Kim jest oskarżyciel Farmusa, informator dziennikarzy „Rzeczpospolitej”?

Kluczowym świadkiem w sprawie Z. Farmusa był obywatel RPA Bogdan Letowt (Polak pochodzenia żydowskiego). Miał on kłopot z przekonaniem sądu, że obciążając Farmusa zarzutem łapownictwa mówił prawdę. Ostatecznie sąd w wyroku z 18 grudnia 2006 r. uniewinnił oskarżonego od zarzutu łapownictwa. Postać świadka oskarżenia przybliżył dziennik Super Express.

AFRYKAŃSKI ŁĄCZNIK

Leszek Kraskowski, Grażyna Zawadka, Super Express, 2003.10.28

Rząd chce powierzyć bazę danych wszystkich polskich kierowców i samochodów międzynarodowym handlarzom bronią. Ilu wywiadom sprzedadzą nasze dane?

Międzynarodowy handlarz bronią Bogdan Letowt to przedstawiciel południowoafrykańskiej firmy, która zbuduje w Polsce komputerowy system Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców, tzw. CEPiK. Dzisiaj ministerstwo spraw wewnętrznych zamierza podpisać kontrakt opiewający na 230 mln zł! Kontrakt na CEPiK jest jednym z największych w ostatnich latach przedsięwzięć informatycznych. W bazie danych znajdą się informacje o wszystkich kierowcach i samochodach zarejestrowanych w Polsce. Ten, kto będzie miał do nich dostęp, zyska ogromną wiedzę. Przetarg ogłoszony przez MSWiA wygrało konsorcjum należącego do Prokomu Softbanku i południowoafrykańskiej firmy Face Technologies. Jej przedstawicielem w Polsce jest Bogdan K. Letowt, obywatel RPA polskiego pochodzenia. Spółka Face Technologies wywodzi się z południowoafrykańskiego koncernu zbrojeniowego Denel.

Szemrani bracia Kim jest Bogdan K. Letowt?

W Polsce jest osobą nieznaną. Wyjechał z kraju w 1968 r., jeszcze jako student Wydziału Elektroniki Politechniki Warszawskiej. Na stałe osiadł w południowej Afryce. W latach 90. kilkakrotnie odwiedzał polskie zakłady zbrojeniowe. Zadzwoniliśmy do Polaków mieszkających w RPA, aby o niego zapytać. Bracia Letowt to szemrane towarzystwo mówi Andrzej Romanowicz, prezes Stowarzyszenia Techników Polskich w RPA. Bogdan to osoba bardzo skryta, nie pokazuje się publicznie. Podobno próbował handlować bronią. Letowt podpisuje kontrakt z polskim rządem? Na co? Na dostawy broni? dziwi się ksiądz Jan Jaworski z Johannesburga, doskonale zorientowany w środowisku tamtejszej Polonii. Gdy wyjaśniamy, że chodzi o rejestr polskich kierowców, dodaje: Jestem tym głęboko zaniepokojony. Czy ta spółka wie, kogo zatrudnia? W Johannesburgu Letowt ma opinię ciemnego typa. Podawał się za inżyniera opowiada o nim jego znajomy, były doradca rządu Zambii. Prosi o zachowanie anonimowości. Miał spółkę Vorbek Electronics, która oficjalnie zajmowała się naprawą telewizorów i urządzeń elektrycznych. To była typowa przykrywka dla handlu bronią. Letowt w swojej firmie zatrudniał tylko jedną osobę. Czołgi do RPA? Dotarliśmy do sensacyjnych dokumentów potwierdzających, że Letowt w 1991 r. usiłował sprzedać polską broń do RPA. Kraj ten ze względu na drastyczne łamanie praw człowieka był w tym czasie objęty embargiem ONZ. Zakaz sprzedaży obowiązywał do maja 1994 r. W styczniu 1991 r. Letowt wylądował na Okęciu w towarzystwie Serba Nikoli Banicevicia, który w pośpiechu uciekał z RPA, bo naciągnął miejscowych biznesmenów na ogromne pieniądze i był podejrzany o morderstwo. Pisała o tym południowoafrykańska gazeta Sunday Star. Letowt pojawił się w Cenzinie, państwowej firmie handlującej bronią. Tam dostał certyfikat na handel bronią w krajach afrykańskich i Ameryce Południowej. Cenzin przekazał mu swoją ofertę, z którą wyjechał do RPA. Na liście są m.in. czołgi T-72M1, rakiety Grad i Strieła-2M, przeciwpancerne pociski kierowane Malutka, granaty, miny, śmigłowce Mi-2 i Sokół, kałasznikowy, używane moździerze, stare czołgi T-55, okręty desantowe, łodzie patrolowe i systemy radarowe.

Czy doszło do transakcji?

Tego pewnie nigdy się nie dowiemy. W rozmowie z Super Expressem Letowt bagatelizuje to zdarzenie. W RPA popatrzyli na to, stwierdzili, że to jest stare i im do niczego niepotrzebne opowiada. W Angoli w czasie wojny załapali tego sprzętu za darmo do jasnej cholery. Na tym sprawa się skończyła. Broń dla CIA Cenzin nieprzypadkowo zaangażował w sekretne operacje Letowta. Polską broń sprzedawano poprzez Afrykę już w latach 80. Jedno z takich przedsięwzięć wywołało międzynarodowy skandal. W lutym 1994 r. dziennik Washington Post ujawnił, że w latach 80. Polska potajemnie sprzedawała broń do RPA, choć oficjalnie miała trafić do ogarniętej wojną Angoli. Polskie kałasznikowy za pośrednictwem CIA miały wesprzeć nikaraguańskich partyzantów, walczących z lewicowym rządem. Dlaczego CIA kupowała polską broń? Bo była tania, dobrej jakości i znana w tych rejonach świata. Operacja była fragmentem wielkiej afery, znanej jako Iran Contras. Letowt zaprzecza, jakoby brał w tym udział. To są chore wymysły ucina rozmowę. Brudne pieniądze Nikola Banicević, wspólnik Letowta w ciemnych interesach, był poszukiwany za oszustwa przez władze RPA, Boliwii, Nigerii i Chile. Oszukani przez niego biznesmeni wynajęli nawet płatnego mordercę. Na bramie należącej do Banicevicia fabryki zatknięto pomalowany na czerwono świński łeb, co w języku mafijnym oznacza wyrok śmierci pisała w 1992 r. gazeta Sunday Star. Los Banicevicia jest nieznany. Na początku lat 90. o podejrzanych transakcjach Letowta pisała też polska prasa, m.in. tygodnik Spotkania. Banicević i Letowt chcieli transferować przez polskie banki setki milionów dolarów. Chodziło o pranie brudnych pieniędzy opowiada były pracownik ONZ. Letowt twierdzi, że był tylko tłumaczem Banicevicia. Nie znam faceta zapewnia. Letowt znalazł się ponoć na liście osób niepożądanych w USA. Takich informacji nie możemy udzielać prasie usłyszeliśmy w ambasadzie amerykańskiej. W 1991 roku za pośrednictwem Letowta polski Cenzin usiłował sprzedać czołgi, śmigłowce i rakiety do objętej embargiem ONZ Republiki Południowej Afryki Bogdan K. Letowt grozi Super Expressowi: Współpracuję z wieloma dziennikarzami. Ale zawsze znajdzie się ktoś, kto szuka sensacji. Jak coś wyjdzie, to niestety, to już będzie po łbach. Z pełnymi konsekwencjami. CEPiK to system o znaczeniu strategicznym dla bezpieczeństwa kraju. Będzie zawierał szczegółowe dane wielu milionów Polaków. Po kontrowersyjnym przetargu, oprotestowanym przez konkurencję, intratne zlecenie trafi do południowoafrykańskiej firmy. Jej współwłaścicielem jest koncern zbrojeniowy, a polskim przedstawicielem handlarz bronią o złej reputacji i kontaktami ze służbami specjalnymi.

Panie Premierze! Dzisiaj minister spraw wewnętrznych ma podpisać kontrakt na CEPiK. Nie powinien tego robić. TA SPRAWA WYMAGA DOKŁADNEGO WYJAŚNIENIA.

TO ON STAŁ ZA SPRAWĄ FARMUSA

Leszek Kraskowski, Grażyna Zawadka, Super Express, 2003.10.29

To Bogdan Letowt, bohater naszego wczorajszego artykułu Afrykański łącznik, wywołał aferę Zbigniewa Farmusa, byłego asystenta wiceministra obrony narodowej w rządzie Jerzego Buzka. Zeznał, że wręczył mu 20 tys. dolarów łapówki. Według naszych źródeł, Letowt miał spotkać się z Farmusem we wrześniu 1998 r. w warszawskim pubie Harenda. Rozmowa dotyczyła przetargu na armatohaubice, w którym brał udział koncern Denel z RPA. Za udostępnienie tajnych dokumentów Farmus chciał ponoć 20 tys. dolarów. Według Letowta, pieniądze te otrzymał. Przy kolejnym spotkaniu doradca wiceministra miał podbić stawkę i zażądał 100 tys. dolarów bez gwarancji wygrania przetargu. Doszło do kłótni. Letowt obciążył Farmusa przed prokuratorem. Doprowadził do załamania politycznej kariery Romualda Szeremietiewa. Farmus siedzi dziś w areszcie. Letowt handlarz bronią, który go pogrążył, odnosi sukcesy. Softbank i Face Technologies z RPA, którą w Polsce reprezentuje Letowt, zbudują Centralną Ewidencję Pojazdów i Kierowców (CEPiK). Wczoraj w MSWiA podpisano kontrakt w tej sprawie o wartości 230 milionów złotych. Pan Letowt nie został nigdy skazany prawomocnym wyrokiem bagatelizuje sprawę wiceminister spraw wewnętrznych Leszek Ciećwierz, który nadzorował przetarg. Wczoraj napisaliśmy, że Letowt jako przedstawiciel Cenzinu w 1991 r. próbował sprzedać polską broń do RPA kraju objętego wówczas embargiem ONZ. Czy Letowt odpowie przed sądem za wręczenie łapówki? Warszawska Prokuratura Apelacyjna zawiesiła sprawę. Dlaczego? Wczoraj Zbigniew Jaskólski, rzecznik prokuratury, nie umiał na to pytanie odpowiedzieć. Zbigniew Farmus siedzi dziś w areszcie. Ciążą na nim zarzuty korupcji. W lipcu 2001 r. został zatrzymany podczas brawurowej akcji Urzędu Ochrony Państwa, gdy płynął promem do Szwecji. Agenci UOP dostali się na prom śmigłowcem, aresztowali Farmusa i odstawili do Polski. Foto PAP NASUWAJĄ NAM SIĘ DWA PYTANIA: Dlaczego rząd Leszka Millera nagradza lukratywnym kontraktem człowieka, który przyznał, że daje łapówki? Dlaczego kontrakt o kluczowym znaczeniu dla bezpieczeństwa państwa wygrała tak podejrzana firma?

MAMY DOWODY A PAN?

Leszek Kraskowski, Super Express, 2003.11.28

Na początku lat 90. Polska łamała embargo ONZ zakazujące współpracy wojskowej z Republiką Południowej Afryki. Nielegalne operacje nadzorował Bogdan Letowt, bohater naszych publikacji o Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców.

Elementy rakiety, ukryte przez pilotów, leciały samolotami cywilnymi z Warszawy do Johannesburga (RPA) przez Londyn. Przerzut zorganizowali: Bogdan Letowt, ówczesny ambasador RPA w Warszawie Jurie Gryffenberg i polski wywiad wojskowy. Ten scenariusz przemytu udało nam się zrekonstruować na podstawie informacji z dwóch niezależnych źródeł. Dotarliśmy także do pokwitowania odbioru broni. 4 czerwca 1992 r., w przeddzień upadku rządu Jana Olszewskiego, Bogdan Letowt zadzwonił z RPA do Warszawy. Dostaniesz przesyłkę, przekaż to ambasadorowi powiedział swojemu polskiemu współpracownikowi. Przesyłkę doręczył pułkownik polskiego wywiadu wojskowego. Była niewielka wielkości litrowej coca- -coli. W jej wnętrzu kryła się najważniejsza część koordynatora rakiety przeciwlotniczej, testowana w Instytucie Elektroniki Kwantowej Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie. Miała polecieć do RPA kraju objętego sankcjami ONZ (w latach 19771994) i EWG. Zgodnie z prawem międzynarodowym jakakolwiek współpraca wojskowa z RPA była wówczas nielegalna. Pilot na rakiecie Pracownik firmy Vorbek International, założonej przez Letowta, i ambasador RPA w Polsce Jurie Gryffenberg razem pojechali na Okęcie. (Gryffenberg zginął później w RPA w tajemniczym wypadku podczas wycieczki spadł w przepaść). Przesyłkę ambasador przekazał pilotowi brytyjskich linii lotniczych. Ten w Londynie wręczył ją pilotowi linii południowoafrykańskich. Do dziś zachowała się notatka służbowa: Kwituję odbiór przyrządu typu 9E410 i fotodetektorów In86 i 96S. To oczy i serce rakiety wyjaśnia nam ekspert wojskowy, proszący o zachowanie anonimowości. Atomowy profesor Testowaniem wynalazku zajmował się wówczas prof. Zbigniew Puzewicz, niedoszły twórca polskiej bomby atomowej, którą polscy naukowcy usiłowali zbudować za czasów Edwarda Gierka. Miesięcznik Nowe Państwo pisał, że Puzewicz chciał przeprowadzić syntezę jądrową za pomocą lasera. Eksperymenty pochłonęły miliony dolarów, prowadzono je w hali Wojskowej Akademii Technicznej. Później Puzewicz zajął się techniką rakietową, m.in. układami śledzącymi w podczerwieni i konstruowaniem rakiety Grom. Dziś jest szefem zespołu elektroniki kwantowej na WAT. Letowta poznałem na początku lat 90. przyznaje w rozmowie z Super Expressem profesor Puzewicz. Miał dobre kontakty z zakładami Mesko (producent rakiet przyp. red.), które chciały współpracować z RPA. Zaczynaliśmy wówczas prace nad rakietą Grom. Do RPA wysłaliśmy układ optyczny rosyjskiej produkcji, chodziło nam o wykonanie pomiarów. Byliśmy zadowoleni ze współpracy. Puzewicz, podobnie jak Letowt, to postać tajemnicza i kontrowersyjna. Ma znakomite układy w resorcie obrony, trzęsie polską zbrojeniówką. Grom w kieszeni Obecnie Puzewicz jest przewodniczącym rady nadzorczej warszawskiej spółki Telesystem Mesko, która produkuje elementy elektroniczne do polskich rakiet i systemy kierowania ogniem czołgów. W połowie lat 90. Puzewicz latał do Moskwy jako doradca ministra Marka Pola opowiada były pracownik Cenzinu. Byliśmy zszokowani, gdy po przylocie z Moskwy pokazywał nam swoje zdobycze.

Elementy głowicy do rakiety Grom miał w kieszeni marynarki! Nie mam pojęcia, jak on to wniósł na pokład samolotu. Kim jest Letowt? 28 października w artykule Afrykański łącznik opisaliśmy firmę Face Technologies z RPA i jej polskiego przedstawiciela Bogdana Letowta, międzynarodowego handlarza bronią. Firma ta razem z Softbankiem ma zbudować bazę danych CEPiK. Alarmowaliśmy, że istnieje niebezpieczeństwo, że dane o polskich kierowcach i samochodach trafią do obcych wywiadów. Nie doczekaliśmy się odpowiedzi, czy osoba tak podejrzana jak Letowt powinna budować strategiczną dla Polski bazę danych. Szef ABW tłumaczył za to posłom w Sejmie, że dziennikarze opisujący CEPiK ulegli podejrzanym naciskom lobbystów.

POLSCY SZTABOWCY POLOWALI W TOWARZYSTWIE HANDLARZA BRONIĄ

Leszek Kraskowski, Super Express, 2003.12.08

Bogdan Letowt, bohater naszych publikacji o aferze CEPiK, brał udział w podpisywaniu nielegalnych umów między polskimi zakładami zbrojeniowymi a koncernem Kentron z RPA. Handlarz bronią Bogdan Letowt jest dziś przedstawicielem południowoafrykańskiej firmy Soft Technologies, która wspólnie z Softbankiem wygrała przetarg na utworzenie Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców. Szef ABW Andrzej Barcikowski nie widzi w tym nic złego. Wiceminister spraw wewnętrznych Leszek Ciećwierz upiera się, że Letowt to tłumacz. My dotarliśmy do dokumentów, potwierdzających udział Letowta w nielegalnych operacjach. 9 listopada 1991 r. dziewięć polskich zakładów zbrojeniowych (ukrytych pod kryptonimem INES) podpisało tajną umowę o współpracy z południowoafrykańskim koncernem Kentron, znanym producentem broni. Było to złamanie sankcji nałożonych na RPA przez ONZ. W piątym punkcie dokumentu czytamy: Strony INES i Kentron wyznaczają Vorbek International (firma Letowta przyp. red.) do komunikacji pomiędzy stronami, jak również innych koniecznych usług. W grudniu 1991 r. Letowt gościł polskich generałów w RPA obwoził po poligonach, organizował dla nich polowania. Ustaliliśmy, że na czele tej eskapady stał gen. Marian Daniluk, który reprezentował Sztab Generalny. Razem z nim pojechali: szef obrony przeciwlotniczej kraju gen. Tadeusz Jauer i gen. Czesław Borowski. W RPA szukaliśmy wówczas nowoczesnych technologii mówi dziś gen. Tadeusz Jauer. O aferze z CEPiK-iem pisaliśmy 28 października Dlaczego CEPiK jest ważny? W Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców mają się znaleźć dane wszystkich zmotoryzowanych Polaków i ich aut. System, który ma ukrócić kradzieże samochodów, będzie kosztował 230 mln zł. Jego wprowadzenia żąda od Polski Unia Europejska. Nie chcemy, aby nasze dane trafiły do ludzi o podejrzanej przeszłości i do obcych wywiadów. Dlatego redakcja Super Expressu domaga się od MSWiA wyjaśnienia afery CEPiK i roli, jaką w niej odegrał Letowt. Kontrolą przetargu zajęła się już Najwyższa Izba Kontroli.

BYŁY WICEMINISTER W OPAŁACH

Super Express, 2006.07.07

Leszek Ciećwierz (40 l.), były wiceminister spraw wewnętrznych i administracji w rządzie Leszka Millera, ma na karku prokuratora. Wydał publiczne pieniądze na zakup nieprzydatnych komputerów. – Zarzuciliśmy mu niedopełnienie obowiązków i niegospodarność – mówi Maciej Kujawski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. – Zaakceptował zakup bez przetargu 2576 sztuk komputerów wartości ponad 12 mln złotych. We wtorek rano funkcjonariusze ABW weszli do mieszkania Ciećwierza. Przeszukali je, a byłego wiceministra odwieźli do prokuratury. Grozi mu do 3 lat więzienia. Komputery do niczego Prokurator zarzuca Leszkowi Ciećwierzowi, że niepotrzebnie wydał z państwowej kasy pieniądze na zakup komputerów przez podlegające MSWiA Centrum Personalizacji Dokumentów. Dostawcę – firmę „Wasko” – wyłoniono bez przetargu, bo Ciećwierz uznał, że nie jest on konieczny. Gdy sprzęt trafił do urzędów – gdzie miał służyć do obsługi ludności – okazało się, że jest nieprzydatny. – Zakup był zbędny, a minister nie uzasadnił, dlaczego odstąpił od przetargu – twierdzi prokuratura. Czy w tle kryła się korupcja? – Na to nie ma dowodów – mówi prok. Kujawski. Sam Ciećwierz mówi, że kontraktu nie dokończył, bo przestał być ministrem. Już o nim pisaliśmy Leszek Ciećwierz odpowiadał też za przetarg na budowę Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (CEPiK). W 2003 r. „Super Express” ujawnił, że MSWiA podpisało ten ważny kontrakt wielomilionowej wartości z południowoafrykańską firmą, której polskim przedstawicielem był międzynarodowy handlarz bronią, Bogdan Letowt. Jako przedstawiciel Cenzinu w 1991 r. Letowt próbował sprzedać polską broń do RPA – kraju objętego wtedy embargiem ONZ.




Wydaje się dziwne, że donos na Farmusa wyprodukował ktoś, kto – jak się chwalił – jest dobrym znajomym red. Marka Barańskiego (dawniej i dziś red. nacz. „Trybuny”) i spotykał się z Januszem Zemke, zanim on objął stanowisko w MON, a kto następnie w MSWiA, kierowanym przez SLD, wygrywa przetarg na CEPiK!

No i czy prokuratura nie powinna zbadać powiązania, interesy i wreszcie wiarygodność „świadka” Letowta?

RSz.


Wszelkie prawa zastrzeżone © Romuald Szeremietiew.          Wojsko polskie, MON, Minister Obrony Narodowej