Farmus skazany za zdradę tajemnic

Bertold Kittel, Jan Ordyński, Rzeczpospolita, dn. 2006.12.18

Były asystent wiceministra Romualda Szeremietiewa został wczoraj skazany na dwa i pół roku więzienia za ujawnienie tajnych wiadomości uczestnikom przetargów organizowanych przez Ministerstwo Obrony Narodowej

Proces Zbigniewa Farmusa to efekt publikacji „Rz” pt. „Kasjer z Ministerstwa Obrony” z lipca 2001 roku. Ujawniliśmy wówczas, że Farmus, jako asystent wiceministra Romualda Szeremietiewa, domagał się łapówek od koncernów zbrojeniowych chcących zdobyć kontrakty z MON. Miał także bezprawny dostęp do informacji tajnych.

Proces, który zaczął się w lutym 2003, był tajny. Nie wiadomo nawet, czy Farmus przyznał się do winy i jakiej kary dla niego domagała się prokuratura. Jawny w tej sprawie jest tylko wyrok.

Farmus został oskarżony o to, że jesienią 1998 r. i w lipcu 2000 r. żądał 150 tys. dolarów łapówek od przedstawicieli firm uczestniczących w przetargach zbrojeniowych. Chodziło o dostawę samochodów ciężarowo-osobowych, taktycznych radarów pola walki i tzw. działa wieżowego armato-haubicy. Od jednego z producentów Farmus miał przyjąć 20 tys. dolarów i ujawnić mu tajne dokumenty. Inny zarzut dotyczy ukrywania dokumentów zawierających niejawne informacje, którymi bezprawnie rozporządzał. Ukrył m.in. ofertę firmy Fiat, która wnosiła do MON o zmianę kryteriów przetargu na samochody osobowo-ciężarowe. Pokazał też przedstawicielowi jednego z oferentów armato-haubicy tajny dokument komisji przetargowej – ocenę złożonych ofert. Farmusowi groziło za to wszystko do 8 lat więzienia. Na poczet grożącej mu grzywny zabezpieczono jego mienie warte 170 tys. zł.

Wczoraj Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uniewinnił Farmusa od wszystkich zarzutów dotyczących korupcji. Ale za ujawnienie tajnych informacji były asystent wiceministra został skazany na dwa i pół roku więzienia. Za kraty najprawdopodobniej już jednak nie trafi, bo sąd zaliczył mu na poczet orzeczonej kary dwa i pół roku tymczasowego aresztowania.

Sędzia Agnieszka Komorowicz powiedziała, że sąd uniewinnił Farmusa od wszystkich zarzutów związanych z braniem lub żądaniem łapówek, bo – jak wynika z przepisu procedury będącego podstawą tej decyzji – Farmus nie popełnił tego przestępstwa albo co najmniej niebyło na to wystarczających dowodów.

Zarówno prokurator, jak i obrońca zapowiedzieli apelację. Prokurator powiedziała po zakończeniu procesu, że sugerowała sądowi uniewinnienie Farmusa od jednego z pięciu zarzutów – żądania w lipcu 2000 r. łapówki od przedstawiciela koncernu oferującego MON radary za pozytywne rozstrzygnięcie przetargu.

– Jestem przekonany, że uderzenie, które zostało skierowane przeciwko Farmusowi, było uderzeniem we mnie. Chodziło o to, żeby mnie odsunąć, zdjąć ze stanowiska w MON, żebym nie rozstrzygał o tych przetargach, które były bardzo ważne – powiedział wczoraj na antenie Radia Maryja były wiceminister Romuald Szeremietiew.

Proces samego Szeremietiewa wciąż toczy się przed Sądem Rejonowym Warszawa-Śródmieście. Według oskarżenia miał on m.in. w 1998 r. za łapówkę „ustawić przetarg” na kupno samochodów dla MON, by wygrała go firma Fiat Auto Poland. Szeremietiew zaprzecza zarzutom. Gdyby się potwierdziły, grozi mu do 10 lat więzienia.


Asystent schwytany na promie

Akcja aresztowania asystenta wiceministra obrony Romualda Szeremietiewa to jedno z najbardziej spektakularnych aresztowań w historii RP. Kilka dni wcześniej „Rzeczpospolita” opublikowała tekst pt. „Kasjer z Ministerstwa Obrony”, w którym znalazły się zarzuty wobec Zbigniewa Farmusa. Ten na kilka dni zapadł się pod ziemię, wreszcie po kilku dniach polskie służby specjalne dostały informację, że jest na promie zmierzającym do Szwecji. Prom został zawrócony na wody międzynarodowe i Farmus z jego pokładu został przewieziony helikopterem do Polski.


Kilka słów komentarza

Wyrok w sprawie Zbigniewa Farmusa jest niczym przysłowiowe częściowo nieświeże jajeczko. Sąd rejonowy uniewinnił Z.F. od zarzutów korupcyjnych. To był przecież zasadniczy/główny powód zatrzymania F. „kasjera z MON” – jak pisano w „Rzeczpospolitej” – na promie, nota bene statku pływającym pod banderą obcą?! Okazało się, że korupcji nie ma.

Niestety nie znam uzasadnienia wyroku (TAJEMNICA) dot. skazania za „ujawnianie” tajemnic. Z tego co usłyszałem w mediach i przeczytałem zwłaszcza w Rz., to F. miał w biurku stojącym w jego pokoju w MON „ukrywać” „ofertę Fiata”. Wiem spoza postępowania, więc mogę o tym napisać, że w biurku F. było skierowane do mnie pismo Fiata zwracające uwagę na źle ustawione kryteria przetargu na samochody – miałem informacje, że odpowiedzialny za przetargi wojskowy ustawia je z sobie wiadomych powodów pod Daewoo. Poleciłem F. sprawdzenie tego zarzutu. „Ukrywanie” tego pisma skończyło się w dniu, gdy inspektor NIK badający przetarg zażądał wszystkich dokumentów i wówczas także pismo Fiata otrzymał.

Innym „ukrywanym” dokumentem, tym razem w służbowym sejfie F. w MON, była notatka poufna MSZ dot. zdaje się jakiejś konferencji rozbrojeniowej na Filipinach. O tym dokumencie przypomniano sobie i poddano zniszczeniu (procedura stosowana wobec pism o małej wartości informacyjnej).

Wreszcie usłyszałem, że F. ujawniał tajemnice z przetargu dot. armato-haubicy. Rzecz w tym, że był to przetarg nieograniczony w którym dokumentacja jest jawna! A do tego to „ujawnienie” dotyczyło firmy, która uczestniczyła w unieważnionym w końcu przetargu i miała prawo wiedzieć dlaczego tak się stało. Jeżeli więc niczego innego sąd nie znalazł, to w odwołaniu od wyroku powinni F. z tego uniewinnić.

Jak wiadomo po zatrzymaniu F. siedział 2,5 roku w areszcie. A teraz skazano go dokładnie na 2,5 roku. W efekcie czego wszyscy mają być szczęśliwi?

F., bo wcześniej sobie wyrok „odsiedział”, ja – bo korupcji nie ma, Skarb Państwa – nie trzeba płacić odszkodowania, media – coś jednak było skoro F. skazali (Kittel napisał w Rz. o F. per „zdrajcy tajemnic”).

Nie wiem tylko jak się ma mimo wszystko ten wyrok do tego, co wcześniej media podawały – jakoś nikt tego nie odwołuje. Mają nadzieję, że u mnie ta oczekiwana „korupcja” będzie?

Szkoda, że muszę milczeć bowiem na moim procesie była już ogromna kompromitacja prokuratury, ale zwykle dobrze poinformowana Rz. nie chce o tym pisać, a ja muszę milczeć, chociaż sprawa dotyczy tak wielkiej tajemnicy państwowej jak wartość mojego prywatnego samochodu. No tak, obce wywiady chciałyby zdobyć informacje, ile naprawdę kosztuje moja Lancia (wg red. Marszałek „tania”). Ale na szczęście państwo polskie i jego sądy potrafią strzec tajemnic, nie to co Farmus – wężykiem Jasiu, wężykiem!!!

Romuald Szeremietiew


Wszelkie prawa zastrzeżone © Romuald Szeremietiew.          Wojsko polskie, MON, Minister Obrony Narodowej