Czy Polska może się obronić?

Stanisław Dronicz przedstawił smutne rozważania nad obronnością w artykule „Czy Polskę stać na nowoczesną armię? ” („Rzeczpospolita” z 12–15 sierpnia br. , dodatek „Plus Minus”) . Autor, pułkownik WP i doradca w MON z okresu, gdy ministrem był Janusz Onyszkiewicz, napisał w konkluzji swego artykułu: „Z moich rozważań wynika, że odpowiedź na pytanie, postawione w tytule opracowania, jest negatywna”. A więc nie stać Polski na nowoczesną armię. Jedyne na co nas stać, zdaniem autora, to nowoczesne uzbrojenie niewielkich „sił szybkiego reagowania”, których Polska jeszcze nie ma. Ponadto, możemy też zadbać o nowoczesność polskich SZ w zakresie „mobilności, wyszkolenia, jakości dowodzenia”. Jest sprawą wątpliwą, czy można myśleć o mobilności armii i wysokim poziomie wyszkolenia, jeżeli żołnierze dysponują rozsypującą się techniką i starym uzbrojeniem. Ale wydaje mi się, że nie tylko w tej sprawie płk Dronicz nie ma racji.

Państwo, będąc narzędziem w rękach narodu, powinno spełniać dwie funkcje: tworzyć warunki rozwoju społecznego i zamożności obywateli oraz zapewniać im bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne. Obronność jest tym zakresem działalności państwa, gdzie rozstrzyga się kwestie bezpieczeństwa zewnętrznego kraju. Przez obronność rozumiemy całokształt zamierzeń i działań, podejmowanych i realizowanych przez władze państwowe i nacechowanych poszukiwaniem sposobów uniknięcia zagrożenia suwerenności oraz niepodległości państwa przez siły zewnętrzne. Odnoszę wrażenie, że płk Dronicz w swoim tekście zredukował zagadnienie obrony do kwestii zagrożenia militarnego (agresji zbrojnej) . W tym kontekście rozpatrywał problem skuteczności naszej obrony i doszedł do niezbyt budujących wniosków: „W sytuacji konfliktu z tymi państwami (Rosja i Niemcy) nasze wojsko nie jest w stanie powstrzymać agresora”.

Rzeczywiście, największym zagrożeniem dla niepodległości państwa jest napaść zbrojna przeciwnika. Jednak nie jest to jedynie wśród zagrożeń. Dzieje państw, także dzieje Polski, podają wiele przykładów rozkładu i upadku, zanim doszło do wojny i w następstwie do utraty niepodległości. Są też przykłady degradacji pozycji państwa na arenie międzynarodowej i w konsekwencji utraty suwerenności. Dlatego mówiąc o bezpieczeństwie zewnętrznym, musimy uwzględnić nie tylko aspekt militarny. W przypadku Polski ważne są także działania dyplomacji (system sojuszy gwarantujących bezpieczeństwo) i przygotowanie samego społeczeństwa do obrony (wielką rolę odgrywają np. czynniki natury moralnej) . Wojsko jest ważnym elementem zabezpieczającym państwo, ale nie jedynym. Dodajmy, że byłoby źle, gdyby bezpieczeństwo kraju opierało się wyłącznie na sile WP w sytuacji, gdy Polska nie jest potęgą militarną. Trzeba stworzyć taki zespół powiązań międzynarodowych, gwarancji isojuszy, aby nie trzeba było dla bezpieczeństwa naszego kraju sięgać do działań militarnych. Nie oznacza to, że możemy zrezygnować z rozbudowy sił zbrojnych. Chodzi jedynie oto, aby Wojsko Polskie otrzymywało rozkazy, które będzie mogło wykonać. W naszym położeniu dysproporcje sił trzeba równoważyć odpowiednimi działaniami politycznymi na arenie międzynarodowej. Nie możemy dopuścić do powtórki z 1939 roku, kiedy to polscy żołnierze otrzymali „niewykonalny rozkaz” obrony II RP.

System Obrony Państwa

W skali państwa za obronność odpowiada System Obrony Państwa, obejmujący układy militarny i pozamilitarny oraz łączący je w jedną całość, zarządzający obronnością, układ kierowania tym systemem. Przyjęty model kierowania decyduje o skuteczności zamierzeń obronnych. Głównym zadaniem układu kierowniczego SOP jest wybór odpowiedniej strategii i przygotowanie sił zbrojnych oraz społeczeństwa do obrony. Polska nie znalazła dotąd efektywnych metod w kierowaniu obronnością. Winę za to ponosi głównie kierownictwo cywilne MON. Minister Onyszkiewicz przygotowywał i podejmował zasadnicze decyzje o zmianach w systemie kierowania. Podział MON na piony wojskowo-cywilny i wojskowy, wydzielenie Sztabu Generalnego WP ze struktury ministerstwa i utworzenie siatki dublujących się departamentów i zarządów jest zasługą zespołu polityków cywilnych, któremu doradzał m. in. płk Dronicz. Jeżeli jakość dowodzenia jest dla autora artykułu rzeczywiście tak ważna, to przyjęte wpaździerniku 1992 r. rozwiązania zmianom jakościowym nie służą. Szkoda, że w artykule zabrakło samokrytycznej refleksji tego ważnego i nie rozwiązanego dotąd problemu.

Strategia Bezpieczeństwa Narodowego

Aktualna doktryna obronna w małym zakresie odpowiada potrzebom polityki bezpieczeństwa narodowego RP. Przyjęto słuszne założenie, że istotną gwarancją bezpieczeństwa RP będzie włączenie naszego kraju do struktur NATO. Nie mamy jednak odpowiedzi na pytanie, co Polska ma uczynić, jeżeli zagrożenia wystąpi wcześniej, zanim Polska zostanie członkiem Paktu lub w sytuacji, gdyby NATO nas nie przyjęło? Mając na względzie starania o członkostwo w NATO, trzeba uzmysłowić sobie, z jakimi atutami Polska może stać się atrakcyjna dla Zachodu. W tym zakresie Polska powinna faktami dowodzić Zachodowi, że jest krajem gwarantującym stabilizację w Europie Środkowowschodniej. Nie powinniśmy akcentować naszych obaw i przedstawiać się jako państwo zagrożone, oczekujące gwarancji swego bezpieczeństwa od Zachodu. Tymczasem autor artykułu pisze: „Jeżeli nie dostaniemy się do Sojuszu Atlantyckiego, wobec ewentualnych rosyjskich zagrożeń pozostaniemy bezbronni”. Podkreślmy raz jeszcze, że Polska powinna prezentować się jako czynnik stabilizujący pokój, a nie jako kraj zagrożony.

Należy rozważyć, czy nie może służyć poprawie naszego bezpieczeństwa usprawnienie (ożywienie) Grupy Wyszehradzkiej. Być może, warto powiększyć jej skład o niektórych wschodnich sąsiadów Polski. Innym aspektem jest nasza współpraca z państwami bałtyckimi (zwłaszcza z Litwą) i z Ukrainą. Warto może zbadać realność współpracy politycznej i wojskowej w układzie Polski, Słowacji i Ukrainy. Połączone potencjały militarne tych państw przeważają znacznie nad siłami Niemiec i stanowią wielkość porównywalną z siłami konwencjonalnymi Rosji. Byłaby to istotna gwarancja bezpieczeństwa tych krajów, nawet przy braku ich członkostwa w NATO.

Wielkim i trudnym problemem Polski jest układanie stosunków z Rosją. Płk Dronicz ma rację, upatrując tam największe potencjalnie zagrożenie dla suwerenności naszego kraju. Powstaje jednak wątpliwość, czy tylko w ten sposób powinniśmy oceniać Rosję. Stosunki polsko-rosyjskie mogą przybierać różne kształty. Być może, zabrzmi to jak herezja, ale nawet dyktatura w Rosji, nie musi wcale oznaczać wojny z Polską. Zagrożenie ze strony Rosji będzie większe, jeżeli opanuje ona kraje niepodległe, leżące między nami (los Białorusi powinien nas niepokoić) . Utrwalenie niepodległości Ukrainy, państw bałtyckich i Kaukazu, daje Polakom szanse układania dobrych stosunków z Rosjanami. Rosjanie z trudem znoszą degradację mocarstwowej pozycji swego kraju. Musimy zdawać sobie sprawę, że ten stan jest przejściowy. Właśnie teraz w tych relacjach sporo zależy od Polski. Nasz kraj powinien prezentować się Rosji jako przyjazny, któremu szczerze zależy na dobrych wzajemnych stosunkach. Warto chyba uświadomić sobie, że dla Zachodu Rosja będzie zawsze ważniejsza od Polski. (W czasie II wojny światowej mocarstwa zachodnie wiele razy poświęcały interesy Polski na rzecz Związku Sowieckiego) . Nie wolno nam zapominać o naukach z historii. Nie można też zgodzić się z poglądem min. Bartoszewskiego, jakoby nie istniała potrzeba wydzielania polityki wschodniej, bowiem mamy jedną, polską, politykę zagraniczną. Czym innym jednak jest polityka Polski wobec Zachodu, a czym innym wobec Wschodu. Mentalność Rosjan i mieszkańców Europy Zachodniej jest różna. Różne też są warunki realizacji polskiego interesu narodowego w tych rejonach świata. W interesie Polski leży poszukiwanie gwarancji bezpieczeństwa na Zachodzie, ale rozwój i przyszłość naszego kraju trzeba widzieć na Wschodzie. Polskim Wschodem nie może być tylko Ukraina czy kraje Dalekiego i Bliskiego Wschodu. Jest nim także, a może przede wszystkim, Rosja. Musimy bacznie obserwować, czy dawne tendencje imperialne Rosji wobec Polski zanikają, czy też stanowią realne zagrożenie dla naszej niepodległości. Nie trzeba podkreślać, że w interesie Polski leży, aby wrogie nam tendencje zanikały. Na tym także polega skuteczna, niemilitarna, obrona naszej niepodległości. Taki też jest podstawowy wymóg polskiej strategii bezpieczeństwa narodowego.

Narodowy System Obrony

W obecnym położeniu naszego kraju sprawą zasadniczą jest utworzenie wiarygodnego zewnętrznie (dla przeciwników i przyjaciół Polski) narodowego systemu obrony. System ten powinien spełniać rolę odstraszającą przez to, że: * potencjalny przeciwnik będzie mieć podstawy, by uznać, że Polska jest krajem trudnym do zdobycia; * społeczeństwo polskie zostanie przygotowane do oporu także w przypadku zajęcia kraju przez agresora.

Dla zrealizowania tego zadania władze państwowe powinny odpowiednio określić zakresy kierowania obronnością. Angielski strateg, Liddell Hart pisał, że chociaż walka jest starciem sił, to jednak jej rezultat zależy do przyjętej strategii i sprawności (jakości) kierowania. Francuski generał André Beaufre wskazywał, że nastąpiło odwrócenie napoleońskiej reguły o wykonaniu, jako zasadniczym weryfikatorze przyjętej strategii. Współcześnie punkt ciężkości spoczywa na przygotowaniu do obrony. Stan przygotowań jest uzależniony od sprawności intelektualnej i organizacyjnej zespołów kierujących obronnością. Wydaje się, że dla Polski właściwym powinien być system, w którym Prezydent RP kieruje i sprawuje nadzór nad obronnością przy pomocy Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Rada powinna być organem decyzyjnym państwa w kwestiach strategii obronnej, a nie tylko ciałem doradczym. Sfera wykonawcza powinna znaleźć się w gestii Komitetu Spraw Obronnych rządu. Siły Zbrojne RP, znajdujące się w kompetencji ministra ON, powinny być dowodzone przez Generalnego Inspektora SZ, I-go wiceministra ON w okresie pokoju i Naczelnego Wodza w czasie wojny. Koordynacja polityki obronnej na szczeblu rządowym należałaby do kompetencji wicepremiera odpowiedzialnego za bezpieczeństwo kraju, który jednocześnie byłby ministrem ON. System kierowania obronnością powinien zarządzać elementami militarnymi i pozamilitarnymi SOP w ramach polskiego narodowego systemu obrony.

Rozważając zagadnienie NSO, trudno zgodzić się z pesymistycznym wnioskiem płk. Dronicza, jakoby żadne państwo na świecie nie było w stanie pokonać zbrojnie USA lub Rosji. Amerykanie byliby zapewne zdziwieni, gdyby ktoś chciał ich przekonać, że Stany Zjednoczone wygrały wojnę w Wietnamie. Nic też nie wskazuje, aby Rosjanie czuli się zwycięzcami z Afganistanu. Inne mocarstwo, Francja, musiało wycofać się z Algierii, ponieważ przegrywało w wojnie z partyzantami. Zarówno Szwedzi, jak i Szwajcarzy, od lat rozbudowują swoje narodowe systemy obronne i specjaliści uznają je za skuteczne i wiarygodne. Dlatego budowa polskiego NSO wcale nie jest tak beznadziejnym przedsięwzięciem, jak zdaje się przypuszczać autor artykułu. Polska może i powinna, także dla wzmocnienia naszych starań o członkostwo w NATO, stworzyć skuteczny, narodowy system obrony kraju.

Siły Zbrojne RP

Siły Zbrojne RP powinny składać się z dwu zasadniczych komponentów: wojsk operacyjnych i wojsk terytorialnych (płk Dronicz w swoim artykule zajmuje się wyłącznie wojskami operacyjnymi, nie dostrzegając roli i znaczenia wojsk OT) . Wojska operacyjne powinny stanowić element wysoce profesjonalny (w większości zawodowy) . Powinny być nowocześnie uzbrojone i przygotowane do szybkich reakcji w przypadku zagrożenia militarnego. Organizacja i struktura wojsk operacyjnych powinna umożliwić im działanie na terenie kraju. Nie sądzę jednak, aby istniała potrzeba, nie wspominając już o możliwościach, tworzenia wojsk szybkiego reagowania. Niektórzy publicyści, zmyleni nazwą, zazwyczaj sądzą, że jest to jakiś specjalny rodzaj wojsk, którego żołnierze przypominają komandosa Rambo. Tymczasem w rzeczywistości wojska szybkiego reagowania są wydzielonymi korpusami ze stanów pokojowych dla ochrony zamorskich interesów państw-mocarstw (np. USA w Zatoce Perskiej) . Wprowadzenie tych wojsk do walki wcale nie jest tak szybkie. Szybkość reakcji polega tylko na tym, że działania wojenne podejmowane są bez ogłaszania stanu wojny i przeprowadzania mobilizacji; są one komponentem wojsk okresu pokojowego. W polskich warunkach mówienie o potrzebie formowania wojsk szybkiego reagowania jest nieporozumieniem. W przypadku wojny całość SZ powinna mieć zdolność szybkiego (natychmiastowego) reagowania. Szybkość zależy od przyjętych czasów mobilizacyjnych, stopnia ukompletowania jednostek i stanu rezerw. Nie zależy od nazwy. Sienkiewiczowski Zagłoba pytany, dlaczego jazda wołoska nazywa się lekką, odpowiadał — bo lekko ucieka.

Ważnym elementem SZ RP powinny być wojska obrony terytorialnej. Wojska OT, zachowując charakter armii powoływanej z poboru, byłyby przygotowane do obrony poszczególnych rejonów kraju (żołnierze jednostek OT przygotowują się do obrony swego miejsca zamieszkania) . Płk Dronicz sądzi, że wsparcie wojskom operacyjnym mogłyby zapewnić „organizacje paramilitarne”, ale skoro nie stanowią one „liczącej się siły”, to nie ma mowy o takim działaniu. W tym miejscu można by powiedzieć, że resort obrony niewiele robi, aby takie organizacje wspomagać i rozwijać. (Ostatnią liczącą się pomoc, „Strzelec”, skupiający młodzież szkolącą się wojskowo, otrzymał w czasie, gdy kierowałem resortem obrony) . Jednak źle by było, gdyby brygady i bataliony wojsk operacyjnych miały się opierać na wsparciu „Strzelca”, czy „Sokoła”. Zapleczem logistycznym, wsparciem w walce, ochroną i obroną obiektów, węzłów komunikacyjnych, miast i osiedli powinny zająć się wojska OT. Innymi słowy, na wypadek wojny SZ RP dysponowałyby swoistą tarczą (wojska terytorialne) i mieczem (wojska operacyjne) . Tylko wówczas Polska będzie dysponowała wiarygodnym instrumentem militarnym. Inaczej też, lepiej, wygląda kwestia uzbrojenia wojsk OT. Nowoczesny czołg, samolot, śmigłowiec czy okręt są drogie. Broń potrzebna dla wojsk OT — strzelecka, lekkie wyrzutnie rakiet plot. i ppanc. , miny itp. — jest stosunkowo tania. Wydaje się, że nawet przy skromnych środkach finansowych, można — opierając się na polskim przemyśle obronnym — wyposażyć te wojska w nowoczesną broń, zdolną do niszczenia drogiego uzbrojenia potencjalnego agresora. Można też przygotować terytorium kraju do obrony, o którym Carl von Clausewitz mówił jako o największym atucie w wojnie. Dlatego zresztą uważał, że obrona jest silniejszą formą działań wojennych od ataku.

Finansowanie obronności

Zadaniem o podstawowym znaczeniu dla utworzenia NSO jest problem finansowania sfery obronności. W tekście płk. Dronicza można dostrzec stary sposób myślenia o wydatkach na obronę: ile w Sejmie dadzą pieniędzy w budżecie? Tymczasem żyjemy w trochę innej rzeczywistości. W III RP nie ma gospodarki centralnie planowanej. Trzeba wreszcie postawić pytanie: czy wolny rynek jest przekleństwem, czy szansą dla polskiej armii? Należy rozważyć, w jakim zakresie środki, kierowane do resortu obrony, powinny być rozliczane w trakcie jednego roku budżetowego. Resort obrony powinien otrzymać uprawnienie do wydzielania części budżetu MON na realizację zadań wieloletnich. Ta część budżetu powinna stanowić obiekt operacji finansowych, umożliwiających wzrost funduszy i dobre, racjonalne, wykorzystanie każdej złotówki. Powstaje pytanie, czy w polskich warunkach nie byłoby celowym utworzenie Banku Wojska Polskiego dla prowadzenia aktywnej polityki finansowej w sferze obronności, gromadzenia środków i celowego inwestowania w tę sferę. Innym problemem jest formuła funkcjonowania przemysłu obronnego i handel sprzętem wojskowym oraz bronią. Resort obrony powinien też mieć istotne uprawnienia w odniesieniu do przemysłu obronnego, a środki uzyskiwane ze sprzedaży broni powinny wracać do tego przemysłu i wojska — może za pośrednictwem Banku WP? Postulowana wielkość 3 proc. produktu krajowego brutto (a nie budżetu — jak pisze autor) na obronę powinna być osiągnięta. Jednak wypominając państwu polskiemu szczupłość przydzielanych środków, nie możemy zapominać, od jakiej wielkości dochodu narodowego liczymy nakłady na obronę. Autor wskazuje, że nakłady na obronę liczone na jednego mieszkańca w Polsce wynoszą 50 dol. , a w Niemczech 500 dol. Zapomniał jednak dodać, że dochód narodowy Polski wynosi 2, 3 tys. dol. na mieszkańca, a dochód w Niemczech 23 tys. dol. , czyli jest 10 razy większy! Nie można też zgodzić się z autorem, że jedyną realną drogą wygospodarowania środków na wojsko jest dalsza redukcja stanów ilościowych WP. O fałszywości takiego rozwiązania pisano wiele razy. Przeprowadzone dotąd redukcje stanów wojska nie potwierdzają poglądu zwolenników „armii małej, ale nowoczesnej”. Armia jest co prawda coraz mniejsza, ale mimo to nie stała się nowocześniejsza.

Autor artykułu myli też się, sądząc, że w społeczeństwie polskim nie ma zrozumienia dla potrzeb obronności i wojska. Zapewne, można zwątpić, czytając niektóre gazety lub uczestnicząc w dyskusjach na salonach politycznych Warszawy. Wystarczy jednak odwiedzić jakiekolwiek miasteczko czy osadę, na tzw. prowincji, aby przekonać się, ile tam jest patriotyzmu, szacunku dla wojska i zrozumienia dla jego potrzeb. Sprawą ważną jest więc reaktywowanie Funduszu Obrony Narodowej, w jego współczesnej formie. Można by potraktować FON jako dobrowolne działania samorządów na rzecz obronności. I można być pewnym, że wiele przedsięwzięć natury obronnej, zwłaszcza w zakresie OT, zostanie zrealizowane przy współpracy z samorządami i administracją lokalną.

Pilną koniecznością jest uruchomienie Agencji Mienia Wojskowego dla sprzedaży majątku i dóbr zbędnych oraz właściwego gospodarowania majątkiem posiadanym przez wojsko.

Dodatkowym, korzystnym aspektem powyższych zamierzeń byłoby też utworzenie instytucji, w których znajdowaliby zatrudnienie żołnierze zawodowi, odchodzący do rezerwy. Z jednej strony wojsko zostałoby odciążone od zadań natury administracyjnej i gospodarczej, skupiając się na szkoleniu i przygotowaniu do działań zbrojnych, z drugiej — mielibyśmy w strukturach zabezpieczających SZ ludzi rozumiejących jego potrzeby i zadania.

Społeczeństwo i obronność

Ważnym zadaniem w skali państwa jest utwierdzanie społeczeństwa w poglądzie o celowości działań na rzecz obronności i wychowanie młodego pokolenia w atmosferze zrozumienia tych potrzeb i aprobaty wojska oraz patriotycznego obowiązku służby dla ojczyzny. W tym zakresie państwo, szczególnie MON, powinny prowadzić celową działalność zmierzającą do:

1. pozyskania osób i środowisk cieszących się autorytetem społecznym na rzecz obronności; 2. wdrożenia różnorodnych działań natury informacyjnej, popularyzujących wojsko i obronność; 3. utwierdzanie i propagowanie w społeczeństwie postaw patriotycznych, służby, ofiary i obowiązku; 4. wspieranie związków i organizacji o charakterze obronnym, szczególnie wśród młodzieży.

Zagadnienie obronności kraju wymaga pilnego uregulowania. Wymaga też uwolnienia tej sfery działalności państwa od walki politycznej i sporów wynikających z wahań koniunktury politycznej i ambicji polityków. Im prędzej zastosujemy tam kryteria fachowości, kompetencji, a im mniej będzie politycznych nominacji, tym szybciej osiągniemy ten cel. Warto podkreślić, że Polska tak jak każde suwerenne państwo, musi mieć jedną, ogólnopaństwową, politykę bezpieczeństwa narodowego. Każdy obywatel naszego kraju, bez względu na jego osobiste przekonania polityczne, musi przyznać, że bezpieczeństwo Polski jest sprawą naczelną. Wiele razy przekonywaliśmy się, że dla wroga nasze przekonania polityczne i zróżnicowanie poglądów nie miało żadnego istotnego znaczenia. W więzieniach i obozach nazistowskich i sowieckich znajdowali się zwolennicy lewicowych i prawicowych poglądów, jeżeli tylko okazywali się polskimi patriotami. Warto o tym pamiętać, gdy dziś, po odzyskaniu suwerenności, rozważamy kwestię polityki obronnej, strategii, roli i znaczenia wojska oraz stosunku sił politycznych i całego społeczeństwa do obronności.

Odpowiadając na pytanie postawione w tytule można stwierdzić, że Polska może wypracować odpowiednią strategię bezpieczeństwa narodowego, że jest w stanie zbudować narodowy system obrony, ma też możliwości odbudowy nowoczesnej i sprawnej armii. I dlatego jestem przekonyny, że Polska będzie zdolna do skutecznej obrony.

Romuald Szeremietiew, Rzeczpospolita, dn. 1995.09.02


Wszelkie prawa zastrzeżone © Romuald Szeremietiew.          Wojsko polskie, MON, Minister Obrony Narodowej