniczna bez siły jest bezsilna”. Wyrazem rangi sił zbrojnych w państwach NATO jest deklaracja prezydenta USA Bila Clintona na konwencji partii demokratycznej (28.08.1996 r.): “chcę budować most w XXI wiek i opierać się przy tym na najsilniejszej armii na świecie oraz polityce zagranicznej, która promuje wartości naszej amerykańskiej wspólnoty i wspólnoty narodów”. Obserwacja środowiska międzynarodowego, także po zakończeniu konfrontacji NATO-UW, jednoznacznie wskazuje jak trafna i aktualna jest przytoczona uprzednio a sformułowana na początku wieku uwaga marsz. Piłsudskiego o “sile państwa, reprezentowanej prze wojsko”. To sprawność i siła organizacji wojskowej współczesnych państw są istotnym, a nawet dominującym składnikiem ogólnego “wizerunku” danego państwa w środowisku międzynarodowym, wizerunku decydującego o randze, sile i wiarygodności danego państwa nie tylko w sferze bezpieczeństwa, ale również w sferze ekonomicznej, kulturowej itp.

Tak więc walka o zdobycie przez Polskę w środowisku międzynarodowym, w tym we wspólnocie państw NATO, wizerunku silnego i wiarygodnego partnera zależne będzie w głównej mierze właśnie od sprawności i siły naszej organizacji wojskowej a szerzej obrony narodowej. Chodzi przy tym w Polsce o to, co dostrzegł V.Havel, iż “byłoby fatalną pomyłką wierzyć, że skoro wydajemy pieniądze na siły zbrojne, to obrona narodowa jest sprawą wyłącznie wojskową, którą reszta społeczeństwa nie powinna się interesować. Przygotowanie skutecznej obrony państwa jest nie do pomyślenia bez większego lub mniejszego udziału wszystkich instytucji państwowych. Te zaś angażują się w wysiłek obronny na tyle, na ile społeczeństwo stawia obronę na pierwszym planie”.

Należy dążyć do tego, żeby Polska jako członek NATO potrafiła w swej organizacji wojskowej zrealizować postanowienie art. 85 Konstytucji “Obowiązkiem obywatela polskiego jest obrona Ojczyzny”.

Kolejną szansą dla wzmocnienia bezpieczeństwa Polski jest nadanie “właściwej roli wojska w społeczeństwie demokratycznym obejmujące m.in.: jasne określenie w konstytucji i prawie obowiązków i uprawnień władz wykonawczych w czasie pokoju i wojny – wraz z systemem kontroli i zachowania równowagi; prymat cywila w ministerstwie obrony narodowej i wszelkich strukturach wojskowych; kontrolę parlamentu nad armią; stworzenie stałego zawodowego personelu w parlamencie znającego się na sprawach wojskowych, o których ma informować się członków parlamentu; przejrzystość planów budżetowych i obrony; rozwój kadr cywilnych ekspertów ds. bezpieczeństwa w rządzie i poza nim; edukacja armii na temat roli wojska w społeczeństwie demokratycznym; otwartą ogólnonarodową debatę Poprzedzającą wszelkie decyzje dotyczące bezpieczeństwa narodowego i kwestii militarnych; rzetelny i skuteczny system sprawiedliwości w wojsku na wszystkich szczeblach, ustalający standardy postępowania i dyscypliny.

Powyższe standardy są daleko szersze niż nagłaśniana przez ubiegłe lata tzw. “cywilna kontrola nad armią”, która pozostała pustym hasłem wobec braku kompetentnych kadr cywilnych a w praktyce oznacza brak jakiejkolwiek kontroli nad poczynaniami kierownictwa Sztabu Generalnego.

Rezultatem niekontrolowanych i woluntarystycznych decyzji wojskowych jest permanentna reorganizacja sztabów i wojsk niwecząca potrzebę stabilności wojska jako moralnego i organizacyjnego fundamentu zdolności bojowej.

Szczególne znaczenie będzie miało wprowadzenie do naszej obronności standardu otwartej ogólnonarodowej debaty poprzedzającej decyzje z zakresu bezpieczeństwa narodowego i wojska. Pozwoli to na pełne zaangażowanie, współudział i współodpowiedzialność całego społeczeństwa w kształtowaniu bezpieczeństwa narodowego i siły wojskowej. Co więcej pozwoli na ostateczne wyeliminowanie wyniesionej z Układu Warszawskiego praktyki podejmowania ważnych decyzji militarnych w tajemnicy, w bardzo wąskim gronie o wątpliwej kompetencji. Przykładem tego rodzaju praktyki było „powstanie” jesienią 1998 r. koncepcji tzw. “Armii 2012” – bez… jakiejkolwiek podstawy strategicznej i … bez zdania o obronie terytorialnej, stanowiącej w demokratycznych państwach NATO zawsze istotny a często podstawowy komponent militarny.

Do istotnych szans, jakie daje Polsce przystąpienie do NATO należy zaliczyć możliwość wykorzystania nowoczesnej technologii militarnej dla modernizacji własnej produkcji zbrojeniowej oraz wyposażenia wojska a także modernizację i inwestycje w sferze naszej infrastruktury obronnej.

Nieocenione są także korzyści, jakie wyniesiemy z integracji naszego systemu obrony powietrznej z natowskim z możliwością korzystania z najnowocześniejszych systemów rozpoznania kosmicznego i powietrznego, jakim dysponuje sojusz.

W sytuacjach zagrożenia interesów i bezpieczeństwa Polski możemy liczyć na wzmocnienie własnych narodowych wysiłków potencjałem politycznym, gospodarczym i wojskowym innych państw sojuszu.

Naiwne złudzenia członkostwa w NATO

Z treści Traktatu Północnoatlantyckiego, zasad działania NATO i strategii NATO oraz wielowiekowych doświadczeń z funkcjonowania wszelkiego rodzaju sojuszów, przymierzy itd. jednoznacznie wynika, że błędne i niebezpieczne są tezy jakoby samo wejście, członkostwo i ewentualne wzmocnienie w sytuacji zagrożenia gwarantowały czy zapewniały bezpieczeństwo narodowe Polski. Co więcej, jak twierdzi J.Nowak-Jeziorański “powinniśmy wystrzegać się tego, by pod wpływem rozpostarcia nad Polską nuklearnego parasola Paktu Północnoatlantyckiego nie powstało fałszywe poczucie błogiego bezpieczeństwa, które nas psychicznie rozbroi… strzeżmy się zatem, by wiara w sojusz wojskowy nie rozbroiła nas wewnętrznie”.

Dla przeciwstawienia się tej groźbie wewnętrznego rozbrojenia, którą z kolei A.Gieysztor nazwał groźbą “zaniku bodźca zagrożenia” konieczne jest powszechne uświadamianie, że wejście do NATO daje nam dopiero szansę na zbudowanie własnym wysiłkiem, przy wsparciu innych państw NATO, właściwej do skutecznej obrony Polski i realizacji zadań wspólnej obrony narodowej organizacji obronnej całego państwa – zarówno sfery cywilnej jak i wojskowej. Innymi słowy – członkostwo Polski w NATO – winno w powszechnej świadomości oznaczać szansę wzmocnienia naszych, polskich “zdolności realizacji koniecznych celów narodowych”. Takie rozumienie członkostwa w NATO zawiera artykuł 3 Traktatu Północnoatlantyckiego: “dla skuteczniejszego osiągnięcia celów niniejszego Traktatu Strony, każda z osobna i wszystkie razem, przez stałą i skuteczną samopomoc i pomoc wzajemną będą utrzymywały i rozwijały swoją indywidualną i zbiorową zdolność do odparcia zbrojnej napaści”.

Do sfery naiwnych złudzeń należy również zaliczyć bezwarunkową (bezkrytyczną) wiarę w realność (możliwość) i skuteczność otrzymania przez Polskę wsparcia w sytuacji zagrożenia naszego bezpieczeństwa. Przed tego rodzajem złudzenia ostrzega m.in. J.Nowak-Jeziorański: “toteż z przerażeniem czytam dziś wypowiedź osobistości z kół wojskowych mówiącej, że Polska jako członek NATO będzie mogła liczyć na natychmiastowe wsparcie sojuszników. Nie ma, więc obawy, by polskie terytorium albo jego część znalazła się poza okupacją, bo NATO ma doktrynę obronną na granicy” (we “Wprost” z 19.07.1998 r.)

Ponieważ kalkulacje strategiczne opiera się na “zmienności sytuacji i niemożności przewidywania” oraz “regule zaskoczenia” w sytuacji zaistnienia zagrożenia bezpieczeństwa Polski przyjście nam z pomocą będzie mogło nastąpić (w różnej formie, “nie wyłączając użycia sił zbrojnych”) po czasie niezbędnym do zadziałania procedur decyzyjnych oraz … przy spełnieniu przez Polskę warunków koniecznych dla … Celowości i realności wzmocnienia. Dla przykładu – wzmocnienie wojskami polskiej obrony będzie możliwe tylko wówczas jeśli Polska własnymi siłami zapewni skuteczną strategiczną osłonę i obronę własnych granic oraz obiektów, rejonów i dróg manewru na całym terytorium. Prościej – Polska musi zgodnie z zasadami strategii Sojuszu “powstrzymać ofensywę agresora na możliwie najbardziej wysuniętych pozycjach”, gdyż obowiązuje stara bezwzględna reguła “nie manewruje się przeciwko nieprzyjacielowi dysponującemu swobodą działania: trzeba go przed tym schwycić za kołnierz” (a według gen. Pattona za nos) .

Z możliwością wzmocnienia polskiej obrony wojskami NATO wiąże się kwestia czasu wejścia tych sił do działań na obszarze Polski. Za niepoważne i wprowadzające w błąd nasze społeczeństwo należy uznać wielkości mówiące o dwóch lub kilku godzinach. Operacyjne możliwości np. lądowych sił szybkiego reagowania to: kilka dni (gotowe do drogi), kilka tygodni, miesiąc (wstępne rozmieszczenie i pełna operacyjność).

Do rzędu swego rodzaju naiwnych złudzeń można zaliczyć także przyjmowanie obecnej sytuacji polityczno-wojskowej w Europie i w organizacji NATO za coś stałego i niezmiennego bez uwzględniania nieuchronnych zmian w sytuacji bezpieczeństwa i w samym NATO. Zwracają nam na to uwagę autorzy Raportu z projektu badawczego MON RP – RAND – IABG: “planiści w Polsce powinni pamiętać o tym, że w trakcie zmniejszania i restrukturyzacji sił, sytuacja w otoczeniu pod względem bezpieczeństwa może się zmieniać, a także akcenty strategiczne i priorytety w samym NATO mogą ulec przesunięciu” .

Warto w tym miejscu przytoczyć i odnieść do Polski znaną regułę państwową sformułowaną przez słynnego polityka brytyjskiego, byłego premiera lorda Palmerstona: “nie uznajemy ani odwiecznych wrogów ani odwiecznych sojuszników. Wieczyste są tylko nasze interesy i obowiązek ich obrony”.

Ostrzeżenia przed “jedynie słuszną” opcją wypowiada szereg naszych znanych i doświadczonych polityków. Również doświadczenia klęski wrześniowej 1939 r., której głównym źródłem było właśnie oparcie przygotowań obronnych na jedynej opcji strategicznej – współdziałania z Francją – skłaniają do przyjęcia i upowszechnienia tych zasad NATO, które jednoznacznie akcentują istotę wspólnej obrony jako wzmocnienie zdolności narodowych oraz “utrzymywania i rozwijania swoich indywidualnych i zbiorowych zdolności do odparcia zbrojnej napaści”.

Narodowe podstawy skuteczności (wiarygodności) polskiego członkostwa w NATO

Pełne wykorzystanie historycznej szansy “osiągnięcia jak najwyższego poziomu bezpieczeństwa” (W.Bartoszewski) jaką jest wstąpienie Polski do NATO będzie możliwe tylko wówczas, gdy potrafimy w pełni przygotować cywilną i wojskową organizację Polski do “indywidualnej i zbiorowej zdolności do odparcia zbrojnej napaści”.

To przygotowanie nie może być oparte na kontynuacji doświadczeń “sojuszniczych” Układu Warszawskiego, który to nasze wojsko było przyboczną siłą uderzeniową przygotowaną do ofensywy na zachód Europy. Taką “wizję” całkowicie oderwaną od warunków i potrzeb obrony własnego terytorium stanowiła koncepcja tzw. Armia 2012. Również przygotowanie nie może mieć charakteru ślepego naśladowania operacyjnych struktur wojskowych Stanów Zjednoczonych odpowiednich do realizacji polityki wojskowej tego supermocarstwa… poza jego granicami. Przykładem tego jest tworzenie… dywizji kawalerii powietrznej czy korpusu powietrzno-zmechanizowanego.

Pierwszym i fundamentalnym krokiem w wykorzystaniu szansy członkostwa w sojuszu jest oczywiście osiągnięcie interoperacyjności naszych struktur kierowania państwem, obroną narodową i siłami zbrojnymi oraz wydzielonych związków taktycznych a także systemów obrony powietrznej z odpowiednikami w NATO. Stanowią one konieczny “wspólny język” i “wspólne narzędzia” dla wspólnej obrony. Dotyczy to również niezbędnych przygotowań w infrastrukturze obronnej oraz regulacjach legislacyjnych.

A jakie priorytety winny obowiązywać w przystosowaniu naszego systemu wojskowego do pełnej realizacji zadań obronnych Polski jako członka NATO w odniesieniu do warunków terytorialnych, demograficznych, ekonomicznych obrony Polski?

Zdziwienie i niepokój budzą dotychczasowe działania naszego kierownictwa wojskowego, co do priorytetów i kierunków rozwoju wojska. Pomijają one niemalże całkowicie przygotowanie naszego systemu wojskowego do realizacji najważniejszych funkcji w państwie i NATO a mianowicie do “tworzenia sił do obrony własnych granic Polski” .

Tymczasem obserwujemy priorytetowe traktowanie… sił operacyjnych przeznaczonych do działania poza granicami Polski oraz… gwałtownie poszerzającą się przestrzeń Polski pozbawioną jakichkolwiek sił wojskowych upodobniających nasze terytorium do “bezbronnego stepu” jak to określił Polskę XVIII wieku Clausewitz w “O wojnie”.

A przecież terytorium Polski nie jest peryferyjnym obszarem NATO jak np. Portugalia czy Islandia. Z oczywistych względów geograficznych i historycznych jest obszarem kluczowym dla bezpieczeństwa Europy. Stąd też zapewnienie jego skutecznej obrony jest nie tylko narodowym, ale i sojuszniczym priorytetem.

Co to znaczy stworzyć (co stanowić powinny) “siły do obrony własnych granic Polski”?

Siły do zapewnienia skutecznej obrony własnych granic powinny być oparte na środkach właściwych dla obrony państwa, które stanowią korzyści, atuty obrony własnego terytorium. Są to ogólnie znane od tysięcy lat a ujęte m.in. w fundamentalnym dziele C.v.Clausewitza “O wojnie” ks.VI, rozdz.VI – Zakres środków obrony (państwa – przyp.R.Sz.), które “zagospodarowuje” (ujmuje) w organizację wojskową każde demokratyczne państwo ze Stanami Zjednoczonymi na czele. Najogólniej – oprócz ograniczonego mobilnego komponentu sił zbrojnych jakimi są wojska operacyjne organizacja wojskowa obrony państwa obejmuje masowy komponent – wojska obrony terytorialnej, przygotowanie terytorium do obrony, przygotowane społeczeństwo do wsparcia sił zbrojnych i obrony cywilnej. Te środki właśnie zapewniają skuteczną obronę państwa przed agresją przeciwnika dysponującego nawet miażdżącą przewagą. Na tych środkach oparta jest m.in. strategiczna koncepcja obrony Polski, którą prof.Z.Brzeziński mający w Stanach Zjednoczonych opinię czołowego stratega supermocarstwa przedstawił na Uniwersytecie Jagiellońskim” “niewielka, ale nowocześnie wyposażona i nowocześnie wyszkolona armia zawodowa i oparta na powszechnym obowiązku służby wojskowej armia terytorialna, czyli armia krajowa, która nie tylko będzie bronić swojego rejonu czy swego miasta przed zajęciem go przez nieprzyjaciela, ale będzie mu zadawać ciosy, nękać go i wyrządzać starty w wypadku okupacji”. Właśnie zorganizowana obronnie przestrzeń Polski w ramach obrony terytorialnej będzie stanowić jak to określił gen. broni W.Sikorski “niezwyciężoną ostatecznie… przestrzeń” „stwarzającą bezwzględnie konieczne warunki do efektywnego wykorzystania zdolności mobilnych i uderzeniowych naszych wojsk operacyjnych i ewentualnego wsparcia wojsk innych państw NATO. Bez obrony terytorialnej zupełną fikcją, wobec przestrzeni obronnej Polski – setki kilometrów ewentualnych frontów obrony, setki obiektów wymagających ochrony i obrony będzie realizacja narodowych i sojuszniczych zadań.

Równocześnie utworzenie masowej obrony terytorialnej pozwoli w pełni wykorzystać największy walor Polski w NATO – czynnik ludzki, wielomilionową liczbę, wyszkolenie wojskowe i wysokie walory moralne wynikające z obrony ojcowizny.

Podsumowując, pełne wykorzystanie szans zwiększenia własnych zdolności obronnych, jakie daje Polsce wejście do NATO będzie możliwe, gdy skoncentrujemy i zmobilizujemy wysiłki całego społeczeństwa do równoległego tworzenia dwóch komponentów siły obronnej Polski – tj. niewielkich, ale wysoce uzawodowionych wojsk operacyjnych oraz powszechnej obrony terytorialnej. Stanowić to będzie gwarancje skuteczności narodowych i sojuszniczych wysiłków Polski w tworzeniu bezpieczeństwa.

(luty 1999)


Wszelkie prawa zastrzeżone © Romuald Szeremietiew.          Wojsko polskie, MON, Minister Obrony Narodowej