Bezpieczeństwo – główny problem

Przed każdym narodem aspirującym do odgrywania podmiotowej roli na arenie międzynarodowej staje pytanie o cel i sens istnienia własnego niepodległego państwo. Wiemy, że państwo powinno zapewnić bezpieczeństwo obywatelom, ochronę i obronę ich interesów, dobytku i życia. Państwo powinno w razie zagrożenia obronić i zapewnić warunki rozwoju w czasie pokoju. Innymi słowy państwo powinno realizować wymogi zawierające się w jego racji stanu.

Polska wróciła na scenę polityczną Europy. Wraz z tym powróciło pytanie o kierunek polskiej polityki zagranicznej. Nabrał aktywności stary dylemat położenia między Niemcami a Rosją, dwoma mocarstwami graniczącymi z Polską.

Wraz z rozbiorami i unicestwieniem I Rzeczypospolitej przez sąsiadów Polacy na dwadzieścia lat utracili państwowość. Polska, Której terytorium stało się terenem trzech mocarstw straciło szanse rozwoju. Polacy nie mogli liczyć na ochronę swych interesów narodowych, a także swego majątku, życia i zdrowia. Dlatego odzyskanie niepodległości było sprawą najważniejszą. Polacy rozumieli, że bez państwowości będą skazani na unicestwienie. Taką naukę otrzymali po agresji hitlerowskich Niemiec i stalinowskiej Rosji, kiedy to naród polski znalazł się w obliczu biologicznej zagłady. Po wojnie Polska została sprowadzona do roli satelity ZSRR. Znowu okazało się jakie zgubne skutki dla losów narodu ma brak niepodległości. Państwo polskie otrzymało w spadku po PRL miliardy dolarów długu, zacofanie, zbankrutowaną gospodarkę, zatrute środowisko i nie rozwiązane liczne problemy natury socjalnej.

Polska – NATO i Rosja.

W 50 lat od dnia wybuch II wojny światowej Polska odzyskała niezależność. Od kilku lat Polacy budują niepodległą państwowość. Obecnie sprawą o podstawowym znaczeniu jest zachowanie i umocnienie niepodległości. Wytyczą polskiej racji stanu jest dążenie do zapewnienia państwu polskiemu bezpieczeństwo. Wszystkie siły polityczne i zdecydowana większość opinii publicznej widzi te gwarancje w członkostwie w NATO. Proces włączenia Polski do NATO jest obecnie bardzo zaawansowany. Sądzimy, że wkrótce Polska zostanie zaproszona do NATO.
Przeciwnicy przyjęcia Polski do NATO, a są tacy także na Zachodzie, mówią, że przyjęcie Polski będzie błędem. Polska według ich opinii w przyszłości sprowokuje wojnę z Rosją i wciągnie do niej Zachód. To absurdalne przypuszczenie. Polacy nie mają zamiaru atakować Rosji. Nie sądzimy też, aby władze rosyjskie naprawę wierzyły, że Polska będąc członkiem NATO, zaatakuje Rosję rakietami z głowicami jądrowymi. Jest to sprzeczne kierunkiem polityki polskiej. Ale także relacje sił, wielkość obu państw i ich armii wykluczają taką ewentualność. Wniosek jest oczywisty: w relacjach Polski z Rosją agresorem może być tylko Rosja. Wydaje się, że dobrze o tym wiedzą sami Rosjanie. I powinni to dostrzec oponenci przyjęcia Polski do NATO na Zachodzie.

Rosjanie udają, że tego nie widzą. Podnoszą jako argument doświadczenia z przeszłości, kiedy to kilka razy atak na Rosję wyszedł z terytorium Polski. Przypomnijmy więc, że tak długo jak w centrum Europy istniało silne państwo polsko – litewsko – ruskie, tak długo Rosji nie groził żaden atak z Zachodu. Wprawdzie wybuchły wojny polsko – rosyjskie. Jednak zwykle napastnikiem byli Rosjanie usiłujący odebrać Rzeczypospolitej jej wschodnie terytoria. Konsekwencją agresywnej polityki Rosja była następnie likwidacją niepodległego państwa polskiego. Przez ponad dwieście lat Rosja przemocą utrzymała Polskę w niewoli. W ten sposób Rosjanie likwidując państwo polskie otworzyli mocarstwom zachodnim drogę ataku. Polska w tym okresie nie istniała. To prawda, że w wojnie Napoleona z Rosją w 182 r. wzięły udział wojska Księstwa Warszawskiego. Była to jednak konsekwencja rozbiorów i zaboru ziem Rzeczypospolitej przez Rosję. Po klęsce Napoleona Rosjanie nie zrezygnowali z wrogiej wobec Polski polityki. W 1939 r. Hitler porozumiał się ze Stalinem i wspólnie napadli na nasz kraj. Dopóki istniała niepodległa Rzeczypospolita Rosji nie groził niemiecki najazd. To Stalin zafundował obecność wojsk Hitlera na swojej granicy. Skąd więc pretensje do Polaków, że z naszego terytorium Hitler napadł na ZSRR. Dlatego twierdzenia Rosjan o złowieszczej roli Polski i ich historii są demagogiczne i trudno je uznać za prawdziwe.

Zachodowi zależy jednak, aby być w jak najlepszych stosunkach z Roją. Politycy Zachodni chcieliby widzieć Rosję demokratyczną i wolnorynkową. Liczą, że władze rosyjskie skutecznie zreformują kraj. Tymczasem prezydent Jelcyn podkreśla, że rozszerzenia NATO na wschód osłabi rosyjskich zwolenników współpracy z Zachodem. Twierdzi, że wzmocni wpływy pogrobowców dyktatury komunistycznej. Ten argument jest poważniejszy gatunkowo. Stąd pewna obawa Amerykanów, aby rozszerzając NATO nie zaszkodzić Jelcynowi. Polska musi ten aspekt uwzględnić w swojej polityce. Nie jest to jednak zbyt groźne, skoro USA zapewnia, że Polska nie będzie członkiem drugiej kategorii w NATO. Istota sojuszu północnoatlantyckiego zawiera się w art. 5 traktatu waszyngtońskiego stanowiącego prawną podstawę funkcjonowania NATO. Mówi on, że w razie zagrożenia bezpieczeństwa członka NATO sojusz jest zobowiązany reagować całością swych sił w jego obronie. To zupełnie wystarczy. Będzie też istotą gwarancją bezpieczeństwa naszych granic.

Co z Niemcami?

Oponentów członkostwa Polski w NATO mamy nie tylko w Rosji i na Zachodzie. Są oni – szczęśliwie niezbyt liczni – w naszym kraju. Mówią oni, ulegając mirażom współpracy z Rosją, że Polsce grozi uzależnienie od Niemiec. A członkostwo w NATO ułatwi Niemcom opanowanie Polski. Przypominają oni, że Grecja i Turcja są w NATO, a mimo to doszło do licznych konfliktów między tymi państwami i nie przeszkodziło w opanowaniu Cypru przez Turków. Mimo to napięcia polityczne między Grecją a Turcją nie mogą być rozpatrywane jako analogia do stosunków polsko – niemieckich. Grecja miała w przeszłości pewne kłopoty z demokratycznym stylem rządzenia, rządy tzw. czarnych pułkowników). Turcja jest państwem, gdzie czynnik wojskowy odgrywał i odgrywa bardzo istotną rolę. Wpływ wojska na struktury państwowe Turcji jest znaczący. Odbiega od standardów cywilnej kontroli nad wojskiem, przyjętych i praktykowanych w państwach NATO. Inaczej jest w przypadku Polski i Niemiec. Oba kraje są dziś państwami rządzonymi w sposób demokratyczny. W obu wojsko jest pod cywilną kontrolą. Musiałoby dojść do radykalnej zmiany linii polityki niemieckiej i systemu sprawowania władzy, aby mogło dojść do konfliktu o Wrocław czy Opole. Nic nie zapowiedź takiego obrotu sprawy. Złe stosunki polsko – niemieckie są potrzebne Rosji. ZSRR rozgrywał swoich satelitów pokazując, że tylko on może gwarantować im bezpieczeństwo. Stalin był zwolennikiem „przesunięcia” Polski na Zachód nie tylko dla tego, że ZSRR chciał zabrać polskie Kresy Wschodnie. Dyktator Rosji widział w granicy Polskiej na Odrze i Nysie gwarancje zapewniającą uległość Polaków. Niemcy nie pogodzą się z utratą Śląska i Pomorza. Polska chcąc te zmiany utrzymać będzie musiała szukać oparcia w Rosji. Zwłaszcza, że Niemcy nie mogły zapewnić Polakom, po utracie Wrocławia i Szczecina powrotu do Wilna i Lwowa. Stalin był więc przekonany, że dzięki temu Polska i Niemcy będą w stanie stałej wrogości. A to zagwarantuje ZSRR kontrole nad Europą Środkową. Ten rodzaj myślenia o stosunkach polsko – niemieckich cha jeszcze pokutuje w Rosji. Tymczasem oba narody zdołały wyjść z pułapki zastawionej przez Stalina. Dlatego można sądzić, że bardzie do nas pasuje przykład pojednania i współpracy Niemcy z Francją niż spory grecko – tureckie o Cypr.

To nie oznacza, że w relacjach z Niemcami nie mogą pojawić się pewne wyznania. Następuje integracja gospodarcza Polski z Zachodem. Na polskie Ziemie Zachodnie wchodzą firmy niemieckie. Polacy zaczynają „zarabiać u Niemca”. W średniowieczu na Śląsku i Pomorzu, przyjęto prawo magdeburskie dla miast i powołano cechy na wzór niemiecki. Z czasem warstwy wyższe, a następnie mieszczaństwo zaczęło mówić i myśleć po niemiecku. Ostatni książę Legnicki Wilhelm, potomek polskich Piastów, uważając się za Niemca. To prawda, że ten proces trwał setki lat. A Polska zachowała dość bierną postawę. Ale nie tylko takie są przykłady pokojowej rywalizacji między obu narodami. Mamy przykład Wielkopolski, która będąc w zaborze pruskim uległa repolonizacji. To pokazuje, że Polacy nie muszą przegrywać.

Można zapytać, dlaczego więc nastąpiło odrodzenie niemieckości na Opolszczyźnie? Tej samej, która przed wojną, w granicach Rzeszy, demonstrowała przywiązanie do Polskości. Nie powinniśmy zapomnieć, że po wojnie Opolszczyzna i inne tereny niemieckie z ludnością polską doświadczyły fatalnej polityki władz PRL. Wielu Ślązaków i Mazurów zrażonych do Polski traktując ich jak Niemców. Władze PRL długo nie rozumiały czy była polskość na Ziemiach Zachodnich. To nie przypadek, że wnukowie mazurskiego poety i zasłużonego obrońcy polskości, Michała Kajki, wyjechali do Niemiec. Po zniszczeniu patriotyzmu dodatkowym argumentem na rzecz Niemiec stały się dysproporcje w rozwoju gospodarczym. Znaleźli się Ślązacy widzący w Niemczech kraj dobrobytu, w którym warto było zamieszkać. Pojawiła się kategoria tzw. Volksvagendeutsche, ludzi, którzy często nie znając języka nazywali się Niemcami. Chcieli w ten sposób poprawić swój status materialny.

Dlatego musimy umacniać polski patriotyzm i sprawnie, efektywnie gospodarować. Wówczas groźba ewentualnej destabilizacji państwa polskiego zniknie całkowicie. Wiedząc o tym już dziś władze RP powinny zadbać o uregulowanie stosunków własnościowych na Ziemiach Zachodnich i Północnych. Aby nie okazało się po wejściu Polski do Unii Europejskiej, iż właścicielami gruntów i domów nad Odrą i Bałtykiem są nadal Niemcy. A to uniemożliwiłoby nam skuteczną rywalizację na polu gospodarczym i społecznym z silnymi Niemcami.

Polityka wschodnia RP

Nie można jednak opierać kwestii bezpieczeństwa kraju jedynie na sojuszu Północnoatlantyckim. Bezpieczeństwo Polski będzie też wynikało ze znaczenia naszego kraju jako państwa stanowiącego pomost między Zachodem a Wschodem. Otwiera się wielki rynek na Wschodzie. Będą potrzebne instytucje finansowe, banki, dobra łączność i komunikacja, hotele, całe zaplecze gwarantujące możliwość prowadzenia interesów na terenie Rosji. Są państwa, byłe republiki sowieckie, których niezależność i suwerenność, ale także pomyślność i dostatek leżą w interesie Polski. One przede wszystkim powinne stać się terenem aktywności polskich banków, przedsiębiorstw i organizacji gospodarczych.

Polska powinna handlować z Rosją, sprzedawać swoje produkty i sprowadzać towary rosyjskie. Podstawowa trudność polega na tym, że ciągle niedostateczne są gwarancje finansowe dla obrotu handlowego. Wymyślona wymianę barterową – towar za towar, ponieważ były kłopoty z odzyskaniem pieniędzy za sprzedane towary. Polsce przedsiębiorcy i handlowcy wchodzący na rynek rosyjski obawiają się korupcji, mafii i bałaganu. Rozumiemy, że państwo takie jak Rosja, wychodzące z komunizmu, nie może być z dnia na dzień stabilne i dobrze funkcjonujące. Jednak już dziś musimy jasno stwierdzić, że Ukraina, Białoruś i Rosja są wielką szansą dla polskiej gospodarki. Wymiana handlowa i współpraca w tym rejonie jest nakazem polskiego interesu narodowego. Nie da się tego zrobić bez Rosjan. Dlatego nie tylko w interesie USA i Europy Zachodniej, ale także w interesie Polski leży zwycięstwo demokracji w Rosji.

Powinniśmy działać na rzecz zmiany mentalności rosyjskich elit. Rosja w sposób szczególny spogląda na teren Europy Środkowej i Wschodniej. Przez ostatnie kilkaset lat nabrała przekonania, że jest to jej strefa wpływów. Sądzi, że może tu robić co się jej podoba. Dla Moskwy, jak można sądzić, wyzwaniem i rodzajem agresji ze strony Polski Jest jej niezależność. Moskwę drażni, gdy Polska decyduje z kim chce współpracować, jakie wybiera sojusze, jak kształtuje swoją politykę zagraniczną, gospodarczą, co publikują polskie środki przekazu. To wszystko jest traktowane przez Rosjan jako rodzaj zagrożenia dla jej pozycji w świecie. Cóż z tego, że Polska nie zamierza atakować Rosji i zmieniać swych granic wschodnich. W Polsce, co pewien czas pojawiają się politycy, którzy chcieliby współpracować z Rosją. Po stronie Rosyjskiej jak dotąd nie było silnej orientacji pro-rosyjskiej. Taka jest rzeczywistość. Powstaje pytanie, czy obecnie możemy ten stan zmienić świadomie kierując postawy pro-polskie w społeczeństwie rosyjskim?

Dla stworzenia dobrego klimatu dla takich postaw potrzebne są konkretne działania, które pokażą Rosjanom, że gospodarka wolnorynkowa jest dla nich realnym sposobem na poprawę warunków życia. Takim rejonem, gdzie można by tego dowieść mógłby być np. okręg królewiecki (Kaliningrad). Ten stosunkowo niewielki teren i port morski można by uczynić rejonem kwitnącym gospodarczo. Współdziałanie Polski i innych krajów europejskich mogłoby uczynić realnymi plany odbudowy znaczenia gospodarczego tego okręgu. Wymaga to demilitaryzacji baz rosyjskich, jednak Jelcyn taki proces rozłożył na etapy wraz z postępującym wzrostem dobrobytu mieszkającej tam ludności byłby najlepszym dowodem, że ograniczenie ilości wojska nie musi cale oznaczać braku bezpieczeństwa. Ten przykład mógłby promieniować korzystanie na współprace z całą Rosją. Pod warunkiem jednak, że Polska spełnia w Królewcu pozytywną i aktywną rolę współpracy programu dobrobytu i rozwoju.
Budowa strefy stabilizacji i rozwoju na wschód od Polski leży w interesie państwa polskiego. Działanie w tym kierunku powinno być stałym elementem polskiej polityki wschodniej.

(maj 1994)


Wszelkie prawa zastrzeżone © Romuald Szeremietiew.          Wojsko polskie, MON, Minister Obrony Narodowej